środa, 14 stycznia 2026

Przygody Baltazara Gąbki, trylogia - Stanisław Pagaczewski

Przeczytałem ostatnio swojemu dziecku tę pięknie wydaną i klasycznie ilustrowaną księgę, zawierającą trzy tomy przygód Baltazara Gąbki ("Porwanie Baltazara Gąbki", "Misja profesora Gąbki" i "Gąbka i latające talerze") i muszę przyznać, że jest to świetna lektura dla dzieci. Odrobina legendy, przygody, humoru - świetna i godna polecenia rzecz. Co prawda trzeci tom nie dorównuje dwóm poprzednim, a i latających talerzy jest w nim jak na lekarstwo, ale stanowi jednak część całości. W dodatku, jako opowiastka dla dzieci, wychwala uniwersalne wartości, takie jak przyjaźń, odwaga, szczerość i dobro.

Pomyślałem jednak, że książka ta nie potrzebuje prezentacji - zna ją niemal każdy, przynajmniej kojarząc bohaterów i sympatyczną dobranockę. Lektura ta skłoniła mnie jednak do zastanowienia się, czy są książki, które mimo, że czytane dzieciom są wartościowe i interesujące także dla rodzica. Uznałem, że oczywiście, że są i ułożyłem nawet listę pięciu takich pozycji. Zanim je jednak przedstawię, po krótce omówię te powieści, które na listę nie trafiły oraz powody, dla których tak się stało.

"Mały Książe", chociaż jest to dość oczywista i przewidywana książka, na listę nie dostał się, gdyż opowieść jest nadto uniwersalna, a wielokrotne nawiązania w literaturze sprawiają, że książka jest zbyt oczywista i współcześnie dorosły czytelnik zachwycić się nią może jedynie przez sentyment lub zaliczenie do kanonu. Jeśli ktoś dużo czyta, to "Mały Książę" to dla niego zwyczajnie za mało.

Uwielbiany przeze mnie "Kubuś Puchatek" (oraz "Chatka Puchatka") to z kolei idealna książka dla dzieci, ale właśnie dla dzieci. Powinno się ją przeczytać swojemu dziecku, ale nie ucieszy ona rodzica na poziomie opowieści. To wciąż książka dla dzieci, tyle, że bardzo dobra.

Podobnie będzie z moją ukochaną książką z dzieciństwa - "Dziećmi z Bullerbyn". Wolałem je od przygód Pippi i czytałem wielokrotnie jeszcze jako dziecko. Przeczytałem ją swojemu dziecku z przyjemnością, ale nie jest to kawałek literatury, jaki czytałbym dla siebie z równą frajdą.

A teraz obiecane pięć pozycji, które uważam za lektury, które można przeczytać dziecku i mieć sporo frajdy:
  1. "Alicja w Krainie Czarów". Pamiętam tę powieść z dzieciństwa, ale kiedy czytam jako dorosły, zupełnie inaczej ją odbieram. Jest magiczna i niepowtarzalna. Wprowadza surrealizm i odrobinę groteski w sposób wyważony, który przez dorosłych odbierany jest inaczej niż przez dzieci.
  2. "Muminki" - cały cykl. Bajka jest świetna, ale powieści są chyba jeszcze bardziej poważne. Nie czytałem całości, ale to, co czytałem bardzo mnie wciągnęło. Mówię o pierwotnym cyklu, nie o jakichś nowoczesnych dodatkach i pomysłach. Odbiór zupełnie inny niż dobranockowy - trochę mroczny nawet. W końcu muminki to... trolle.
  3. "Narnia" - cały cykl. To świetne, młodzieżowe fantasy, które dzielnie się trzyma i mimo, że jest powieścią dla dzieci i młodzieży, opowiada całkiem epicką historię. Te właśnie opowieści i całość, jaką tworzą stanowią o wielkości cyklu.
  4. "Hobbit". Ponadczasowa powieść, która jest przecież przełomowym momentem w historii fantastyki. Pierwszy raz dostajemy elfy, krasnoludy, niziołków, trolle czy orki w formie, w jakiej trafiły do kanonu. Unikalne dzieło i jak najbardziej nadaje się do czytania dziecku. Dużo humoru, dużo magii i zrozumiały język. Wspaniałe!
  5. "Wodnikowe Wzgórze" - opowieść o królikach, napisana z niezwykłą wnikliwością. Jestem w trakcie i uważam, że to fenomen. Książka dla dzieci i dorosłych, niezwykła, mądra i wciągająca.
Czytanie dzieciom nie musi być obowiązkiem (nawet przyjemnym). Nie musi być tylko dla dzieci. Można obcować z literaturą z równą przyjemnością, jak podczas czytania własnych, "dorosłych" dzieł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz