czwartek, 22 grudnia 2016

Z Szynką Raz - Charles Bukowski

Charles Bukowski
Kolejna przeczytana przeze mnie powieść Bukowskiego, to chronologicznie następna po "Kobietach", "Z Szynką Raz". Opowiada ona o dziecięcych latach alter-ego autora. O zmaganiu się ze światem, który go nie rozumie (jak wiele młodych osób myśli właśnie w ten sposób). Opuszczony przez rodzinę, niezbyt lubiany przez rówieśników i pogardzany przez dziewczyny bohater stara się znaleźć własną drogę.

Dosadny, miejscami wulgarny język jest świadectwem prawdziwości przedstawionych obrazów, dodaje im realizmu i wyrazistości. Dla mnie styl ten dodał opowieści obrazowości.

Tradycyjnie - tematem przewodnim jest picie (bohater odkrywa dopiero uroki stanu upojenia alkoholowego) i seks (na temat którego każdy młody chłopak ma obsesję). Trudno jednak napisać o fabule coś więcej z uwagi na jej nietypową formę - to trzeba przeczytać samemu.

Całe dzieło, pomimo pozornego "porwania" na malutkie kawałeczki - anegdotki, jest bardzo spójne i układa się z nich jednoznaczny obraz - doskonale wiadomo w jaki sposób autor i bohater widzą tę opowieść. A dzięki temu i czytelnik może ją taką zobaczyć (ukłony także w stronę tłumacza, któremu udało się chyba oddać to, co w tej powieści najistotniejsze).

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 8 (Dosadny, dopasowany do akcji.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Tradycyjnie w przypadku tego autora.)
  • Akcja: 7 (Spokojnie prowadzona, z wplecionymi świetnymi anegdotkami.)
  • Bohaterowie: 5 (Przeciętni i nienajważniejsi.)
  • Zakończenie: 6 (Dobre.)
  • Ocena Łączna: 34/50

Inne książki autora, które już tutaj oceniałem:

sobota, 10 grudnia 2016

Zabić Drozda - Harper Lee

"Zabić Drozda" to najważniejsze dzieło amerykańskiej pisarki i publicystki Harper Lee. Powieść została uhonorowana nagrodą Pulitzera. Jest to kolejna, po "Gronach Gniewu" powieść nagrodzona w ten sposób, jaką czytałem w ostatnim czasie. Muszę przyznać, że widzę dlaczego została nagrodzona.

Przede wszystkim jest ona napisana w bardzo dobrym stylu (tutaj także ukłony dla tłumacza), co sprawia, że jej lektura daje poczucie obcowania z prawdziwą sztuką i świadczy o tym, że autorka posiadała prawdziwy dar. Lektura powieści daje dużo przyjemności, a przedstawione wydarzenia nadal wywołują żywe emocje.

Dwa główne wątki, przedstawione w powieści łączą dziecięce fantazje ze światem dorosłych, który przecież nie pozostaje bez wpływu także na ich potomstwo. Te dwa światy nieustannie się przenikają i niemożliwe jest przedstawienie jednego bez zahaczania o drugi. Autorka w sposób mistrzowski splotła je ze sobą.

Poruszenie spraw ważnych i przedstawienie dziecięcego sposobu ich widzenia sprawia, że i czytelnik angażuje się w przedstawioną problematykę. Zabieg ten odwraca uwagę czytelnika i sprawia, że temat staje się bardziej przystępny. Problemy zamkniętej społeczności mieszają się tutaj ze sprawami wagi ogólnoświatowej, takimi jak dyskryminacja, która jest najważniejszym elementem podstawowego wątku powieści. Dzieciaki wspaniale komentują te, niezrozumiałe jeszcze dla nich obserwacje, dzieląc świat nie na białych i czarnych, czy nawet na prześladujących i prześladowanych, ale na prześladujących oraz nieprześladujących - komu z nas taki podział przyszedłby do głowy jako pierwszy? A przecież jest najbardziej naturalny.

Warto także pamiętać, że powieść bazuje na autentycznych doświadczeniach autorki, a wątki autobiograficzne dodają tylko realizmu i sprawiają, że tym przyjemniej czyta się o opisanych wydarzeniach. Wszystko to sprawia, że jestem zauroczony tą pozycją i uważam, że każdy powinien ją przeczytać.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 9 (Prawdziwa Sztuka.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Trudno się oderwać.)
  • Akcja: 9 (Ważna i świetnie opisana.)
  • Bohaterowie: 7 (Solidnie osadzeni w akcji powieści, ale nie zawsze niezbędni.)
  • Zakończenie: 8 (Moje oczekiwania zostały tak wywindowane, że wciąż spodziewałem się więcej.)
  • Ocena Łączna: 41/50

wtorek, 29 listopada 2016

Mnóstwo Czasu - E.L. Doctorow

"Mnóstwo Czasu" to tytuł jednego z opowiadań z tomu pod tym samym tytułem, ale w tej chwili to właśnie cały zbiorek nas interesuje. Autor uzasadnia dobór tekstów tym, ze łączy je ze sobą wyobcowanie głównego bohatera, jego niedopasowanie do otaczającego świata.

Pierwsze opowiadanie nosi tytuł "Wakefield" i jest nazwiskiem głównego bohatera. Co ważne, w ten właśnie sposób zwraca się do niego żona, kiedy jest zła. Opowiadanie urzekło mnie prostotą przekazu, opisem zaistniałej sytuacji i niezwykłością tej, poniekąd zwykłej, historii. Piękny popis kunsztu literackiego i kreowania sytuacji.

Kolejnym opowiadaniem jest "Edgemont Drive", którego forma nie przypadła mi do gustu, ale treść jak najbardziej. Znów zwykła historyjka opisana w niezwykły sposób i znów zachwyt nad maestrią pisarza.

"Asymilacja" to świetny tekst, w którym wiele się dzieje, a czytelnik ma większą świadomość zbliżających się wydarzeń niż główny bohater. Jest to jednak opowiadanie o przeżyciach wewnętrznych i przekonaniach, które są silniejsze niż okrutna rzeczywistość. Bardzo ciekawe i dobrze napisane opowiadanie.

Z kolei "Książeczka do płyty z piosenkami Billy'ego Bathgate'a" mi się nie podobała. Specyficzna forma przekazu sprawia, że całość jest porwana a tekst z pewnością przeznaczony jest dla konkretnej grupy ludzi, odnajdujących się w tematyce i zaznajomionych z twórczością autora. Nie zrozumiałem, gdyż nie należę do tej grupy.

Co do opowiadania "Skok" mam mieszane uczucia. Czuję, że coś w nim jest, oparte jest na ciekawym pomyśle, ale w pewien sposób nie wciąga, donikąd nie dąży. Jest w nim coś, ale jest tego czegoś za mało.

"Walter John Harmon" jest natomiast opowiadaniem, które odebrałem jako prześmiewcze. Tematyka jest poważna, a i bohaterowie uczestniczący w fabule tak to odbierają. Dla czytelnika, widza z zewnątrz, w dodatku zdroworozsądkowo odbierającego rzeczywistość historia jest śmieszna poprzez infantylizm bohaterów. Problem jest jednak realny, a zakończenie ironizujące.

"Dom na Równinie" to wspaniała, mroczna historia. Odważna i brawurowa, a do tego świetnie napisana. Szokująca, ale w pewien sposób bardzo realistyczna.

"Jolene: biografia" to prościutki tekst, opisujący burzliwe życie biednej, zagubionej dziewczyny, jej romanse, wzloty i upadki. Świetnie napisane, wciągające, pełne sił i nadziei.

Najbardziej jednak podobał mi się "Pisarz w rodzinie". Opowiadanie to ma wszystko, co cenię. Nie jest rozwleczone. Ma humor, ciekawy scenariusz, brawurowe zakończenie. Postaci są wyraziste, a sens jasny. Świetny tekst.

"Willi" to krótki tekst, opisujący świat widziany oczami chłopca, który nie wszystko jeszcze rozumie i działa raczej na podstawie wrażeń i emocji niż w wyniku przemyśleń. Enigmatyczne i niedopowiedziane, choć zarysy wystarczają, by zrozumieć sens.

"Myśliwy" to kolejny tekst o skrajnym wyobcowaniu, tym mroczniejszy, że dotyczy osoby, której powierzamy nasze dzieci - nauczycielki. Do czego prowadzi wypchnięcie się poza nawias konwencjonalnych zachowań i zbyt wiele przemyśleń, odsuwających nas od codzienności?

"Mnóstwo czasu" - tytułowe opowiadanie tomiku, jest na wskroś niepokojące. To istne science fiction. Nietypowy sposób narracji podkreśla atmosferę, a zakończenie nie pozostawia nadziei. Przemyślenia i odczucia autora stają się w tym momencie bardzo jasne i zrozumiałe.

