Przede mną trudne zadanie, gdyż staram się ocenić książkę mojego ulubionego autora, co do której jednak mam mieszane uczucia. Książka wyłamuje się bowiem z kanonu, jaki stanowią pozostałe powieści autora. Nie bez znaczenia jest tutaj to, że jest to pierwsza książka Irvinga, a zatem ta, od której zaczął szlifowanie warsztatu.

Otrzymujemy jednocześnie te rzeczy, które zawsze sprawiały mi przyjemność podczas lektury książek Irvinga - mnogość wątków pobocznych i dygresji, zdolność do opisywania wydarzeń zupełnie nierealnych w sposób prawdopodobny oraz przywiązanie do szczegółów. W książce przebija miłość do motocykli, które przewijają się w każdej części powieści, w każdym wątku i w każdej linii czasowej.
Największą przyjemność z lektury tej książki odczuwałem podczas czytania drugiej jej części, zawierającej zapiski z notesu Siegfrieda Javotnika. Podczas lektury pierwszej i trzeciej części odrobinę się męczyłem, a jednak, jak okazało się po przewróceniu ostatniej strony - było warto, zatem i Was, drodzy czytelnicy bloga, zachęcam do lektury.
Największą przyjemność z lektury tej książki odczuwałem podczas czytania drugiej jej części, zawierającej zapiski z notesu Siegfrieda Javotnika. Podczas lektury pierwszej i trzeciej części odrobinę się męczyłem, a jednak, jak okazało się po przewróceniu ostatniej strony - było warto, zatem i Was, drodzy czytelnicy bloga, zachęcam do lektury.
Oceny (legenda tutaj):
- Kunszt: 7 (Czuć brak wprawy, chwilami wkrada się chaos.)
- Lekkość Pióra: 6 (Miejscami ciężko przebrnąć.)
- Akcja: 7 (Spójna choć nie porywająca.)
- Bohaterowie: 8 (Mocna strona powieści.)
- Zakończenie: 7 (Z chaosu coś się wyłania, ale trochę tego "czegoś" za mało.)
- Ocena Łączna: 35/50
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz