piątek, 15 marca 2019

Algorytm Wojny - Michał Cholewa

Cykl Algorytm Wojny to Militarne Science Fiction, rodzimego pochodzenia. Cieszy to, że autor głównego bohatera (tego, przy którym narrator jest najczęściej) uczynił Polakiem, a wielu jego rodaków przewija się przez kolejne strony. Smaczków i odniesień jest co najmniej kilka, a ja bardzo cenię sobie patriotyzm tego typu.

Niestety ogólna ocena cyklu pozostawia trochę do życzenia, ale nie dlatego, że jest zły - po prostu trudno mi się do niego odnieść, gdyż ma szansę być fenomenalny, a w wielu miejscach czegoś zabrakło. Dlatego właśnie jestem rozdarty. Spędziłem przy lekturze miłe chwile, ale zdecydowanie zbyt wiele z nich było oczekiwaniem, aż w końcu się zacznie. Głównym zarzutem jest bowiem to, że autor świetnie radzi sobie z opisami wartkiej akcji, natomiast opisy pozostałe, sprawiają wrażenie wymuszonych. Pojawiają się niepotrzebne dłużyzny, czego niestety nie mogę znieść przy tak wielu, dość jednak grubych tomach. Mam wrażenie, że autor sprzedał powieść na kilogramy i nic nie uzasadnia pisania czterystu czy więcej stron, skoro historię dałoby się z powodzeniem zmieścić na dwustu.

Gambit

Pierwszy tom służy zapoznaniu i zaprzyjaźnieniu się z bohaterami. Rozumiem to, dlatego pomimo trudności, przebrnąłem przez pierwsze dwieście stron, często łapiąc się na tym, że odpływam od akcji, nie śledząc jej. Dużo bohaterów wprowadzonych w jednym momencie nie poprawiło sytuacji. Na szczęście przez pierwszą połowę tomu... niemal nic się nie dzieje. Później jest lepiej - odrobina akcji, strzelaniny, nieco bardziej błyskotliwe dialogi i zaczynamy zaprzyjaźniać się z postaciami. Kończąc pierwszy tom, czekałem na drugi.

Punkt cięcia

Tutaj zaskoczenie - odjeżdżamy akcją w zupełnie inne miejsce, wprowadzamy nowe postacie, nowych przeciwników. Całkowicie zmieniamy klimat. Akcja wzięta z niczego - lekkie tylko nawiązanie do tomu poprzedniego. No, ale są znane postacie, więc może nie będzie tak źle. Niestety - jest źle. Wodzenie czytelnika za nos przez autora jest tak uciążliwe, że miałem ochotę odłożyć książkę. Czytając nie miałem pojęcia czemu służą kolejne ruchy postaci - to wiedział tylko autor. Gdyby chociaż było to jakoś błyskotliwie rozwiązane, byłoby świetnie. Niestety - cały trik zawiera się w tym, że nie wiemy o co chodzi. Co więcej, większość bohaterów (po obu stronach konfliktu) także nie ma pojęcia. Poza opisami akcji ciężko było przebrnąć.

Forta

Trzeci tom jest nieco ciekawszy. Akcja jest dominującym elementem fabuły. Poza nią jest też odrobina suspensu, zepsuta niestety przez zbytnią przewidywalność. Do tego znani nam bohaterowie są tu umieszczeni nieco na siłę, ale niech tam - przypadek jest nieodzowną częścią egzystencji. Denerwują nieco działania postaci - skoro czytelnik domyśla się o co chodzi w intrydze, to chyba uczestniczący w niej ludzie powinni tym bardziej. Dokładając do tego jawne błędy, które popełniają, trudno wyobrazić sobie przytaczany przez autora niemal na każdym kroku profesjonalizm elitarnych jednostek. Tym niemniej trzeci tom czytało mi się bardzo przyjemnie, choć cały czas męczy mnie ten brak kontynuacji opowieści - każdy tom stanowi osobną historyjkę, połączoną (jak wspomniałem - nieco na siłę) osobami głównych bohaterów.

Inwit

Bardzo mi przykro, ale po przeczytaniu stu kilkudziesięciu stron czwartego tomu, zawierających nudne opisy, nie wnoszące nic do fabuły i mające chyba przygotować czytelnika na nadciągającą akcję, uznałem, że szkoda mi czasu. Jestem zmęczony ględzeniem bohaterów o niczym, opisami, które prowadzają nastrój nudy (w zamyśle chyba oczekiwania). Jeśli autor miał pomysł na kilkadziesiąt stron akcji, nie powinien dokładać do tego wypełniacza, tylko wypuścić powieść jako opowiadanie. Być może kiedyś odpocznę na tyle, by przeczytać co dalej stało się z sympatycznymi, bądź co bądź, bohaterami, ale nie nastąpi to szybko.

