Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lipca 2026

W drodze - Jack Kerouac

Powieść ważna, wymieniana w niezliczonych rankingach i zaliczana do kanonu, a zatem musiałem po nią sięgnąć. Podchodziłem do niej dwukrotnie, za drugim razem docierając do połowy i chociaż niektóre momenty są nienajgorsze, to całość wydała mi się ciężkostrawna. Nie dokończyłem i raczej już nie dokończę, dlatego wrzucam tutaj moje wrażenia, chcąc tym samym zamknąć temat tej pozycji. Nie omieszkam, oczywiście, przytoczyć tutaj tych kilku zarzutów, które nasunęły mi się po drodze.

Po pierwsze innowacyjny styl narracji, który jest raczej potokiem myśli i wspomnień, aniżeli przemyślaną kompozycją może podobać się w małych dawkach, jednak przy większej porcji staje się bardzo męczący. Potrzeba wielkiego skupienia, by złapać sens wypowiedzi autora i nadążać za słowotokiem oraz nie pogubić się w korowodzie postaci i wydarzeń.

Po drugie wtórne - samo w sobie. Czytając o kolejnej podróży odnosiłem wrażenie, że jest taka sama jak poprzednie. Kolejne auto, kolejni (a czasem ci sami) ludzie, te same przemyślenia... Gdyby nie zakładka myślałbym, że czytam po raz kolejny ten sam rozdział.

Po trzecie - brak celowości. Bohaterowie nie dążą do żadnego celu, a autor nie zmierza do żadnego wniosku. Jest to raczej zapis wydarzeń, które dzieją się i... tyle. Czytelnik staje się widzem, ale nie opowieści, a raczej kalejdoskopu, kolejnych scen i obrazów. To mój największy zarzut - nie czuję, by postacie miały jakieś motywacje lub dążyły do czegokolwiek.

Najprawdopodobniej wiele osób uzna, że nie zrozumiałem tej powieści i z pewnością będą miały rację. Rzecz w tym, że po przebrnięciu przez te sto kilkadziesiąt stron nie zależy mi na tym, by ją zrozumieć. Powieść, która jest dobra, robi się (dla mnie) dobra dużo wcześniej, a tej i tak zbyt długo dawałem szansę.

środa, 14 stycznia 2026

Przygody Baltazara Gąbki, trylogia - Stanisław Pagaczewski

Przeczytałem ostatnio swojemu dziecku tę pięknie wydaną i klasycznie ilustrowaną księgę, zawierającą trzy tomy przygód Baltazara Gąbki ("Porwanie Baltazara Gąbki", "Misja profesora Gąbki" i "Gąbka i latające talerze") i muszę przyznać, że jest to świetna lektura dla dzieci. Odrobina legendy, przygody, humoru - świetna i godna polecenia rzecz. Co prawda trzeci tom nie dorównuje dwóm poprzednim, a i latających talerzy jest w nim jak na lekarstwo, ale stanowi jednak część całości. W dodatku, jako opowiastka dla dzieci, wychwala uniwersalne wartości, takie jak przyjaźń, odwaga, szczerość i dobro.

Pomyślałem jednak, że książka ta nie potrzebuje prezentacji - zna ją niemal każdy, przynajmniej kojarząc bohaterów i sympatyczną dobranockę. Lektura ta skłoniła mnie jednak do zastanowienia się, czy są książki, które mimo, że czytane dzieciom są wartościowe i interesujące także dla rodzica. Uznałem, że oczywiście, że są i ułożyłem nawet listę pięciu takich pozycji. Zanim je jednak przedstawię, po krótce omówię te powieści, które na listę nie trafiły oraz powody, dla których tak się stało.

"Mały Książe", chociaż jest to dość oczywista i przewidywana książka, na listę nie dostał się, gdyż opowieść jest nadto uniwersalna, a wielokrotne nawiązania w literaturze sprawiają, że książka jest zbyt oczywista i współcześnie dorosły czytelnik zachwycić się nią może jedynie przez sentyment lub zaliczenie do kanonu. Jeśli ktoś dużo czyta, to "Mały Książę" to dla niego zwyczajnie za mało.

Uwielbiany przeze mnie "Kubuś Puchatek" (oraz "Chatka Puchatka") to z kolei idealna książka dla dzieci, ale właśnie dla dzieci. Powinno się ją przeczytać swojemu dziecku, ale nie ucieszy ona rodzica na poziomie opowieści. To wciąż książka dla dzieci, tyle, że bardzo dobra.

Podobnie będzie z moją ukochaną książką z dzieciństwa - "Dziećmi z Bullerbyn". Wolałem je od przygód Pippi i czytałem wielokrotnie jeszcze jako dziecko. Przeczytałem ją swojemu dziecku z przyjemnością, ale nie jest to kawałek literatury, jaki czytałbym dla siebie z równą frajdą.

A teraz obiecane pięć pozycji, które uważam za lektury, które można przeczytać dziecku i mieć sporo frajdy:
  1. "Alicja w Krainie Czarów". Pamiętam tę powieść z dzieciństwa, ale kiedy czytam jako dorosły, zupełnie inaczej ją odbieram. Jest magiczna i niepowtarzalna. Wprowadza surrealizm i odrobinę groteski w sposób wyważony, który przez dorosłych odbierany jest inaczej niż przez dzieci.
  2. "Muminki" - cały cykl. Bajka jest świetna, ale powieści są chyba jeszcze bardziej poważne. Nie czytałem całości, ale to, co czytałem bardzo mnie wciągnęło. Mówię o pierwotnym cyklu, nie o jakichś nowoczesnych dodatkach i pomysłach. Odbiór zupełnie inny niż dobranockowy - trochę mroczny nawet. W końcu muminki to... trolle.
  3. "Narnia" - cały cykl. To świetne, młodzieżowe fantasy, które dzielnie się trzyma i mimo, że jest powieścią dla dzieci i młodzieży, opowiada całkiem epicką historię. Te właśnie opowieści i całość, jaką tworzą stanowią o wielkości cyklu.
  4. "Hobbit". Ponadczasowa powieść, która jest przecież przełomowym momentem w historii fantastyki. Pierwszy raz dostajemy elfy, krasnoludy, niziołków, trolle czy orki w formie, w jakiej trafiły do kanonu. Unikalne dzieło i jak najbardziej nadaje się do czytania dziecku. Dużo humoru, dużo magii i zrozumiały język. Wspaniałe!
  5. "Wodnikowe Wzgórze" - opowieść o królikach, napisana z niezwykłą wnikliwością. Jestem w trakcie i uważam, że to fenomen. Książka dla dzieci i dorosłych, niezwykła, mądra i wciągająca.
Czytanie dzieciom nie musi być obowiązkiem (nawet przyjemnym). Nie musi być tylko dla dzieci. Można obcować z literaturą z równą przyjemnością, jak podczas czytania własnych, "dorosłych" dzieł.

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

Motoświat - Jeremy Clarkson

Cenię sobie dowcipną błyskotliwość Jeremyego Clarksona, więc sięgnąłem po tę książkę czując pewne podekscytowanie. Faktycznie, przed trzy pierwsze opowieści dobrze się bawiłem. Niestety, czytałem dalej i przyznam szczerze - dalej jest bardzo podobnie. Zarówno styl jak i żartobliwe porównania przejadły mi się już w tamtym momencie, gdyż jest to chyba książka, którą najlepiej czytać na raty, rozkładając w czasie lekturę kolejnych reportaży - może gdybym czytał jeden miesięcznie i po roku skończył książkę, moje odczucia byłyby inne, a tak - jak się przeczytało jeden, to tak jakby przeczytało się wszystkie. Nie pomaga nawet to, że każdy opisuje inny kraj, a motoryzacyjnie inny świat - pisane na jedno kopyto zdecydowanie nie zadowalają.

