Kilka miesięcy bez komiksów, ale teraz planuje wrócić do tego medium, głównie za sprawą większej ilości dziennego światła, które w mojej ocenie bardzo poprawia wrażenia czerpane z lektury powieści graficznych.
Najpierw chwyciłem za "Pogromców Niemożliwego", raczej po to, by na powrót oswoić się z komiksem. Nie podobało mi się jakoś bardzo, ale miało w sobie cos bardzo retro. Niedomówienia, dość surowa kreska, uproszczona fabuła, ale za tym wszystkim stała prawdziwa inspiracja, z którą w jakiś sposób miło było się zetknąć. Doświadczenie ezoteryczne, stąd tyle "jakoś" w tym opisie.
Nastepnie sięgnąłem po "Granicę", z uwagi na tego samego twórcę. Tu było lepiej, chociaż nadal były to jedynie jakieś urywki. Szkoda, bo temat wydał mi się ciekawy. Nabrałem ochoty na cos większego (i dokończonego).
"Ion Mud" to już dzieło większego kalibru. Pomimo tego, że początkowo odniosłem wrażenie, że komiks zawiera dłużyzny, to są to dłużyzny oszczędne w wyrazie, a jednak dające poczucie monumentalności opisywanego środowiska. Do sukcesu dokłada się gruby papier, który daje poczucie obcowania z produktem premium. Historia także nie zawodzi. A mimo to, po zakończeniu lektury mam jakiś niedosyt (nie z powodu opowieści, a raczej z powodu zbyt dużych oczekiwań).