Brak oceny punktowej - nie dobrnąłem do końca.

sobota, 26 stycznia 2019

Farma - Tom Rob Smith

Nie pamiętam już jak to się stało, że "Farma" stanęła na mojej półce. Prawdopodobnie był to prezent. A książka to przeważnie dobry prezent. Tym razem okazało się, że bardzo dobry.

Pomimo tego, że nie przepadam za takim stylem narracji, "Farma" wciągnęła mnie od pierwszych stron i długo nie chciała wypuścić. Ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na czytanie, ale dosłownie wpadłem w fotel. Czytałem nocami, pamiętając by po stu stronach odłożyć i iść spać. Udało mi się, ale z trudem. Ta książka jest na prawdę wciągająca.

Jak wspomniałem, nie przepadam za narracją, gdzie bohater powieści opowiada historię innemu bohaterowi. Nie lubię retrospekcji. Nie lubię także, gdy w powieści znajdują się przedruki listów i opowiadań, ani przytoczone opowieści osób trzecich. Tutaj jest to wszystko i jest doskonale zastosowane. Tworzy nierozerwalną całość. Warsztat autora jest godny podziwu.

Sama historia, którą opowiada autor także jest niesamowicie wciągająca. Opowieść budzi niepokój i ciekawość, wciąga czytelnika, intryguje. A spośród wszystkich możliwych zakończeń wybiera takie, które nie przyszło mi do głowy (choć zapewne powinno). I to także bardzo mi się podobało. Do tego wszystkiego niepowtarzalny klimat, rysowany umiarkowanym i nieprzytłaczającym opisem. Świetne proporcje. Jestem pod dużym wrażeniem i oby więcej powieści na tym poziomie!

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 9 (Udane zastosowanie wszystkich trudnych elementów (których zwykle nie lubię).)
  • Lekkość Pióra: 10 (Niemal niemożliwym jest oderwanie się od tej powieści.)
  • Akcja: 8 (Bardzo interesująca.)
  • Bohaterowie: 7 (Interesujący, a nawet intrygujący. Szkoda, że niektórzy nie zostali zawczasu dokładnie opisani.)
  • Zakończenie: 9 (Świetne.)
  • Ocena Łączna: 43/50

czwartek, 24 stycznia 2019

Bo to jest wojna, rzeź i rąbanka - Romuald Pawlak

Zbiór opowiadań, który kusił mnie tytułem od wielu lat, ale niestety okazał się słaby i szkoda mi było czasu, by doczytać do końca. Kilka grubych iluzji, kiepskich żartów i powtarzający się plan opowiadania (problem, próba rozwiązania, genialny pomysł, czar szyty na miarę, który działa nie do końca tak jak powinien i nieśmieszna pointa). Schemat powtarzał się we wszystkich opowiadaniach, do których dotarłem, aż zniechęciłem się do dalszego zgłębiania kolejnych takich samych tekstów. 

Ale są i pozytywy. Opowiadania czyta się szybko (choć czasem można się pogubić, bo styl autora skłania do odpływania myślami - nie wszystko jest czytelne i jasno opisane. Czasem stosowane są skróty myślowe, za którymi chyba tylko autor nadąża. Postać głównego bohatera jest ciekawa, nie czarno-biała. A ja lubię barwnych i niejednoznacznych bohaterów (wątpliwych moralnie, posiadających jakieś grzeszki, sekrety). No i nawiązania do naszego kraju to coś, co zawsze sprawia mi frajdę.

A mimo to szkoda mi było tej dodatkowej godziny czy dwóch, by dokończyć książkę. Wolałem chwycić za kolejną. To o czymś świadczy...

wtorek, 22 stycznia 2019

Wuj Oswald - Roald Dahl

Humorystyczno-erotyczna opowieść o niezwykle przedsiębiorczym, jurnym wuju Oswaldzie i jego drodze do fortuny, oraz podbijaniu kobiecych... no może nie tyle serc, co sypialni. Aby zachęcić Was, Moi Drodzy Czytelnicy, jeszcze bardziej dodam, że jedną z czołowych postaci jest nimfomanka, której zadaniem jest uwodzenie możnych (i sławnych) tego świata.

Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o strefę erotyczną, to rumieniec raczej nie pojawił się na moim obliczu. W kwestii humoru, być może parę razy się uśmiechnąłem. Nie jest to jakieś szczególne dzieło, ale wesołe, pozytywne i lekkie, a przede wszystkim nieźle napisane. Wszystko to sprawia, że jest to lektura na jedno popołudnie i tak należy ją traktować.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 6 (Nic szczególnego.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Łatwe w odbiorze.)
  • Akcja: 6 (Ciekawa, choć nie porywająca.)
  • Bohaterowie: 7 (Charakterystyczni i opisani "z jajem".)
  • Zakończenie: 6 (Jak i cała akcja. Dość oczywiste.)
  • Ocena Łączna: 32/50