środa, 8 grudnia 2021

Hrabia Monte Christo - Aleksander Dumas

Klasyka Literatury Światowej, najwybitniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, przygodowo - historyczna powieść, która jest świadectwem epoki, a powstała przy współpracy z historykiem (co wcale nie było w tamtych czasach oczywiste), a przede wszystkim naprawdę świetna i bardzo interesująca opowieść, która wciąga od pierwszych stron, a czyta się ją jak napisane współcześnie dzieło. Prawie wcale się bowiem nie zestarzała.

To prawda - miałem wiele przyjemności podczas lektury tego dzieła, chociaż środkowa część potrafiła miejscami przyprawić mnie o zwątpienie. Głównie dlatego, że budowane w niej tło wydarzeń było bardzo rozbudowane, a czytelnik w pierwszej chwili zupełnie nie wiedział do czego prowadzi "plan". Ale od początku.

Pierwsza część czyta się doskonale. Od pierwszej strony historia jest żywa i wciągająca. Najpierw jest to obraz sielankowego szczęścia, gdy wszystko układa się po myśli głównego bohatera, by następnie odwrócić się o 180 stopni. Nawet gdy czytamy o nieszczęściu Bohatera i niegodziwości otaczających go ludzi, chłoniemy wydarzenia, nawet gdy ich bieg zwalnia.

Później następuje przełom i druga część opowieści - ta, która mnie nieco zmęczyła. To wciąż jest dobra powieść, napisana przystępnym językiem. Rzecz tkwi jedynie w wydarzeniach pozornie niepowiązanych i nieprowadzących do znanego celu. Kiedy jednak cel ten poznajemy, znów toniemy w opowieści, a akcja wydaje nam się wartka. Właśnie - niesamowite jest ile w tej powieści się dzieje, ilu mamy bohaterów drugoplanowych (jeśli tylko tytułowego uważamy za plan pierwszy). Ponad 1200 stron wydaje się dużą objętością, a po skończonej lekturze nadal zastanawiam się, jakim cudem autor tyle tam "upchnął".

Minusem, jeśli jakieś ta książka posiada, jest to, iż niektóre wydarzenia wydają się przypadkowe, a zbiegi okoliczności i zrządzenia losu zbytnio ukartowane. Mam wrażenie, że niektóre wydarzenia konieczne do realizacji planu nie mogły być jego częścią - wynikły przypadkiem i tylko dzięki nim cała "akcja" miała szansę powodzenia.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Nie zestarzała się.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Dobrze się czyta.)
  • Akcja: 9 (Wciągająca i rozbudowana.)
  • Bohaterowie: 9 (Wielu, dobrze opisanych i wyróżniających się.)
  • Zakończenie: 8 (Ckliwe i na tym etapie już przewidywalne, ale nadal wieńczy świetna powieść.)
  • Ocena Łączna: 42/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

poniedziałek, 28 grudnia 2020

Platforma - Michel Houellebecq

Łatwo jest napisać fragment powieści, zawierający wartką akcję. Trudniej jest opisać gorące, leniwe popołudnie w taki sposób, by czytelnik miał wrażenie, że to właśnie jest "akcja". Tym właśnie jest powieść Houellebecq'a - ciągłym wrażeniem akcji, mimo że na płaszczyźnie fabularnej nie dzieje się wiele. I dlatego od książki trudno się oderwać.

Mnie ta książka przywiodła na myśl twórczość Bukowskiego, choć bardziej elegancką i nie tak obsceniczną. Sceny seksu są naturalistyczne, ale jednak w pewien sposób ładne. I jest ich sporo. Ale nie zaufałbym komuś, kto opisując życie samotnego, bądź co bądź, mężczyzny, przemilczał by temat seksu, czy choćby masturbacji. 

