niedziela, 22 grudnia 2024

Głupcy - Pat Cadigan

Nie przepadam za Cyberpunkiem, jako gatunkiem literackim. Odbieram go jako trudny i nigdy nie mogę wczuć się odpowiednio w fabułę, gdyż rozprasza mnie konwencja, udziwnienia i wynaturzenia (horrory nie podchodzą mi z tego samego powodu). A jednak jestem cyberpunkiem zafascynowany, podobnie jak pisarzami, którzy umieją tworzyć takie światy, spójne tylko same ze sobą.

Ta właśnie przewrotność sprawiła, że sięgnąłem po "Głupców" Pat Cadigan i chociaż męczyłem się z nimi długo, miewałem momenty zwątpienia (głównie w pierwszej części książki), a nawet nie nadążałem za akcją, to jednak dotrwałem do końca i nie żałuję.

Świat, w którym nie istnieje coś takiego jak tożsamość i osobowość, bo te rzeczy są tylko towarem. Nie istnieje talent ani nawet wspomnienia, bo te można równie łatwo kupić jak i stracić. Ba - nieważna jest nawet z góry ustalona przyszłość, za to przeszłość - tę można sobie ukształtować pod własne (a czasem wcale nie swoje) widzimisię. W takim świecie nie chciałby żyć nikt o zdrowych zmysłach. Dlatego właśnie jego mieszkańcy robią wszystko by oszukać zmysły, rozstroić nerwy i zatracić rzeczywistość. Czy jest w tym jakiś wielki plan, czy też jedynie bezwładność tworząca się poprzez nadmiar możliwości - na ten temat można prowadzić długie dyskusje. Rzecz w tym, że poznanie świata wykreowanego przez autorkę jest doświadczeniem niepowtarzalnym. A czytało mi się o wiele łatwiej niż na przykład "Neuromancera" (którego z resztą nigdy nie skończyłem).

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Nie w moim stylu, ale imponujący.)
  • Lekkość Pióra: 5 (Nie mogę powiedzieć, by łatwo się czytało.)
  • Akcja: 8 (Głęboko osadzona.)
  • Bohaterowie: 6 (Istna przeplatanka, która dotyczy nawet głównej bohaterki.)
  • Zakończenie: 8 (Jako i akcja.)
  • Ocena Łączna: 35/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

poniedziałek, 2 grudnia 2024

Komiksowy Miesiąc #9 i #10

"Berserk" to olbrzymia saga. Ja mam już za sobą to, co w niej najgorsze, czyli pierwsze trzy tomy. Tak mi przynajmniej obiecano i nie mam powodu, by podważać to stwierdzenie. Kolejne trzy już mi pożyczono, czekają na dobry moment. Nie oceniam zatem cyklu, ale potwierdzam, że przedarcie się przez dotychczasowy jego fragment było dość zniechęcające. To właśnie powód, dla którego zwolniłem tempo.

"Janko Pistolet" to bardzo stary komiks od autorów "Asteriksa", którego nigdy wcześniej nie spotkałem na swojej drodze. Nie miałem pojęcia o jego istnieniu. Pewnie jako dzieciak miałbym jeszcze większą frajdę z czytania, ale i teraz rozbawił mnie i sprawił trochę radości. 

"...To rozśmiesza to porusza... czar komiksów Tadeusza" to piękny hołd dla rysownika, będący abstrakcyjnym kolażem jego komiksów, bardzo w stylu autora. Interesująca, kreatywna rzecz, warta polecenia. Także dla sentymentu.

I, jak wspominałem wcześnie, to już koniec. Więcej komiksów w tym okresie nie doświadczyłem. Postaram się to nadrobić w grudniu.