Całość jest spójna i czytana razem daje z pewnością więcej, niż każdy tekst z osobna. Bardzo udana pozycja, bardzo ciekawy autor (tak - to pierwsza książka tego pisarza, jaką czytałem, pewnie nie ostatnia). Oceny punktowej w przypadku zbiorów opowiadań brak, ale polecam.

czwartek, 3 listopada 2016

Dama Kameliowa - Aleksander Dumas

Myślę, że recenzowanie "Damy Kameliowej" nie jest szczególnie potrzebne - książka należy do klasyki literatury i na jej temat powiedziano już chyba wszystko. Ja, choć romanse nie są moim ulubionym gatunkiem, przeczytałem ją w ramach mojego własnego programu poznawania klasyki, by lepiej rozumieć literaturę i liczne odwołania (właśnie do klasyki), którymi posługują się współcześni pisarze.

To, co mogę napisać o tym dziele, to to, że z pewnością mnie nie znudziło. To kawał solidnej prozy, który czyta się łatwo i choć sama historia jest dość przewidywalna, to jednak jej poznawanie daje sporo przyjemności. Myślę ponadto, że jest to świetna lektura dla kobiet, które czytują romanse, także te niskich zazwyczaj lotów. To szansa na przekonanie się o wartości klasyki.

Oceny punktowej nie będzie, gdyż nie czuję się znawcą romansu (pomimo tego, że zdarza mi się takowe czytać), a klasyka nie zawsze powinna być oceniana tą samą miarą, co twórczość współczesna. Tym niemniej polecam zapoznanie się z tym dziełem, bo nie "boli" podczas czytania.

poniedziałek, 24 października 2016

Ciemne Tunele - Siergiej Antonow

Po książki z Uniwersum Metro sięgam, gdy mam ochotę na lżejszą, łatwiejszą lekturę. Na coś niezobowiązującego, przy czym nie trzeba będzie wytężać mózgu bardziej niż to konieczne i będzie można przeczytać to kilka stron w autobusie, to kilka w kolejce u lekarza. Jest jednak pewien poziom, poniżej którego nie chciałbym schodzić nawet podczas sięgania po lżejsze rzeczy. A tutaj obawiam się, że zszedłem poniżej granicy.

Sama forma - słowo ma bardzo niską wartość. Trudno mi powiedzieć, czy dzieje się tak za sprawą autora, czy tłumacza, ale język, składnia, dobór słów sprawia wrażenie, że książkę napisał ktoś zupełnie bez literackiego, ale i bez czytelniczego, doświadczenia.

Sama treść jest prosta, najeżona przypadkowymi zdarzeniami na siłę połączonymi czymś, co ma wyglądać na głębszą treść, ale w rzeczywistości jest bardzo wymuszone i w mojej ocenie, w złym guście. Całość jest raczej historyjką, którą można by opowiedzieć komuś, kto bardzo mało czyta niż literaturą.

Irytujące jest także protekcjonalne traktowanie czytelnika - autor co jakiś czas, gdy bohater ponownie spotyka tę samą postać lub znajduje się w tym samym miejscu, w nachalny sposób przypomina czytelnikowi, że już wcześniej zetknął się z tym elementem. Ma to źródło w tym, że książka faktycznie przeznaczona jest dla tych, którzy nie mają wprawy czytelniczej, a poza tym czytają wolniej i zanim ponownie dotrą do znanego wątku, zdążają już zapomnieć wcześniejsze spotkania.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 3 (Miejscami aż nieprzyjemne.)
  • Lekkość Pióra: 4 (Nie ma się ochoty do niej wracać.)
  • Akcja: 4 (Dobry pomysł, zła realizacja.)
  • Bohaterowie: 3 (Beznamiętni, przypadkowi.)
  • Zakończenie: 4 (Taka jak i treść, na siłę i spodziewane.)
  • Ocena Łączna: 18/50
A oto moja ocena niektórych innych tomów Uniwersum Metro 2033:

czwartek, 6 października 2016

Grona Gniewu - John Steinbeck

Steinbeck
Pisanie własnej opinii o książce tak dobrej, jaką są "Grona Gniewu" jest onieśmielające. Dość powiedzieć, że powieść ta została nagrodzona Nagrodą Pulitzera w roku 1940, a autor otrzymał Literacką Nagrodę Nobla za "realistyczny i poetycki dar, połączony z subtelnym humorem i ostrym widzeniem spraw społecznych", który to opis idealnie pasuje do tej powieści. "Grona Gniewu" znalazły się w czołówce listy 100 książek XX wieku, którą ogłosił dziennik "Le Monde". Książka doczekała się także przeniesienia na ekran. Dokonał tego John Ford, a w jednej z głównych ról obsadzony został Henry Fonda.

Taki opis, wespół z dość sporą objętością tekstu niejednego mógłby zniechęcić do lektury, ale ja nie mogłem się doczekać, aż do niej zasiądę. I po raz kolejny (zdarzyło mi się to już nie tak dawno, o czym wiedzą ci, którzy śledzą bloga) pomimo wysokich oczekiwań, nie zawiodłem się. 

Historia fabularna przerywana jest opisami sytuacji innych osób, spisanymi w sposób świadczący o niezwykłym zmyśle obserwacji, popartym zdolnościami reportażysty. Całość daje pogląd na czasy, w których toczy się akcja, zarówno subiektywny (oczami bohaterów), jak i nieco bardziej obiektywny poprzez przedstawienie, jak sytuację widzą inne strony. Mechanizmy społeczne opisane na kartach powieści w połączeniu z obserwacjami na temat ekonomii stanowią niesamowite źródło wiedzy o okresie, który nigdzie indziej nie został opisany tak dobrze.

Na uwagę zasługuje także sama fabuła. Lekkie pióro autora kreśli obrazek wiejski, ale nie sielankowy. Pełny uczuć i emocji, a jednocześnie bogaty w fakty. Całość prowadzi do tego, że treść, traktująca o bardzo trudnych sprawach, przyswajana jest zupełnie "bezboleśnie", a od książki trudno się oderwać.

Niesamowity jest także rozwój postaci, a raczej całej grupy głównych bohaterów, a nie każdego z nich z osobna. Pomimo, że "jadą na jednym wózku", każdy z nich jest inny i ma inną metodę na poradzenie sobie z sytuacją. Okazuje się także, że każdy aspekt książki jest istotny dla całości powieści, a ostatnia scena doskonale obrazuje "do czego to doszło".

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 10 (Wysoka kultura języka.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Bardzo łatwo się czyta.)
  • Akcja: 8 (Ważna i dobrze opisana.)
  • Bohaterowie: 8 (Świetnie oddany rozwój całej grupy postaci.)
  • Zakończenie: 10 (Doskonale dobrane.)
  • Ocena Łączna: 45/50

czwartek, 15 września 2016

Twarzą ku Ziemi - Maciej Parowski

Książka, którą rozpatrywać należy, biorąc pod uwagę kontekst historyczno - polityczny czasów, w których powstała. Dobrze obrazują go teksty, zlokalizowane w książce (przynajmniej w wydaniu Ambera z 2002 roku) po powieści. Specyfika czasów zmienia odbiór opowieści w sposób bardzo znaczący.

Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy w czasie lektury, to podobieństwo do twórczości braci Strugackich. Mały, nic nie znaczący i niewiedzący człowieczek, otoczony przez wielki świat, w którym każdy może być "agentem", każdy inwigiluje każdego i wszystko jest absurdalne i błahe. Jest w tej literaturze coś nieprzyjemnego, a jednocześnie przyciągającego.

Mnie szczególnie podobała się idea rozgraniczenia formy i treści, oraz przedstawienie sztuki, jako czegoś, co ma wyłącznie formę i nie powinno, a nawet nie może posiadać żadnej treści. Rozbudzanie emocji ma następować wyłącznie na poziomie estetyki i wrażliwości, nie zaś na poziomie przekazywania wartości. To tworzy wyraźną granicę pomiędzy rozrywką a sztuką sprawiając, że ta pierwsza nie może nosić znamion sztuki - ma być płytka, trywialna i powierzchowna, a przy tym przede wszystkim tandetna, by nikt jej ze sztuką nie pomylił. Sztukę prawdziwą chowa się jednocześnie, by jej miłośnicy nie odsunęli się od rozrywek dla mas, nie stali się trudni do kontrolowania. Ten aspekt nadal jest aktualny.

Po przeczytaniu tej powieści, zrozumiałem głębiej rolę cenzury w świecie. To nie tylko niedopuszczanie do publikacji niebezpiecznych, z punktu widzenia władzy, tekstów co miałoby zapobiegać szerzeniu niebezpiecznych, wywrotowych idei, ale także jawne fałszowanie rzeczywistości, mówienie ludziom co maja myśleć. W końcu próba tuszowania rzeczywistości, która u Parowskiego przybiera monstrualne rozmiary.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 5 (Bezbłędny, ale codzienny.)
  • Lekkość Pióra: 6 (Momentami bardziej wciągające.)
  • Akcja: 7 (Intrygująca.)
  • Bohaterowie: 6 (W porządku, choć za mało o nich, ale nie o tym jest książka.)
  • Zakończenie: 8 (Wieńczy opowieść, ale i budzi pytania.)
  • Ocena Łączna: 32/50

wtorek, 6 września 2016

S@motność w sieci - Janusz L. Wiśniewski

Napisanie czegoś na temat książki tak dobrej trochę mnie onieśmiela. Tym bardziej, że miałem co do niej spore oczekiwania (w końcu na mojej liście "do przeczytania" Samotność w Sieci jest od bardzo dawna), a ona i tak je przewyższyła. A to się nie zdarza...

Książka wciąga od pierwszych stron i od początku wywołuje efekt "wow". Historie opowiadane przez bohaterów są proste, ale niezwykle dobrze skomponowane i podane. One nie tylko sprawiają wrażenie prawdziwych - one SĄ prawdziwe. Nie wierzę, że ktoś mógłby opisać w taki sposób coś nieistniejącego, bo opisanie tak wiernie i realistycznie czegoś prawdziwego graniczyłoby z cudem. I nie przesadzam - ta książka jest aż tak dobra.

Co prawda powieść nie zmieniła mojego życia, ale z pewnością zmieniła moje spojrzenie na literaturę. Było nie było - ta książka zahacza o romans, który to gatunek nie należy do moich ulubionych. To jednak dowód na to, że prawdziwy artysta potrafi zaintrygować każdego czytelnika. Teraz od innych powieści będę wymagał jeszcze więcej, bo mój głód dobrej literatury został solidnie podsycony. Krzepiący jest fakt, że istnieją ludzie, którzy potrafią tak pisać.

Sama historia, gdyby ją opowiedzieć, streścić, wydałaby się pewnie banalna. Odarta z kontekstu, pozbawiona emocji byłaby jedną z wielu miłosnych opowiastek. Tak jednak nie jest, gdyż autor oddał tu cząstkę siebie i ta cząstka, to coś co mu w duszy gra, jest tu bardzo widoczne. Przez to literatura ta staje się nieco ekshibicjonistyczna, bo żeby wywołać tyle emocji, trzeba się obnażyć. Nie każdy potrafi, nie każdy chce, dlatego wdzięczny jestem autorowi. A jeśli ktoś zapyta mnie, czy to książka dla niego, odpowiadam, że jest to książka dla każdego. A jeśli ktoś nie uzna jej za wybitną, to chyba nie czuje literatury jako takiej.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 9 (Przewspaniałe cyzelowanie każdego zdania.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Bardzo trudno się oderwać.)
  • Akcja: 10 (Poprowadzona w mistrzowski sposób i zasługująca na uznanie z uwagi na zastosowaną konwencję przekazu.)
  • Bohaterowie: 10 (Dopracowani, zrozumiali i bardzo rzeczywiści, a przy tym nie czarno-biali.)
  • Zakończenie: 9 (Niespodziewane, ale jakże prawdziwe.)
  • Ocena Łączna: 47/50

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Jak Prowadzić - Ben Collins

"Jak prowadzić, niezrównany poradnik napisany przez byłego Stiga" to książka, jakiej jeszcze nie czytałem. Jest to poradnik, który wydaje się nieprzydatny, gdyż świat dzieli się na ludzi, którzy wiedzą jak prowadzić (a przynajmniej tak im się wydaje) i na tych, którym nie jest to potrzebne (ale może kiedyś będzie). Nie dajcie się jednak zwieść - książka zawiera szereg porad i wyjaśnień zdarzeń, które mogą wydarzyć się za kierownicą, które przydadzą się zarówno nowo upieczonym kierowcom jak i długoletnim wyjadaczom.

Stig to postać kultowa, która obrosła niejedną legendą. Znają go wszyscy sympatycy brytyjskiej wersji Top Gear, ale nawet ci, którzy nie są wiernymi telewidzami, mogą znać autora dzięki karierze rajdowej lub kaskaderskiej. Co by nie mówić - z pewnością zna się on na prowadzeniu samochodu. Warto więc skorzystać z jego doświadczeń, skoro tak chętnie się nimi dzieli.

Książka składa się zarówno z objaśnień wszelkich zjawisk i sytuacji na drodze, wraz z wyjaśnieniem dlaczego do nich dochodzi, jak ich unikać oraz jak radzić sobie z nimi, kiedy już zaistnieją. Zawiera także przydatne podczas prowadzenia wskazówki dla prowadzących różne typy pojazdów. Wszystko to zostało okraszone humorystycznymi dykteryjkami oraz wtrąceniami z życia i pracy autora.

Całą tę powyższą "słodycz" osłabia fakt, że redakcja pozostawia wiele do życzenia. Nie wiem, czy serca do pracy nie miał tłumacz, czy korekta nie poszła tak, jak powinna, ale literówki i błędy pojawiają się w najgorszych miejscach, przez co można poddać w wątpliwość wiele porad. Jeśli na jednej stronie napisano, ze "wyłączenie klimatyzacji może zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 510%", to zaczynam się zastanawiać gdzie jeszcze czają się te błędy. Czy jeśli napisano "2000 obrotów", nie oznacza przypadkiem "3000 obrotów", ale pojawiła się literówka. Błędów jest sporo i w takiej książce potrafią zmienić sens zdania. Poważny minus dla wydawnictwa!

wtorek, 16 sierpnia 2016

Dziedzictwo Przodków - Suren Cormudian

"Dziedzictwo Przodków" Surena Cormudiana, żołnierza sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej z Obwodu Kaliningradzkiego to kolejna powieść osadzona w realiach Uniwersum Metro 2033, jaką dane mi było przeczytać. Musze przyznać, że mam co do niej mieszane uczucia, a to z tego powodu, że w jakiś sposób nie wydaje mi się częścią wspomnianego uniwersum. Pozornie spełnia wszystkie założenia, a jednak od stylu i narracji aż do opisywanej historii odstaje od innych książek. Nawiązanie do zasad panujących w świecie wykreowanym przez Glukhovsky'ego jest bardzo powierzchowne i niejako dołączone na siłę.

Nie ulega jednak wątpliwości, że autor oddaje tą powieścią hołd służbie wojskowej oraz swoim towarzyszom broni, co jest godne uznania. Czyni to jednak w sposób dość obiektywny (przynajmniej przeważnie), ukazując także ich słabości oraz popełniane przez nich błędy. 

Samą powieść czyta się nieźle, autor nie przynudza a opisy nie są przesadnie długie. Także wszechobecne w wielu książkach z cyklu wizje nie są tu w żaden sposób przytłaczające. Duży plus za prostotę i jasny przekaz, jak przystało na żołnierza.

Wykreowana historia, poza tym, że faktycznie mogłaby być osadzona w dość różnorakich realiach nie jest najgorsza. Wiele wątków rozpisanych jest chaotycznie i chociaż udaje się je powiązać w jedną, spójną całość, to pozostaje uczucie niedbalstwa w tej kwestii. Minusem dla mnie byli bohaterowie, którzy mimo tego, że opisani są dość dokładnie, mogą się łatwo mylić, nawet pomimo nazwisk (imion i przydomków) słowiańskich, a zatem intuicyjnych dla naszego regionu. A jednak kilka razy zaczynając akapit nie od razu orientowałem się o której grupce czytam.

Ogólna ocena powinna odzwierciedlać średni poziom oraz jedynie delikatne "podpięcie się" pod Uniwersum Metro 2033. Wolałbym, żeby czytane przeze mnie książki miały akcję skonstruowaną tak, by uzasadniała przynależność do cyklu.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 5 (Przeciętny, ale zwięzły. Dobra terminologia wojskowa.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Jasny Przekaz ułatwia odbiór.)
  • Akcja: 6 (Chaotyczna, ale ciekawa.)
  • Bohaterowie: 6 (Ciekawi, ale mylący się.)
  • Zakończenie: 7 (Wiąże wątki.)
  • Ocena Łączna: 31/50
A oto moja ocena niektórych innych tomów Uniwersum Metro 2033:

środa, 3 sierpnia 2016

Sputnik Sweetheart - Haruki Murakami

To druga książka Murakamiego, jaką przeczytałem i choć w zasadzie wątek główny oparty jest na podobnym założeniu, a klimat książki jest zbliżony do "Kronik Ptaka Nakręcacza", to lektura "Sputnik Sweetheart" byłą dużą przyjemnością.

Kilka osób ostrzegało mnie, że proza tego autora jest skomplikowana, trudna w odbiorze i nużąca. Nie zauważyłem tego. Jest inna, niecodzienna, metafizykująca, ale raczej nie nazwał bym jej trudną. Inną - z całą pewnością. Ale obecnie tę inność uznaję raczej za zaletę.

Opisana historia mogłaby być odarta z czasu i miejsca, a wciąż być zrozumiała, nawet po zmianie nieistotnych detali. Jest ponadczasowa i zmusza do refleksji, przemyśleń. Jednocześnie jest opowiedziana w całości, a jej forma jest zamknięta. Autor pozostawia czytelnikowi pole do rozmyślań, ale nie nakazuje mu domyślać się, co zdarzyło się potem, czy też w trakcie, jak niektóre książki, których autorzy silą się na pseudointelektualne podejście do zwyczajnych tematów.

Zarówno bohaterowie jak i historia przedstawieni są w sposób zrozumiały i rzeczowy. Taki też jest sposób narracji. Duża ilość wydarzeń przedstawiana jest za pomocą zmieniającego się narratora (jak choćby opowiastki Sumire), co daje nam możliwość poznania ich z punktu widzenia osoby będącej najbliżej opisywanej historii. To oczywiście powoduje pewien subiektywizm, ale zarazem sprawia, że historie te przedstawione są w bardziej realistyczny sposób.

Książka nie jest obszerna i z powodzeniem można ją przeczytać w jednym czy dwóch posiedzeniach. Jest to świetna pozycja do pociągu zarówno ze względu na małe rozmiary, niewielką obszerność jak i na bardzo niską cenę (można ją kupić już w cenie około 5 PLN).

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 7 (Niby nic wielkiego, a w pewien sposób urzeka.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Przyjemne w odbiorze.)
  • Akcja: 6 (Nieskomplikowana, acz przemyślana.)
  • Bohaterowie: 7 (Dobrze opisani, choć nie znamy całości ich losów. To nie oni są najważniejsi.)
  • Zakończenie: 7 (W miły sposób skłaniające do stawiania pytań.)
  • Ocena Łączna: 34/50

środa, 27 lipca 2016

Czyściciel - Brett Battles

Potrzebowałem czegoś lekkiego, czym mógłbym się oderwać od kiepskiej książki, którą pewnie kiedyś dokończę i wtedy także tutaj trafi. Nie - nie zmuszam się do kończenia kiepskich książek, ale w tym przypadku jest to zbiór opowiadań różnych autorów i liczę na to, że znajdzie się tam kilka tekstów znośnych (na razie znalazł się taki jeden). W każdym razie poszukałem na półce czegoś niewymagającego i znalazłem "Czyściciela", który zapowiadał się łatwo.

Okazuje się, że wybór był dobry, bo jeśli chciałbym napisać o książce coś dobrego, to z pewnością opisałbym właśnie tę "łatwość". Książka napisana jest banalnie prostym językiem, chyba dodatkowo uproszczonym przez tłumacza. Do tego stopnia, że chwilami dokładność opisu cierpi na rzecz prostoty. Zdarzają się błędy w opisie i "kiksy", które nie sprawiają, że tekst staje się niezrozumiały, ale powodują zgrzyt zębów u każdego, kto lubi rozkoszować się ładnie napisanym słowem (Przykładem niech będzie zdanie, które rozpoczyna jeden z akapitów pod koniec książki: "Zatrzymali się przed sklepem spożywczym i wbiegła do środka").

Postacie powieści są bardzo banalne i sztampowate i choć czekałem na jakieś zakamarki ich poczynań, mroczną przeszłość, cokolwiek zaskakującego... nic takiego nie znalazłem. Historia także jest dość banalna, choć przyznać muszę, że czyta się jak niezła sensacja i film zrealizowany na podstawie książki z pewnością byłby niezłym przedstawicielem kina akcji. Szkoda, że jej zwrotów nie ma na łamach powieści zbyt wiele.

Zakończenie także jest dość oczywiste (choć zdarzają się elementy zaskakujące), ale za to dobrze pasuje do reszty powieści. Podoba mi się narastające tempo akcji i to, że pod koniec wydarzenia dzieją się błyskawicznie - z tym autor faktycznie sobie poradził. Pomimo tego, że wydano już cały cykl o przygodach bohatera (chociaż do Polski nie dotarł), to nie miałbym chyba ochoty się weń zagłębić. No, chyba że znów potrzebował będę odskoczni do czegoś "łatwego".

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 3 (Styl niski, ale lekki.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Lekkie, łatwe i przyjemne w odbiorze.)
  • Akcja: 5 (Sztampowata, ale dobry rozwój tempa.)
  • Bohaterowie: 4 (Banalni.)
  • Zakończenie: 5 (Jak i cała akcja.)
  • Ocena Łączna: 24/50
Ocena może i nie najwyższa, ale jest to książka wakacyjna, lekka, mająca za zadanie dać chwilę wytchnienia i odciągnąć od poważniejszej literatury. Gdyby ktoś miał ochotę ją odkupić - znajduje się w dziale z książkami wyprzedażowymi.

czwartek, 7 lipca 2016

Mrówańcza - Rusłan Mielnikow

Rusłan Mielnikow
"Mrówańcza" to kolejna powieść z uniwersum Metro 2033, stworzonego przez Dmitry'ego Glukhovsky'ego. Ośmielę się napisać, że najlepiej wpisująca się w założenia serii.

Od samego tytułu, który niewiele mówi, gdy książka pierwszy raz trafia w nasze ręce, a przywołuje żywy obraz fabuły, gdy chcemy przypomnieć sobie o czym był ten tom, po akcję, która jest prosta niczym tunel metra, a przy tym trzyma w napięciu niczym najlepszy thriller, dostajemy to, czego szukamy w tej serii.

Akcja rozgrywa się w metrze, które w czasie pisania książki było jedynie w planach - w Metrze Rostowa nad Donem. Jednocześnie jest to sieć tuneli tak prosta, jak to tylko możliwe - dość dodać, że nieskomplikowane Metro Warszawskie miałoby większy stopień złożoności. Czyli da się stworzyć niesamowitą historię także w tak prostym i niewielkim świecie.

Atutem jest także to, że dosłownie każda nakreślona przez pisarza scena jest niezbędna dla akcji powieści i służy fabule, a nie temu, co autorzy usprawiedliwiają "budowaniem klimatu". Tutaj klimat budowany jest wraz z wydarzeniami a nie obok nich.

Idealne spełnienie założeń gatunku i niesamowita wizja pisarza, podparta niesamowitym rozmachem, wielokrotnymi, ale nie naciąganymi zwrotami akcji oraz ciekawym wątkiem pobocznym, który także jest przeprowadzony od początku do końca owocuje książką, od której nie sposób się oderwać. To zasługuje na dobrą ocenę.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 8 (Wysmakowany i dobrany do opowieści.)
  • Lekkość Pióra: 10 (Oderwanie się graniczy z cudem.)
  • Akcja: 8 (Prosta a brawurowa.)
  • Bohaterowie: 8 (Dopasowani do reszty realiów.)
  • Zakończenie: 9 (W przedziwny sposób nie naciągane, obfitujące w zwroty akcji.)
  • Ocena Łączna: 43/50
Jak widać jest to uczciwie najlepszy jak dotąd tom serii. A oto moja ocena niektórych innych tomów Uniwersum Metro 2033:

poniedziałek, 4 lipca 2016

Aleja Tajemnic - John Irving

W chwili, kiedy piszę te słowa przekroczyłem setną stronę powieści. Charakterystyczny styl jest, ciekawi bohaterowie są, natomiast zupełnie nie widzę akcji, przez co cały czas czuję się, jakbym dopiero zaczynał tę książkę. W książkę udało mi się "wejść" dopiero w okolicach 150-tej strony, ale za to od razu obiema nogami i to w butach. Do czasu...

W powieściach Irvinga nieodmiennie fascynuje mnie to, jak trudno jest oddzielić wydarzenia marginalne, nie mające związku z fabułą od jej głównego nurtu. To, co z początku wydaje się pobocznym wątkiem może okazać się samym sednem sprawy i odwrotnie. Tym razem autor przechodzi samego siebie i znacząca większość powieści to retrospekcja, a wydarzenia dziejące się w teraźniejszości służą jedynie do interpretacji przeszłości.

"Aleja Tajemnic" czyta się różnie - są rozdziały, przez które przelatuje się nawet tego nie zauważając, ale są i takie, w których kilkukrotnie cofałem się, próbując dostrzec moment, gdy akcja przenosi się w czasie i dociec które wydarzenia się z tym wiążą. Nie jest to zbyt fortunne i wpływa na odbiór powieści. Niestety niekorzystnie.

Siłą powieści są, jak to zwykle bywa u Irvinga, bohaterowie. Są zupełnie nietuzinkowi, nietypowi i oryginalni, a jednak wpisani w realizm powieści tak, że nie sposób ich rozpatrywać bez połączenia z fabułą. Nie sposób także umieścić ich w jakiejkolwiek innej opowieści.

Sama książka jest o Cudach. Tych prawdziwych, tych wykreowanych i tych przypadkowych. Cudownych dzieciach i cudownych miejscach, a także o cudach sprzedawanych za pieniądze. Tematyka "cudu" została przez autora wyeksploatowana do cna, na każdej możliwej płaszczyźnie.

Na koniec wspomnę o tym, za co najbardziej cenię Irvinga. Potrafi on w spójny i logiczny sposób doprowadzić do zupełnie nieprawdopodobnych sytuacji i scen. Do tego stopnia, że jeśli wyodrębnimy dowolną właściwie scenkę z powieści i przedstawimy ją osobie trzeciej, pomyśli ona, że zupełnie niemożliwe jest doprowadzenie do niej konwencjonalną, logiczną i prawdopodobną opowieścią. A jednak!

Przyznaję, że ta pozycja nie stanie się moją ulubioną książką autora, a to dlatego, że napisał kilka, które oceniam jako dużo lepsze. Relatywnie niska ocena spowodowana jest jednak tym, że po książkach Irvinga spodziewam się dużo więcej. A teraz ocena:

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 7 (Piękny język.)
  • Lekkość Pióra: 6 (Nierówne.)
  • Akcja: 6 (Nie trafia w mój gust.)
  • Bohaterowie: 8 (Można się było spodziewać.)
  • Zakończenie: 7 (Dobre zwieńczenie akcji.)
  • Ocena Łączna: 34/50

sobota, 2 lipca 2016

Podsumowanie I połowy 2016 roku

Czas na kolejne podsumowanie przyszedł nim zdążyłem się zorientować. Właściwie dopiero dzisiaj rano obudziłem się z myślą, że już wczoraj minęło półrocze. A to oznacza, że moim czytelnikom należy się jego streszczenie. Nie zwlekam więc, tylko przystępuję do sprawy. 

Punktacja przeliczona i mnie samego ciekawią wyniki, bo sporo było w tym półroczu książek średnich, a zatem rywalizacja powinna być zawzięta.

W omawianym okresie przeczytałem i zrecenzowałem zaledwie 18 książek, co jest wynikiem słabym. Na ocenę punktową zasłużyło sobie 15 z tych zrecenzowanych książek. Przeczytałem jeszcze sporo opowiadań, które nie wchodzą w to zestawienie. Co prawda zastanawiałem się, czy nie spisywać dokładniejszych recenzji opowiadań, ale ostatecznie to sobie odpuściłem. Nie spotkało się to z żywa krytyką, co utwierdza mnie w tym przekonaniu.

Blog obył się bez większych zmian, bo choć planowałem zmianę szaty graficznej, musiałem odpuścić, gdyż kompletnie się na tym nie znam. Pozostawiłem więc szatę taką, jaka była i zamiast marnować czas na upiększanie o którym nie mam pojęcia, wykorzystałem go na czytanie. Po czasie uznałem nawet, że jestem całkiem zadowolony z szaty bloga i tak długo, jak nie pojawi się dobry samarytanin, który ją podszlifuje, tak długo pozostanie ona taka, jaka jest. Jestem jednak otwarty na propozycje, gdybyście chcieli zobaczyć na blogu coś konkretnego lub jakiś nowy dział. Piszcie do mnie śmiało w takich sprawach.

Po raz kolejny poinformuję, że blog nie ma charakteru komercyjnego, recenzje pisane są bezpłatnie i choć nie są obiektywne, to jedynym subiektywnym czynnikiem ich oceny jest mój gust. Zapraszam wydawnictwa do kontaktu i przesyłania mi książek do recenzji, ale uprzedzam, że recenzja będzie szczera i nie da się w żaden sposób na mnie wpłynąć, by była lepsza. Jeśli więc macie jakąś dobra książkę, co do której jesteście pewni, to moja pozytywna ocena będzie tym lepszym świadectwem jej jakości. Jak dotąd otrzymałem kilka książek z wydawnictw (i od autorów), nie wszyscy byli zadowoleni. Ale nawet część tych, którzy nie byli, przesłała mi do oceny coś innego i to okazało się lepsze. Na blogu jednak widnieją wszystkie recenzje - także te mniej przychylne.

W związku z niekomercyjnym charakterem bloga, zachęcam wszystkich o wyrażenie wsparcia dla mojej tu działalności, chociażby poprzez przyznawanie punktów poszczególnym wpisom na blogu w Google + (przycisk g+1 pod każdym wpisem). Zachęcam także do dołączenia do programu partnerskiego ceneo, dzięki któremu Wy zarabiacie punkty i wymieniacie na nagrody, a ja otrzymuję 10% Waszych zarobków (Was to nic nie kosztuje). Zarobione w ten sposób punkty wymieniam na książki, do czego także i Was zachęcam.

A teraz przejdźmy do właściwego podsumowania recenzji książek pierwszej połowy 2016 roku:

Granatowa Krew Wiktor Hagen 2016-05-01 41
Zagubieni w Tokio Marcin Bruczkowski 2016-02-25 41
Do światła, W mrok, Za horyzont Andriej Diakow 2016-01-12 40
Płyńcie łzy moje, rzekł policjant Phillip K. Dick 2016-02-12 39
Powrót Niedoskonały Marcin Bruczkowski 2016-03-09 38
Faktotum Charles Bukowski 2016-05-10 33
Listonosz Charles Bukowski 2016-05-07 33
Wyspa Delfinów Arthur C. Clarke 2016-01-30 33
Plaża dla Psów Jacek Kaczmarski 2016-05-19 32
Człowiek z Wysokiego Zamku Phillip K. Dick 2016-04-21 32
Kobiety Charles Bukowski 2016-05-27 31
Rytuał Graham Masterton 2016-01-23 28
Korzenie Niebios Tulio Avoledo 2016-04-09 23
Goście Orson Scott Card 2016-06-15         bez oceny
Freddie Mercury biografia legendy Lesley-Ann Jones 2016-02-20         bez oceny
Bezsenność w Tokio Marcin Bruczkowski 2016-01-18         bez oceny

Książki półrocza są więc dwie, gdyż zarówno "Granatowa Krew" jak i "Zagubieni w Tokio" uzyskały dobre 41 punktów. Na uwagę zasługuje jeszcze książka, widniejąca na końcu listy, bez oceny. Jest to książka, którą uznałbym za lepszą od "Zagubionych w Tokio", napisana przez tego samego autora, więc sądzę, że by mi to wybaczył. 

W kategorii Kunszt Literacki nie odnotowałem ani dziesiątki, ani nawet dziewiątki. Oceną ośmiu punktów wyróżniłem cztery pozycje: 
Myślę, że to sprawiedliwe zestawienie.

Jeśli chodzi o Lekkość Pióra, to na uwagę zasługują dwie książki, które uzyskały w tej kategorii dziewięć punktów. Są to:
czyli te same dwie książki, który uzyskały największą sumę punktową. Zapewne nie bez powodu.

W kategorii Akcja ponownie poczwórny remis:
A zatem w końcu na liście coś innego. Wszystkie te książki uzyskały osiem punktów, czyli najwięcej w tym półroczu.

Kolejna kategoria to Bohaterowie. Tutaj ponownie poczwórny remis i ponownie książki te uzyskały tylko 8 punktów:
Jak widać pojawiła się kolejna pozycja, którą warto wyróżnić.

Ostatnią kategorią jest Zakończenie i tutaj w końcu pojawiają się dziewiątki. Aż dwie:
W całym zestawieniu zabrakło choć jednej dziesiątki, zatem zachęcam wydawnictwa, które mają w wydanych książkach takie, które na nie zasługują na podsunięcie mi ich, bym mógł je zrecenzować i słusznie uhonorować. 

Wakacje się rozpoczęły, a zatem życzę wszystkim przyjemnej lektury zarówno w podróży jak i w leżaku. Na gorące dni w tym roku, najlepiej sprawdzą się lekkie kryminały.

środa, 15 czerwca 2016

Cykl "Tropiciel" - Orson Scott Card (tom 3 "Goście")

Chociaż skomplikowana fabuła i niezwykle zagmatwane linie czasowe nie będą przeszkodą dla kogoś, kto czyta cały cykl ciągiem, a autor postarał się na początku tomu o jako takie przypomnienie, to bardzo trudno było mi się odnaleźć. Jeśli więc macie możliwość przeczytać tomy 1, 2 i 3 jeden po drugim, koniecznie tak zróbcie. Nie odkładajcie lektury "Gości" na później.

Przyznaję, że ostatni tom sagi czytało mi się ciężko, a do tego miałem poczucie, że jestem oszukiwany. Zaczynając sagę, zaczynałem bowiem zupełnie inną książkę, niż obecnie kończyłem. Wręcz inny gatunek literacki. A przejście nie wydawało mi się łagodne. Na domiar złego, ostatni tom zdaje mi się przekombinowany i nie do końca przemyślany (osobiście zauważam kilka rzeczy, które można by oprzeć na innych poczynaniach bohaterów i trik by zadziałał, ale autor jakby nie widząc tego, stosuje dużo bardziej złożone rozwiązania (ciężko to opisać nie zdradzając fabuły, zatem powyższe zdanie zrozumie ten, kto czytał, a reszta musi mi wierzyć na słowo).

Mimo wszystko miałem trochę przyjemności z lektury, a po wszystkim, gdy spojrzałem wstecz na bohaterów, zobaczyłem jaką epopeją stały się ich przygody. Nie mam więc poczucia straconego czasu, choć wspomniana przerwa, którą zmuszony byłem zrobić przed trzecim tomem bardzo książce zaszkodziła.

Jako, że to jedna z części cyklu, oceny punktowej tradycyjnie brak.

piątek, 27 maja 2016

Kobiety - Charles Bukowski

"Kobiety" to kolejna książka Charlesa Bukowskiego, którą tutaj wzmiankuję. Tym razem nie traktuje ona o etapie w życiu pisarza, ale raczej wykrawa z niego konkretny temat - temat płci pięknej. Autor pisze o tym, że jego kontakty z kobietami, opisane w tej książce wyniknęły z chęci zgłębienia postaci kobiecych, by opisywać je w sposób dokładniejszy, bardziej zrozumiały i bliższy rzeczywistości. W rezultacie sam zapis przeprowadzania tego doświadczenia okazał się ciekawym studium stosunków męsko-damskich, dotyczących znanego pisarza i tuzinów laseczek, czytelniczek i wielbicielek jego twórczości, dziwek liczących na naciągnięcie chętnego na parę dolców, kobiet, które próbują nawrócić alkoholika na dobrą drogę i takich, które raczej korzystają z tego, że jest na złej.

Cała narracja przeprowadzona jest w sposób bardzo dosadny, rzeczowy, unikający ozdobników, niemal naturalistyczny. Czasami jest w niej przyciągająca surowość, czasem odrzucająca wulgarność. Jedno, czego Bukowskiemu odmówić nie można, to przejrzystość. W tej powieści przez cały czas wiadomo jak wygląda sytuacja. I wydaje się, że czytelnik widzi ją lepiej od samego bohatera.

Fascynująca jest prostota działań Chinaskiego. Nie uważa on, że powinien kłamać czy to po to, by osiągnąć cel, czy też dlatego, by nie wyrządzić komuś krzywdy. To oczywiście powoduje problemy, ale dające się przewidzieć, a więc i takie, z którymi koniec końców można sobie poradzić. Szczerość bohatera uderza w twarz, a wiedząc, ze Bukowski opierał się w swoich powieściach o własne doświadczenia, świadczy o niezwykłej odwadze autora.

Z samej fabuły można wyciągnąć prosty wniosek - jeśli kobieta z którą utrzymuje się kontakty nie jest tą jedyną, to forma tych kontaktów, podejście i traktowanie nie różni się w zależności od tego, która to partnerka. Spotkania ze wszystkimi wyglądają tak samo. Rozmowy także. Żadna nie jest wyjątkowa. A może właśnie wszystkie są.

Jeśli chodzi o fragment, który zrobił na mnie wrażenie, nie dotyczy kobiet, ale picia. Mimo to, jest w tej kwestii bardzo wymowny i sądzę, że to co bohater sądzi o piciu można w pewnym sensie porównać do tego, co sądzi o kobietach.

"Na tym polega problem z piciem, pomyślałem, nalewając sobie drinka. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo."

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 6 (Prosty i przejrzysty.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Nie nudzi.)
  • Akcja: 7 (Poszarpana, ale jasna.)
  • Bohaterowie: 6 (Większości nie da się polubić.)
  • Zakończenie: 5 (Przeciętne.)
  • Ocena Łączna: 31/50

czwartek, 19 maja 2016

Plaża dla psów - Jacek Kaczmarski

Książka aktualna, mimo że od jej powstania minęły już prawie dwie dekady, zupełnie nie da się tego wyczuć. Porusza ważne problemy, dręczące każdego człowieka, jednak uwypuklone poprzez poczucie samotności na emigracji na końcu świata. Celnie punktuje przywary, które są tak powszechne. Niestety narracja prowadzona jest dość chaotycznie, przez co powracając do lektury po przerwie, czasem ciężko jest się odnaleźć.

Akcja jest logiczna, jednak nie jednoznaczna i nie wszystkie wydarzenia wpisują się w ciąg przyczynowo skutkowy. Wiele jest dziełem przypadku, a zestawienie faktów sprawia miejscami wrażenie przypadkowości. Podczas lektury pojawia się nieprzyjemne wrażenie tego, że akcja powieści toczy się własnym torem i wydarzenia w książce są jedynie wynikiem czegoś innego, nie zaś przyczyna dalszych losów bohaterów. Autorowi ładnie udało się splątać ze sobą losy wielu osób

Same postacie, występujące w tej powieści są bardzo realistyczne i jestem niemal pewien, że autor wzorował się na ludziach z krwi i kości, gdyż ich zachowania są bardzo ludzkie, pozbawione wyrachowania i pełne sprzeczności. Są przy okazji opisane dość dokładnie i chociaż nie sposób do końca utożsamiać się z żadnym z bohaterów, a nawet ich polubić, to jednak przez całą książkę utrzymuje się wrażenie rozpoznawania tych ludzi.

Wiele cytatów z tej powieści zasługuje na uznanie. Mnie do gustu najbardziej przypadł ten:
"- Co mnie u was, Polaków, najbardziej drażni, to to, że jesteście tacy niekonsekwentni i niefrasobliwi. Wierzycie w Boga, a skarżycie się na los, który wam zesłał. Nie zgadzacie się z tym losem, ale obwiniacie innych, nie siebie. To przecież sprzeczne z istotą chrześcijaństwa. Ale jak już znajdziecie winnego, to ani mu nie wymierzacie kary, ani mu nie przebaczacie. Bo to właśnie winny jest wam potrzebny, niejako na zapas, na wszelki wypadek, na przyszłe porażki. Żyjecie ambicją wielkości, powołujecie się na historię, ale nie przyglądacie się własnym małościom, które wam blokują drogę do wielkości. Wystarczą wam słowa, zadowalają ceremonie. Pozwalacie się uważać za romantyków, a w rzeczywistości jesteście bardzo praktyczni w niezadawaniu sobie trudu, nieprzemęczaniu się w pracy nad sobą. Wolicie zajazgotać każdy problem niż poświęcić mu chwilkę swojego bezcennego czasu; albo jeszcze lepiej - poczekać, aż ktoś go za was rozwiąże. A co najbardziej mnie drażni, to to, że w końcu wam się udaje!"

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 5 (Chaotyczny. Liczyłem na coś więcej.)
  • Lekkość Pióra: 7 (W dobrym kierunku.)
  • Akcja: 6 (Logiczna choć nie w stu procentach wynikająca z opisywanych wydarzeń.)
  • Bohaterowie: 8 (Bardzo realistyczni.)
  • Zakończenie: 6 (Pasujące do akcji.)
  • Ocena Łączna: 32/50

czwartek, 12 maja 2016

Nowa Fantastyka 12 (387) 2014

Kolejny numer czasopisma. Tak, wiem, że recenzja nie jest aktualna.

"Radość" Pawła Palińskiego to opowiadanie - przypowieść. Nie jest odkrywcze i nie ma nawet wyraźnej pointy, co jest dziwne w tego typu tekście, ale czyta się nieźle. Spodziewałem się jednak czegoś więcej niż tylko odpowiedniej stylistyki.

W tym numerze wyraźnie postawiono na przypowieści - legendy, ponieważ opowiadanie "Król" Piotra Pożogi także spełnia te założenia. Tym razem tekst jest współczesny, co w połączeniu ze specyfiką gatunku daje bardzo ciekawy efekt. Otrzymujemy także udane, choć spodziewane zakończenie. Przyjemna, krótka lektura.

"Bohater z Five Points" Alana Gratza to świetne, mocno osadzone w historii steampunkowe dzieło, w którym odnajdą się nawet laicy gatunku. Przyjemny tekst, przejrzysta akcja, ciekawi bohaterowie, których udało się konkretnie zarysować nawet w krótkim tekście świadczą o mocnej ręce autora. Godne polecenia.

"Cegły, Patyki, Słoma" Gwyneth Jones to hard sf, które bardzo do mnie nie trafiło. Odwołuje się do motywu z trzech świnek, ale jest to tak naciągane, ze aż boli. Równie dobrze mogłyby tam pojawić się trzy inne słowa, a sens opowieści nie zmieniłby się ani na jotę. Pomysł w zamyśle dobry został udziwniony, przetrawiony i wypluty w formie, której nie ma się ochoty czytać.

W zasadzie w całym numerze podobało mi się tylko jedno opowiadanie i nieco publicystyki. Szkoda.

wtorek, 10 maja 2016

Faktotum - Charles Bukowski

Kolejna książka autora, niejako obiecana w poprzednim wpisie, to "Faktotum". Z "Listonoszem" łączy ją postać głównego bohatera, ale tym razem nie ma wzmianki o tym, że pracował na poczcie. Tym razem ima się różnorodnych zajęć i zmienia je w zastraszającym tempie, czemu trudno się dziwić, gdy poznamy go bliżej. Nieco wolniej zmienia także kobiety.

Podobnie jak w poprzedniej, także i w tej powieści mamy do czynienia z krótkimi, często urwanymi rozdziałami. Język staje się jeszcze bardziej wulgarny niż poprzednio i muszę przyznać, że odrobinę mi to przeszkadza, gdyż chwilami nie znajduję dla tego uzasadnienia. Pojawiają się także błędy gramatyczne i zaczynam podejrzewać o nie nie tyle samego autora, co tłumacza.

Jest to jednak historia brawurowa, życiowa i realistyczna, czym broni się wśród kilku niedociągnięć. Ponadto zarówno z uwagi na formę jak i na wciągającą treść, czyta się ją nadspodziewanie szybko.

W mojej opinii połączenie wulgarnego języka, podejścia do pracy zawodowej, alkoholu, hazardu i kobiet w tej książce najlepiej obrazuje dialog dwóch bohaterów, którzy urwali się z pracy, żeby obstawić na wyścigach:
"- Żonaty jesteś Manny?
- Co Ty!
- Kobitki?
- Czasami. Ale nigdy na dłużej.
- W czym problem?
- Kobieta to zajęcie na cały etat. Każdy musi wybrać sobie fach i się go trzymać.
- Rzeczywiście. Jest to jakiś emocjonalny drenaż.
- Fizyczny również. Przecież one się chcą na okrągło pierdolić.
- Znajdź sobie taką, z którą byś to lubił robić.
- Akurat. Wystarczy, że pijesz albo grasz. Zaraz ci powie, że to "niszczy naszą miłość".
- To znajdź sobie taką, która lubi gorzałę, hazard i ruchanko.
- A po co komu taka kobieta?"

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 7 (Prosty, nieco zbyt wulgarny.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Błyskotliwe krótkie rozdzialiki.)
  • Akcja: 7 (Nie rozwijająca się, ale dająca poczucie, że "tak ma być".)
  • Bohaterowie: 6 (Nic skomplikowanego.)
  • Zakończenie: 5 (Przeciętne.)
  • Ocena Łączna: 33/50

sobota, 7 maja 2016

Listonosz - Charles Bukowski

"Listonosz" Bukowskiego to pierwsza książka tego autora, jaką dane mi było przeczytać i już wiem, że nie ostatnia. Napisana mocnym, odważnym językiem, który miejscami zahacza o wulgarność, oparta na własnym życiorysie powieść jest jego pierwszą powieścią. Czuć charakterystyczny styl, który trudno byłoby dopasować do innego autora. Jeśli miałbym znaleźć podobieństwa, to może do "Tortilla Flat" Steinbecka.

Najlepsze historie pisze życie, zatem oparta na życiu i w dużej mierze pracy autora jako listonosz powieść, składająca się z wielu krótkich epizodów, wyrwanych z większej całości, a jednak w jakiś sposób całość stanowiących przykuwa uwagę. Napisana jest bardzo prostym stylem, co tylko wzmacnia autentyczność opisywanych zdarzeń.

Autorowi udało się zastosować niski styl, ocierający się o wulgarność, który jednak nie razi. Pełen jest humoru, miejscami nieco wisielczego oraz krytyki "systemu" jako takiego - w tym przypadku na podstawie systemu Poczty Stanów Zjednoczonych. Proste, śmiałe i bezkompromisowe. Stanowi świetnie zgraną całość, choć zakończenie do mnie nie przemawia.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 8 (Prosty, ale pasujący do opisywanych zdarzeń.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Krótkie kąski, zawsze chce się przeczytać kolejny.)
  • Akcja: 7 (Klarowna.)
  • Bohaterowie: 6 (O dziwo nieco uproszczeni.)
  • Zakończenie: 4 (Odstrzelone. Mnie się nie podobało (poza ostatnim zdaniem).)
  • Ocena Łączna: 33/50

niedziela, 1 maja 2016

Granatowa krew - Wiktor Hagen

Kryminał nie jest gatunkiem, po który sięgam często, ale kiedy to robię, spodziewam się zaskoczenia, czegoś więcej niż sztampy, znanej z kina. Tym razem ponownie (nawiązując do "Czego nie słyszał Arne Hilmen") w moje ręce wpadł kryminał polskiego autora i ponownie debiut. Znowu się nie zawiodłem.

Przede wszystkim na uwagę zasługuje postać głównego bohatera. Nie jest to typowy glina, którego wizerunek ustalił Bogusław Linda, nie jest to w ogóle twardziel. To inteligent, który dorabia poza pracą w Policji, dba o dom, ma żonę, dzieci. To wszystko łączy z pracą w policji. Typowe dla naszego kraju (choć może akurat nie dla funkcjonariusza z wydziału zabójstw).

To, co szczególnie podobało się mnie, to świetne opisy Warszawy - tej współczesnej porównywanej do tej historycznej, ze wspomnień bohatera (i autora). Rys historyczny jest silny i wyraźnie widać wpływ PRL-u na dzisiejsze postrzeganie Warszawy przez tych, którzy mieszkają tu od urodzenia. Autor odwalił tu kawał dobrej roboty stawiając na autentyzm i własne wspomnienia. Dzięki temu czytelnik także może poczuć ten swoisty klimat.

Skoro to kryminał, warto by ocenić zadaną zagadkę i poprowadzenie jej do rozwiązania. Przyznaję, że autor stanął na wysokości zadania, świetnie wpisał się w polską rzeczywistość, dzięki czemu otrzymaliśmy prawdziwy katalog podejrzanych. UWAGA SPOILER: Rozwiązanie zagadki jest wielowątkowe i raczej trudno czytelnikowi na nie wpaść. Autor nie dostarcza mu jednak wszystkich informacji, co stawia czytelnika w roli biernego obserwatora. Motyw jest wieloraki, sprawca także nie jest jednoznaczny. Już sama historia zagadki wciąga, więc wielbiciele kryminałów jako takich znajdą tutaj coś dla siebie.

Najbardziej jednak wciąga książka jako całość. Wyważenie jest według mnie idealne. Humorystyczne sceny z dziećmi bohatera, spotkania rodzinne, druga praca, kontakty pozasłużbowe - wszystko to jest świetnie oddane we właściwych proporcjach. Są także przerysowane postacie - koledzy i koleżanki z pracy. W ten sposób pokazany jest pewien dysonans pomiędzy życiem służbowym a prywatnym. I bardzo dobrze.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 8 (Bardzo pasował mi do opowieści, ładny literacki język.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Świetnie się to czyta.)
  • Akcja: 8 (Wyważona i ciekawa.)
  • Bohaterowie: 8 (Świetni, aż chce się więcej.)
  • Zakończenie: 8 (Dobrane do akcji.)
  • Ocena Łączna: 41/50
"Komisarz Albert Potocki nigdy nie wchodził po cichu. Jego pojawienie się miało w sobie coś teatralnego. Nemhauser uważał, że wyglądało to jak sztuka, w której didaskaliach autor zapisał: scena trzecia, ujęcie czwarte, wchodzi Albert Potocki." - czyż nie wspaniały fragment, świadczący o kunszcie autora?

czwartek, 21 kwietnia 2016

Człowiek z Wysokiego Zamku - Philip K. Dick

A jeśli to Niemcy wygrały II Wojnę Światową? A my żyjemy w rzeczywistości alternatywnej, w której wygrali Alianci. A Dick pisze powieść o wersji alternatywnej, w której wygrali Niemcy i umieszcza w niej postać niejakiego Abendsena, Człowieka z Wysokiego Zamku, który napisał powieść o historii alternatywnej, w której to Alianci wygrywają, to czy jedną z postaci powieści Abendsena jest pisarz, piszący powieść, której akcja rozgrywa się w alternatywnym świecie, w którym wygrali naziści?

Książka Dicka nie odpowiada na to pytanie, ale czytelnik śmiało może je sobie postawić. To, co czyni Dick, to własnie poruszenie pewnej struny, która skłania czytelnika do dalszego zastanawiania się nad powieścią, przeżywania jej i rozwijania po swojemu. Sama treść bowiem nie stanowi siły tej książki. Jest nią właśnie to, czego w niej nie napisano, a jedynie zasugerowano, zasygnalizowano. 

Właściwie po skończonej lekturze nie potrafię jeszcze jasno określić tego, co mi osobiście dała. To nie jest zwykła rozrywka, przyjemność, którą niesie ze sobą czytanie. W tym przypadku jest to wdzierające się jakoś obok samej treści przeczucie, że to jeszcze nie koniec. Coś w powieści sprawia, że czytelnik zaczyna wątpić we własną rzeczywistość, niepokoić się. 

Na uwagę zasługuje też sposób, w jaki powieść powstała. Dick, na wzór stworzonych przez siebie bohaterów zastosował mechanizm posługiwania się "Księgą Przemian". W przypadku innych autorów napisałbym, że to bohaterowie posługują się nią na wzór pisarza. Tutaj mam wrażenie, że dzieje się odwrotnie.

Gdzieś przeczytałem, że jest to powieść Dicka, którą śmiało można polecić czytelnikowi nieznającego ani gatunku ani pisarza. Ja tak nie uważam. To książka nie łatwa w odbiorze i z pewnością nie każdemu się spodoba. Warto spróbować się z nią zmierzyć, ale nie sądzę, że każdemu się spodoba.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 6 (Po Dicku spodziewałbym się więcej.)
  • Lekkość Pióra: 6 (Nie wszystkie wątki czytało mi się tak samo dobrze.)
  • Akcja: 6 (Zastanawiająca.)
  • Bohaterowie: 7 (Mocna strona. Przemyślani.)
  • Zakończenie: 7 (Skłania do refleksji. Szczególnie jedna linijka.)
  • Ocena Łączna: 32/50

Książka ta wymyka się ramom konwencjonalnej oceny, dlatego w żadnej mierze nie jest ona miarodajna. 

sobota, 9 kwietnia 2016

Korzenie Niebios - Tullio Avoledo

"Korzenie Niebios" to kolejna przeczytana przeze mnie książka, której akcja rozgrywa się w uniwersum Metro 2033. Tym razem jednak akcja rozgrywa się w post apokaliptycznych Włoszech. 

Sama książka ma także zupełnie inny charakter niż uprzednio przeczytane. Z uwagi na charakterystyczne cechy kraju, w którym rozgrywa się akcja jest pełna odniesień do religii chrześcijańskiej, a także wątpliwości, które musza towarzyszyć przedstawicielom kościoła w opuszczonym przez Boga świecie. Myślę, że ta zmiana konwencji znajdzie swoich sympatyków, chociaż nie każdemu musi się podobać.

W tym tomie nacisk położony jest nie tyle na walkę z otaczającym światem zewnętrznym, co na wewnętrzne życie bohaterów. Mnóstwo jest rozważań na temat wiary, nie tylko katolickiej, ale także wierzeń pogańskich. Z uwagi na to, ze to te rozważania biorą górę, muszę przyznać, że ten tom nie przypadł mi do gustu w takim stopniu jak poprzednie, a to z prostego powodu - po tej serii spodziewałem się czego innego. Innej estetyki, innych elementów akcji, innych zagrożeń. Sięgając po książkę "obiecywano" mi coś innego, dlatego czuję zawód, choć książka sama w sobie może nawet nie jest bardzo zła (choć zbyt dobra raczej także nie).

Bohaterowie powieści są nienaturalni. Nie można wywnioskować jakie cele i motywy im przyświecają, a ich poczynania często pozbawione są logiki, nawet jeśli brać pod uwagę wyjaśnienia zawarte w książce. Postać głównego bohatera jest za to aż nazbyt prostolinijna. Z żadnym z bohaterów czytelnik nie ma szans się utożsamiać, a nawet nawiązać jakiejś nici sympatii, więc w zasadzie nikomu nie kibicuje.

Ten tom nie ma w sobie właściwie nic ze specyfiki Uniwersum Metro 2033 i w związku z tym, jest jego częścią bardzo na siłę.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 5 (Przeciętny.)
  • Lekkość Pióra: 4 (Miejscami wieje nudą. Odbiega od oczekiwań. Ostatnia część to mordęga)
  • Akcja: 5 (Przeciętna.)
  • Bohaterowie: 5 (Tylko kilku charakterystycznych. Nielogiczni.)
  • Zakończenie: 4 (Niepotrzebnie egzaltowane.)
  • Ocena Łączna: 23/50

Moja ocena niektórych innych tomów Uniwersum Metro 2033:

niedziela, 27 marca 2016

Nowa Fantastyka 11 (386) 2014

Udany numer czasopisma. Każde z opowiadań ma coś w sobie, więc warto po nie sięgnąć. Poniżej wyjaśniam dlaczego warto...

"Krótka odwilż Szczepana Dracza" autorstwa Piotra Górskiego, jest niesamowitą mieszanką bohaterów z różnych czasów, połączonych w sposób mistrzowski i bardzo plastyczny fabularnie. Nie jestem fanem political fiction czy opowiadań o alternatywnej wersji historii, ale to bardzo mi się podobało, głównie z uwagi na umiejętnie wpleciony humor, dzięki czemu opowiadanie nie posiadało patosu, który cechuje tego typu teksty. Warto przeczytać, bo kunszt autora przekonuje nawet nieprzekonanych.

"Ballada o Bogdanie Wyklętym", której autorem jest Hubert Fryc, to patriotyczne opowiadanie o umiłowaniu Wolnej Polski. Tekst jest krótki, zwięzły i przejrzysty. Nie brak w nim humoru sytuacyjnego jak i prześmiewczego charakteru w rodzaju śmiania się z samego siebie, a mimo to traktuje o sprawach ważnych, bliskich sercom Polaków.

"Kimmeria ze "Studiów z Antropologii..." autorstwa Theodory Goss to świetny, oryginalny tekst, który cieszy formą i pomysłem. Warto przeczytać, choćby po to, by poszerzyć swój zakres postrzegania fantastyki o coś niecodziennego. Połączenie dwóch fantastycznych motywów tworzy dzieło zupełnie wyjątkowe. Polecam.

"Szybki jak sen, ulotny niczym westchnienie" Johna Barnesa to ciekawy motyw i nie najgorsze wykonanie. Niestety całość jest nieco nużąca poprzez rozdwojenie akcji, która na zasadzie kontrastu ukazuje niewiarygodną szybkość oraz normalne tempo jako ślamazarną powolność. Mam mieszane odczucia, choć sam pomysł mi się podobał.

"Kwiaty zła, ciernie dobra" duetu Julia Zonis i Igor Awliczenko to nietypowa potyczka dobra ze złem, w której nie do końca wiadomo która ze stron jest która, ale można się domyślać. Straszne, niecodzienne, o niepokojącym klimacie. Doskonale ukazuje małość człowieka wobec potęgi natury.


środa, 9 marca 2016

Powrót niedoskonały - Marcin Bruczkowski

"Powrót niedoskonały" to trzecia z książek tego autora, jaką przeczytałem w niedługim czasie. Jest inna niż pierwsze dwie, co jest o tyle zaletą, że świadczy o wszechstronności, a jednocześnie nawiązuje i jest spójna z poprzednimi książkami. Miłe zaskoczenie i świetne wyśrodkowanie.

Książkę skończyłem jakiś czas przed rozpoczęciem pisania tej recenzji, gdyż musiałem się dobrze zastanowić nad tym, jak ją potraktować. Można ją bowiem odbierać na kilku płaszczyznach, z których najlepiej wybrać hybrydę ich wszystkich. Na jednym poziomie jest to tradycyjna powieść z elementami autobiograficznymi, na drugim podróż sentymentalna przez obrazy, zapamiętane z dzieciństwa (no, w każdym razie z przeszłości). Z trzeciej strony jest to filozoficzna opowiastka o tym, że nie da się powrócić do tego co było, że wszystko się zmienia i należy się adaptować, nawet jeśli próbujemy przywrócić "stare, dobre czasy" w swoim najbliższym otoczeniu. Z czwartej w końcu strony to metafizyczna opowieść o wewnętrznych rozterkach ludzi, którzy nie wtapiają się w społeczeństwo, a nawet usilnie się temu wtapianiu przeciwstawiając.

Obrazy, nakreślone przez pisarza są żywe nawet, jeśli uznajemy je za nierealne. Już pierwsza scena, która zobrazowana została na okładce ma swoje uzasadnienie na każdym z opisanych powyżej poziomów. Jest to niezwykle przemyślane dzieło, sprawiające wrażenie prostego i nieskomplikowanego. Czytelnik dostaje więc w pełni wykończone dzieło i może cieszyć się obcowaniem z historią, zamiast przedzierać przez dylematy typu "co autor chciał przez to powiedzieć". Na te przemyślenia przychodzi czas po przeczytaniu powieści, bo na długo pozostaje ona w myślach. Bardzo polecam lekturę, pod warunkiem, że wcześniej przeczytamy "Bezsenność w Tokio" i "Zagubionych w Tokio". To bardzo podnosi ocenę książki.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 8 (Dopracowana powieść.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Dobrze się czyta, z drobnymi potknięciami.)
  • Akcja: 7 (Miejscami skomplikowana, co wyjaśnia się dopiero po czasie.)
  • Bohaterowie: 7 (Miejscami surrealistyczni, ale dobrze opisani.)
  • Zakończenie: 8 (Mocne, życiowe.)
  • Ocena Łączna: 38/50

PS: Autor pisze prawdę - można z nim sympatycznie porozmawiać poprzez e-maile, co z przyjemnością uczyniłem.