czwartek, 2 stycznia 2020

Podsumowanie II połowy 2019 roku

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku, Moi Drodzy Czytelnicy! Mam szczerą nadzieję, że obfitować będzie w całe góry wspaniałych książek, których przeczytanie da Wam prawdziwą frajdę i, w zależności od tego co lubicie, dreszczyk emocji, uśmiech, łzę wzruszenie oraz kopa dla wyobraźni. 

W drugiej połowie ubiegłego roku, jeszcze bardziej oddaliłem się od celu, jakim było przeczytanie 52 książek w rok, ale wcale tego nie żałuję. Rozwinąłem za to inne swoje hobby, na które wcześniej zabrakło mi czasu. Hobby, które leżało odłogiem od lat kilkunastu, a którego pielęgnowanie daje mi obecnie dużo frajdy, choć pożera nieprzyzwoite ilości wolnego czasu, który mógłbym przeznaczyć na czytanie. Mówię tu o malowaniu figurek do gier bitewnych, a więc w szerszym rozumieniu - modelarstwie. Z tego (choć nie tylko z tego) powodu w drugiej połowie roku 2019 na blogu pojawiło się tylko 11 recenzji, dotyczących 15 książek (licząc każdy tom osobno). Tylko jedna z tych recenzji dotyczy książki, przez którą nie przebrnąłem.

Podczas wakacji czytywałem książki na czytniku. W domu sięgałem raczej po wersje papierowe, bez których jednak nie potrafię się obejść. Fantastyczne jest jednak to, że jedno mogłem uzupełniać drugim. Zdarzyło mi się nawet, że w mojej książce brakowało kilkunastu stron (błąd składu - wklejono inne strony podwójnie), więc za sprawą czytnika przebrnąłem przez brakujący fragment. Zdarzyło się także, że przez jedną noc nie mogłem zapalać światła, ale sięgnąłem po czytnik i mogłem śmiało poczytać - rano tylko przełożyłem zakładkę w wersji papierowej w miejsce, do którego dotarłem. Bardzo sobie chwalę czytnik e-booków, ale nie w zastępstwie papierowych książek, a jako ich uzupełnienie. 

Po raz kolejny przypominam, że blog nie ma charakteru komercyjnego, a za pisanie recenzji nie otrzymuję wynagrodzenia. Tym samym nie ma możliwości "zakupienia" dobrej recenzji złej książki. Chętnie natomiast przyjmę dobre książki do zrecenzowania - jeśli jakieś wydawnictwo lub autor pewien jest, że jego książka zasłuży na dobrą ocenę, śmiało może mi ją podesłać, a ja z przyjemnością ją przeczytam (a przynajmniej podejmę taką próbę) i napiszę stosowną notkę. Notka nie będzie lepsza ani dłuższa niż te, które piszę za każdym razem, więc zachęcam do zapoznania się z nimi przed przysłaniem książki, żeby uniknąć nieporozumień. Chciałbym jednak uzyskać choćby śladowy zysk z pisanych tu recenzji (bo dlaczego nie?), na blogu umieszczam więc dyskretne reklamy oraz odnośniki, kierujące do księgarni internetowych (obecnie raczej do porównywarek cen, po tym jak potraktowała mnie księgarnia Selkar) dające mi symboliczny przychód. Jeśli dzięki mojej recenzji zainteresowała Cię jakaś pozycja, zachęcam do zakupu poprzez te właśnie linki.

Jestem także otwarty na sugestie i spostrzeżenia dotyczące strony lub zamieszczanych tutaj recenzji, a może nawet linków polecających. Zapewniam, że czytuję komentarze pod postami, nawet jeśli nie wszystkie z nich tutaj zamieszczam, oraz często odpowiadam, jeśli takowej odpowiedzi autor sobie życzy.

A teraz przejdźmy do podsumowania ocen, a co za tym idzie podsumowania całego roku 2019 i wyłonienia Najlepszej Książki Roku 2019 Bloga Recenzent Amator!

Tytuł Autor data łączna
Wzgórze Błękitnego Snu Igor Newerly 2019-11-29 44
Tajemnica Jeziora Raymond Chandler 2019-12-22 40
Agent 6 Tom Rob Smith 2019-07-19 38
08/15 Hans Hellmut Kirst 2019-10-21 37
Martwe Popołudnie Mariusz Czubaj 2019-11-02 33
R.I.P. Mariusz Czubaj 2019-11-06 32
Głęboki Sen Raymond Chandler 2019-12-31 30
Kwantowy Złodziej Hannu Rajaniemi 2019-12-17 bez oceny
Piechotą do źródeł Orinoko Wojciech Cejrowski 2019-12-12 bez oceny
Pod Gołym Niebem Mark Twain 2019-09-11 bez oceny
Prawdopodobieństwo Nancy Kress 2019-08-25 bez oceny

Dwie "czterdziestki" w ubiegłym półroczu, dwie w tym. Niby nie dużo, a jednak cieszę się, że znalazły się książki tak wysoko oceniane. Najwyższą ocenę otrzymuje "Wzgórze Błękitnego Snu", które jednocześnie osiągnęło najwyższą ocenę w ciągu całego roku. To prawda, że zrobiło na mnie niemałe wrażenie. A jednak w 2019 roku przeczytałem książkę, która zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie. Zgadniecie którą mam na myśli? Otóż tytuł Najlepszej Książki Roku 2019 Bloga Recenzent Amator otrzymuje "Kosmiczny poradnik życia na ZiemiChrisa Hadfielda. Jest to książka, która jest bardzo wszechstronna, dzięki czemu mogę ją polecić każdemu i całkowicie zmienia spojrzenie na świat. 

W kategorii Kunszt Literacki prowadzi "Wzgórze Błękitnego Snu" z oceną 9 punktów. Dorównuje tym samym znakomitej "Farmie" z zeszłego półrocza.

W kategorii Lekkość Pióra dwie dziewiątki: "Wzgórze Błękitnego Snu" oraz "Tajemnica Jeziora". Jednak najwyższą ocenę w całym roku otrzymała "Farma" - pełne dziesięć punktów.

Akcja to kolejna kategoria zdominowana przez "Wzgórze Błękitnego Snu", które swoją dziewięciopunktową oceną dorównało "Systemowi". 

Bohaterowie to kategoria, w której w całym roku króluje niepodzielnie "08/15" z oceną na poziomie dziewięciu punktów.

Na koniec Zakończenie. W drugim półroczu, do "Farmy" i "Systemu", ocenionych na poziomie dziewięciu punktów, dołącza "Wzgórze Błękitnego Snu". Tym samym, jak zauważyli co uważniejsi potwierdziłem nie przyznanie w tym półroczu żadnej dziesiątki w żadnej kategorii! 

A teraz, z silnym postanowieniem poprawy jeśli chodzi o ilość przeczytanych dobrych książek, żegnam się z Wami, przynajmniej na kilka dni. Myślę, że rok 2020 zdominowany będzie przez cykle, więc wpisy pojawiać się będą rzadziej. Lubicie wieloksiągi?

Samych dobrych lektur w 2020 roku!
Wasz Bler.

wtorek, 31 grudnia 2019

Głęboki Sen - Raymond Chandler

Kolejna powieść klasyka kryminału, tym razem jego pierwsza (za Wikipedią). I, cóż... nie podobała mi się.

Nie zamierzam się ukrywać za długimi opisami. Książka wydała mi się pełna przypadkowych wydarzeń, zbiegów okoliczności i szczęścia. Historia sprawia wrażenie, jakby toczyła się obok głównych bohaterów i choć rozwiązanie zagadki jest dość ciekawe, to sama zagadka nie jest (a co za tym idzie, do zakończenia nie dochodzimy z zapartym tchem, a jedynie z oszczędnym "aha").

W kwestii postaci też nie jest najlepiej. Nie jestem nieuważnym czytelnikiem, ale wiele postaci wydało mi się do siebie podobnych. Policjantów myliłem nagminnie. Część postaci, solidnie opisanych, pojawiło się w powieści raz i okazało się zupełnie zbędnymi. 

Zaletą jest lekkie pióro, bo choć historia mnie nie porwała, opisy nie zachwyciły, a akcja, choć wartka, nie przypadła do gustu, to książkę czyta się łatwo i szybko. I może tego właśnie potrzeba w okresie poświątecznym? Szybkiej, łatwej lektury po obżarstwie? 

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 6 (Dość przeciętny język.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Lekkie.)
  • Akcja: 5 (Dużo przypadkowości, za dużo, jak na kryminał.)
  • Bohaterowie: 6 (Opisy mnie nie zachwyciły.)
  • Zakończenie: 6 (Dopiero teraz widać prawdziwą historię.)
  • Ocena Łączna: 30/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

niedziela, 22 grudnia 2019

Tajemnica Jeziora - Raymond Chandler

Chociaż poprzednia czytana przeze mnie książka okazała się niewypałem, apetyt na kryminał pozostał. Sięgnąłem więc po sprawdzoną klasykę. Raymond Chandler bez wątpienia należy do tej kategorii pisarzy, których uważa się za klasyków gatunku. Dodatkowo napis na okładce upewniał mnie, że mam w ręku "dobry kryminał".