Bardzo podobało mi się w tej powieści tak wierne odwzorowanie rzeczywistości. Na przykład - kiedy w życiu podczas prowadzenia rozmowy wydarzy się coś przełomowego, natychmiast zapominamy o czym była mowa, mimo że wcześniej byliśmy szczerze zaangażowani w konwersację. Także tutaj doświadczamy tego zjawiska, chociaż jako czytelnicy, niejako postronni widzowie.

Jedynym, czego było mi mało, to wyraziści bohaterowie. Nawet główne postacie poznajemy relatywnie słabo, ale być może to także jest zamierzonym zabiegiem, bo w życiu także prawie nigdy nie poznajemy kogoś do końca. W każdym razie spośród ocenianych poniżej kategorii, ta plasuje się najniżej.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 9 (Świetnie, realistycznie i naturalnie napisane.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Czyta się z prawdziwą przyjemnością.)
  • Akcja: 8 (Bardzo wciągająca fabuła.)
  • Bohaterowie: 6 (Zbyt mało wyraziści, słabo ich znamy.)
  • Zakończenie: 8 (Jest naturalną konsekwencją wydarzeń.)
  • Ocena Łączna: 39/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

sobota, 30 maja 2020

Moby Dick - Herman Melville

Powieść, której nie trzeba nikomu przedstawiać, jednak mało kto ją czytał, ponieważ w naszym kraju nie jest lekturą. I dobrze. Odebrałem ją bowiem za wyjątkowo niestrawną.

Chwyciłem po tę książkę, ponieważ warto poznać klasykę, choćby po to, by móc się o niej wypowiadać negatywnie. Niestety w tym przypadku właśnie to się wydarzyło - to nie jest książka dla mnie.

Zacznę jednak od pozytywów - cały opis przed podróżą czyta się przyjemnie. Jest pełen humoru, przejrzysty i dość łatwy w odbiorze. Gdy jednak dochodzi do wyprawy, zaczynają się schody. Po pierwsze pojawia się wielu bohaterów, którzy w żaden sposób mnie nie zaintrygowali, mimo że autor poświęcił im sporo czasu. Dla mnie byli tam tylko po to, by przedłużyć czas, który czytelnik spędza w oczekiwaniu na Kapitana Ahaba. Do takich fabularnych "przeciągaczy" należą także wszelkie opisy i klasyfikacje zoologiczne, techniczne szczegóły, które niczego nie wnoszą do powieści i masa innych dygresji, przez które powieść staje się zupełnie nieczytelna, akcja porwana, a cierpliwość czytelnika wystawiona na próbę.

Doceniam za to wszelkie przekazy, przenośnie i symbolikę, dzięki której powieść Melville'a przeszła do kanonu literatury. Niestety, w mojej opinii sama forma bardzo się zestarzała i nie przystaje do dzisiejszego czytelnika. Ale być może wśród Was jest wielu czytelników niedzisiejszych, którym przypadnie do gustu i tego bardzo Wam życzę!

czwartek, 12 grudnia 2019

Piechotą do źródeł Orinoko - Wojciech Cejrowski

Na książki tego pana zawsze czekam z niecierpliwością i zawsze zapominam, że mają jedną, ale poważną wadę. Zbyt szybko się kończą. Jedno, dwa posiedzenia z książką i koniec. A chciałoby się więcej.

Autora nikomu przedstawiać nie trzeba. Jego wyprawy to coś wspaniałego. O tym marzą mali chłopcy, a gdy dorastają nadal z wypiekami na plaży czytają o wyprawach do dzikich plemion. Ta książka daje dokładnie to, czego oczekiwałem - przygodę, zuchwałość, pewność siebie, umiejętność radzenia sobie połączoną z "hakowaniem" ludzi - sprawianiem by postępowali, jeśli nie tak jak chce autor, to przynajmniej w sposób przewidywalny.

