Tak, wiem, że jest już tom piąty, ale nie posiadam go i nie jestem jakoś bardzo napalony, by go zdobyć. Chwilowo wystarczą mi te cztery, które przeczytałem (chociaż oznacza to brak oceny punktowej podsumowującej ten wpis). Po kilku nieudanych, przerwanych lekturach, które rozpoczęły ten rok, w końcu moge dokonać jakiegoś wpisu, z czego bardzo się cieszę. Bo "Nocarz" (w ten sposób myślałem o tym cyklu, choć to nazwa pierwszego tomu), był całkiem przyjemną opowieścią (która, jak większość, ma swoje wzloty i upadki).
Pierwszy tom spełnia swoje zadanie, wciągając czytelnika w odmienny, fantastyczny świat, nadbudowując rzeczywistość warstwą mitów i nadając im swoisty dla autorki charakter. Nie wszystkie cechy "wampirze" są tutaj zachowane (jak na przykład nieodbijanie się w lustrze), ale myślę, że mimo to wampiryzm potraktowany jest tutaj spójnie z ogólnym kanonem. Podobała mi się rekrutacja i dowiadywanie się wraz z bohaterem "czym to się je".
Drugi tom tak bardzo mi się już nie podobał. Jest nieco przegadany i wydaje się być jedynie łącznikiem-wprowadzeniem do tomu trzeciego. Dzieję się tu co prawda dużo, ale równie obficie zasiana jest dezinformacja, przez co wiele fragmentów fabuły wydaje się bez sensu. Sporo tu tajemnic, a także, w moim odczuciu, braku konsekwencji, który widoczny będzie w dalszych, bardziej spójnych fabularnie tomach. Mam odczucie, jakby autorka nie do końca wiedziała w którą stronę chce pójść z niektórymi postaciami, a później zmieniła zdanie. Ten tom to jednak tylko łącznik.
Trzeci tom bardzo mi sie podobał. Jest tu w końcu jakaś celowość, a przemyślenia bohatera są już bardziej poukładane i nie stanowią chaosu. W końcu otrzymujemy także Vespera, który cokolwiek potrafi (na poziomie, który osiągnął). Akcja także jest spójna i wydarzenia wynikają jedno z drugiego. O wiele łatwiej się to czyta, kiedy wiadomo do czego dążą poszczególne postacie i co chce osiągnąć główny bohater. Także zakończenie jest bardzo ładnym podsumowaniem i chyba można by było na tym zakończyć ten cykl...
A jednak powstał tom czwarty, który nie jest zły, ale jest nieco dziwny. Składam to jednak na karb tego, że czytelnik nie jest w stanie zrozumieć intencji Pana Wampirów, który może mieć plan do którego my, zwykli śmiertelnicy-czytelnicy nie dorastamy. Niestety... nie dowiadujemy się tego z czwartego tomu. O dziwo jednak czyta się go łatwo i przyjemnie, a wydarzenia stanowią w dużej mierze konsekwencję fabuły znanej z tomu trzeciego. Bez wahania przyznam więc, że warto poświęcić na tę pozycję parę wieczorów.
Piątego tomu nie czytałem, jak wspomniałem na początku. Nie wiem, czy chcę. Być może jeśli wpadnie w moje ręce, to okaże się, że warto (na to liczę), ale teraz chciałbym odpocząć od tego uniwersum. Nie uważam jednak, by czas spędzony przy lekturze cyklu był czasem straconym, bawiłem się dobrze i polecam.