Od razu napiszę, że nie zawiodłem się. Podobały mi się ostro wykreślone postacie, barwne opisy, cyniczny i twardy główny bohater i autor, który nieustannie puszcza do czytelnika oko. Wszystko to połączone w spójną całość dało mi kilka godzin przyjemności obcowania z ciekawą i wciągającą historią.

W kwestii fabuły, zwróciłem na to, że pomimo mnogości bohaterów i wydarzeń, wszystko się ze sobą łączy. Jedna czy dwie rzeczy łączą się jednak nieco zbyt dokładnie. Takie zbiegi okoliczności oczywiście się zdarzają, ale tu akurat nie były niezbędne dla fabuły, a stanowiły nieprzyjemny zgrzyt. Czym jest jednak jeden zgrzyt w powieści, którą czyta się tak dobrze? Według mnie czymś, co mogę autorowi wybaczyć.

Jest kilka rzeczy, których w kryminałach nie lubię. Jedną z takich rzeczy jest zatajenie niektórych informacji przed czytelnikiem - gdy detektyw poznaje nowe fakty uśmiecha się znacząco, ale pary nie puszcza. To sprawia, że ma nade mną przewagę i na kolejnych stronach rozwiązuje kolejne elementy łamigłówki, do których nawet nie byłem dopuszczony. Tutaj jednak, kiedy zdarza się taka sytuacja, fragmenty, które pozyskuje bohater przedstawiane są czytelnikowi w momencie, kiedy jeszcze nie stanowią rozwiązania zagadki, co według mnie jest o wiele ciekawsze.

Inną rzeczą, której nie lubię jest historia zbyt zagmatwana, co sprawia, że koniec końców wydaje się naciągana i sztuczna. Tutaj, mimo wielu elementów zagadki i osób zamieszanych w nią, nie miałem poczucia sztuczności, zatem pod tym kątem jestem zadowolony.

Trzecią kwestią, na którą zwracam uwagę jest to, by autor dając czytelnikowi możliwość rozwiązywania zagadki, jednocześnie nie sprawił, że zbyt wcześnie zorientujemy się co jest grane i będziemy dziwić się, dlaczego detektyw jeszcze nie chwycił tego oczywistego tropu. Niestety, w książce pada jedno zdanie, które naprowadziło mnie na rozwiązanie zagadki zbyt wcześnie. Dodatkowo, aż nazbyt czytelne jest to, że na dalszych etapach śledztwa, zdanie to zostaje właściwie zapomniane. Wiedziałem więc, że mam w ręku klucz do zakończenia. Tak też było. Mogę się tylko zastanawiać, czy zdanie to zauważyłem będąc wyczulonym na takie drobiazgi, czy też każdy czytający tę powieść zwraca na nie uwagę i jest krok przed detektywem.

Tym niemniej książka bardzo mi się podobała, uważam ją za rozrywkową, a czas przy niej spędzony nie był czasem straconym.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Odpowiednie poczucie humoru, ładne zdania.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Dobrze się czyta.)
  • Akcja: 8 (Solidna.)
  • Bohaterowie: 8 (Bardzo dobrze opisani.)
  • Zakończenie: 7 (Spodziewane.)
  • Ocena Łączna: 40/50

wtorek, 17 grudnia 2019

Kwantowy Złodziej - Hannu Rajaniemi

Powieść należy do gatunku "hard sf", co nie kojarzy mi się za dobrze. Zwalczając uprzedzenia, zdecydowałem się jednak zabrać do ładnie wydanej książki o zachęcającym tytule. Niestety...

Mam wrażenie, że autor nie miał zbyt wiele pomysłu na treść i stosując ozdobniki, neologizmy, oraz świat, który jest dla czytelnika zupełnie obcy (a autor nie stara się mu go w żaden sposób przybliżyć), starał się to zamaskować. Problem przyjmuje takie rozmiary, że nie jestem sobie nawet w przybliżeniu wyobrazić tego, o czym czytam. Nie wiem, czym jest połowa z wymienionych w powieści nazw przedmiotów i zjawisk. Czuję się zagubiony i to w ten najgorszy z możliwych sposobów. I chociaż jest tam kilka ciekawych wątków (czy może raczej scen), to zdecydowanie więcej jest udziwnień.

Wiem, że niektórzy powiedzą, że gatunek "hard sf" jest dla wybranych - znawców i miłośników gatunku, ale dla mnie jest to po prostu przerost formy nad treścią, a tego w literaturze pięknej nie lubię. Forma ma wzbogacać treść, ale ta druga musi istnieć! Kiedy proporcje są odwrócone, czuję się robiony w wała. Dużo ładnych słów i okrągłych zdań, ale o niczym. Ale ja nie jestem znawcą, ani nawet sympatykiem gatunku. Nie jestem zatem wybranym i odłożyłem powieść w połowie.

Cenę tej książki można sprawdzić: