
Tytuł powieści odnosi się do kapitana żaglowca szkoleniowego "Lwów" Mamerta Stankiewicza. Na "Lwowie" narrator rozpoczął swoją przygodę z morzem. Znaczy Kapitan swój przydomek zawdzięczał zwyczajowi rozpoczynania każdej wypowiedzi od słowa "znaczy" - "Znaczy, pan jest pewien, że jeden dzień zwolnienia od robót wystarczy, żeby wyzdrowiał?", "Znaczy, taka prawdziwa marynarska praca.", "Znaczy, nadużyliście swej wiedzy fachowej".
Książka składa się z fascynujących historyjek żeglarskich (choć nie tylko), które składają się na opis szkolenia i pierwszych rejsów pionierskiej epoki Polskiej Floty Morskiej. W niezwykle ciekawy sposób opisuje życie na żaglowcu, rozrywki mu towarzyszące a także ożaglowanie i olinowanie okrętu czy mundury załogi. Zapierające dech w piersi opisy zwijania żagla w czasie deszczu czy powitania przez młodych marynarzy króla szwedzkiego są pełne humoru, ale także niezwykle pouczające. Autor wszystkie historie opisuje z niezwykłym zaangażowaniem, z prawdziwą pasją, co dobitnie świadczy o osobistym stosunku do opisywanych postaci i wydarzeń, a co z kolei zwiększa ich autentyzm. Plastyczne opisy sprawiają, że książkę niemalże ogląda się jak film. Łatwo wpaść w trans, a wtedy liczba przeczytanych stron rośnie w zadziwiającym tempie.
Sama powieść składa się w dużej mierze z historyjek, które przydarzyły się bohaterom, zostały przez nich opowiedziane, a także zasłyszane (gdy opowiadali na przykład pasażerowie). Sprawia to, że akcja nie toczy się jedynie na pokładzie statków, a historyjki nie są wyłącznie morskimi opowieściami, co jest dużym atutem dla kogoś, kto tak jak ja nie jest głęboko zakotwiczony w temacie. Akcja toczy się od początku związku autora z morzem, czyli od nauki na żaglowcu szkoleniowym "Lwów", poprzez służbę na transatlantykach, żaglowcu "Dar Pomorze", na którym zastaje autora Druga Wojna Światowa, aż do początku przeistoczenia się Polskiej Floty Handlowej w marynarkę wojenną (głównie w okręty transportowe i pomocnicze). Dopiero końcówka książki wyjaśnia taką formę opowieści oraz tłumaczy zapał autora. Ostatnie rozdziały świadczą o tym, że jest to w głównej mierze książka o przyjaźni, oddaniu i szacunku dla wielkiej postaci jaką był Mamert Stankiewicz.
Dla mnie pozycja ta, poza walorami rozrywkowymi, posiadała także sporą dawkę wiedzy zarówno dotyczącej życia na statku jak i wiedzy historycznej. Aspekt naukowy był jednak tak zawoalowany, że sączył się z kart książki niezauważenie, a nie ma dla mnie nic gorszego niż opowiadanie przeplatane pseudonaukowymi banialukami, które nie stanowią spójnej całości. Tutaj tak nie było - każdy fragment wiedzy był umiejętnie wpleciony w akcję, pozwalając czerpać przyjemność z czytania i skłaniając do niewymuszonej refleksji.
Niemałym atutem są zdjęcia, umieszczone na końcu księgi. Uwieczniają one nie tylko sławnych Wilków Morskich - bohaterów książki, ale także gry i zabawy, które urządzano na pokładzie celem rozrywki, a czasem celem uczczenia ważnych wydarzeń a także same statki, o których mowa na wcześniejszych stronach. Zdjęcia te są atrakcją i wielką zaletą książki będącej opisem prawdziwych wydarzeń, gdyż dodają im plastyczności i autentyzmu.
Książkę możesz kupić tutaj.
Sama powieść składa się w dużej mierze z historyjek, które przydarzyły się bohaterom, zostały przez nich opowiedziane, a także zasłyszane (gdy opowiadali na przykład pasażerowie). Sprawia to, że akcja nie toczy się jedynie na pokładzie statków, a historyjki nie są wyłącznie morskimi opowieściami, co jest dużym atutem dla kogoś, kto tak jak ja nie jest głęboko zakotwiczony w temacie. Akcja toczy się od początku związku autora z morzem, czyli od nauki na żaglowcu szkoleniowym "Lwów", poprzez służbę na transatlantykach, żaglowcu "Dar Pomorze", na którym zastaje autora Druga Wojna Światowa, aż do początku przeistoczenia się Polskiej Floty Handlowej w marynarkę wojenną (głównie w okręty transportowe i pomocnicze). Dopiero końcówka książki wyjaśnia taką formę opowieści oraz tłumaczy zapał autora. Ostatnie rozdziały świadczą o tym, że jest to w głównej mierze książka o przyjaźni, oddaniu i szacunku dla wielkiej postaci jaką był Mamert Stankiewicz.
Dla mnie pozycja ta, poza walorami rozrywkowymi, posiadała także sporą dawkę wiedzy zarówno dotyczącej życia na statku jak i wiedzy historycznej. Aspekt naukowy był jednak tak zawoalowany, że sączył się z kart książki niezauważenie, a nie ma dla mnie nic gorszego niż opowiadanie przeplatane pseudonaukowymi banialukami, które nie stanowią spójnej całości. Tutaj tak nie było - każdy fragment wiedzy był umiejętnie wpleciony w akcję, pozwalając czerpać przyjemność z czytania i skłaniając do niewymuszonej refleksji.
Niemałym atutem są zdjęcia, umieszczone na końcu księgi. Uwieczniają one nie tylko sławnych Wilków Morskich - bohaterów książki, ale także gry i zabawy, które urządzano na pokładzie celem rozrywki, a czasem celem uczczenia ważnych wydarzeń a także same statki, o których mowa na wcześniejszych stronach. Zdjęcia te są atrakcją i wielką zaletą książki będącej opisem prawdziwych wydarzeń, gdyż dodają im plastyczności i autentyzmu.
Książkę możesz kupić tutaj.