W książce dostajemy głównie opis przygotowania się do wyprawy, a nie samo życie wśród dzikich. Tym sposobem jest to coś nowego, coś co odróżnia tę, od innych książek autora. Nawet najciekawszym tematem można by się bowiem znudzić, gdyby wałkować go zbyt wiele razy. A tutaj - filozofia podróżowania, planowanie, dostosowanie do możliwości, funduszy i potrzeb, proces najmowania przewodnika i zakupy, a dopiero później podróż. Ta ostatnia, gdy ją odpowiednio zaplanować powinna już być elementem, który toczy się sam. Rzecz w tym, że my podróż zaczynamy ruszając z domu, autor natomiast wypływając na Orinoko, czyli tam, gdzie większość naszych podróży nigdy nawet nie dociera. Właśnie dlatego tak dobrze czyta się te opowieści.

Od siebie dodam, że lubię sposób przedstawiania świata przez Pana Cejrowskiego. Lubię to, że On już to wszystko wie i dzieli się z czytelnikiem posiadaną wiedzą, zamiast opisywać to, co go dziwi i wraz z czytelnikiem przyglądać się temu po raz pierwszy. Czytając taką książkę, chcę być oprowadzany. Chcę, by mi te wspaniałości prezentowano (stąd doceniam błyszczący papier, twardą oprawę i setki zdjęć). Chcę, by autor był elokwentny. I jest. Doceniam nawet nie do końca udane, nieśmieszne żarty. One także tworzą klimat opowieści, przybliżając nam osobę autora. A że nie zawsze jest śmieszny? Nie jest przecież komikiem. Gdyby jednak tych żartów nie było, gdyby zabrakło poczucia humoru i specyficznej narracji, czułbym, że czegoś brakuje. 

Czy jest to według mnie najlepsza książka Wojciecha Cejrowskiego? Nie, nie jest. Ale jest to bardzo dobra książka, którą warto przeczytać. A wraz z innymi tworzy pewną spójną całość.

Cenę tej książki można sprawdzić:

piątek, 29 listopada 2019

Wzgórze Błękitnego Snu - Igor Newerly

Ostatnia powieść wybitnego, polskiego pisarza Igora Newerly traktuje o sybirakach. Głównym bohaterem jest Polak, zesłaniec i przesiedleniec, który po kilku latach katorgi, resztę kary zmuszony jest odbyć w postaci dożywotniego osiedlenia na Syberii. Powoli układa sobie życie, nawiązuje przyjaźnie, robi i traci relatywnie duże pieniądze, przeżywa napady, walki z dzikimi zwierzętami oraz potyczki ze skorumpowaną władzą. Poznajemy też historię jego życia, a także życia innych Polaków, z którymi się styka. Dowiadujemy się o wielkich czynach i życiowych okazjach, zamiłowaniu do spokojnego życia i o tym, co w nim najważniejsze. Poznajemy w końcu zwyczaje Sybiraków, ich kulturę, wiarę, a także menu. 

Ale najlepsze w tej powieści jest to, że to właściwie western. Ok, właściwie eastern, bo rzecz dzieje się na wschodzie, ale to nadal przygoda dla prawdziwych mężczyzn. Jest osadnictwo, polowania, bohaterowie mają dostęp do broni, jest dzika przyroda, zaczątki cywilizacji - wszystko co być powinno. Są też oczywiście bandyci, przemierzający pustkowia, napadający podróżnych i osadników. A jednocześnie nie jest to powieść dla małych chłopców, a solidny kawał literatury.

To książka, którą trzeba przeczytać. Jest po prostu za dobra, by ją zignorować.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 9 (Świetnie napisane.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Nie jest łatwo się od niej oderwać.)
  • Akcja: 9 (Ma się poczucie wielkości tej historii.)
  • Bohaterowie: 8 (Dokładnie opisani.)
  • Zakończenie: 9 (Uwielbiam historie doprowadzone do końca.)
  • Ocena Łączna: 44/50

środa, 11 września 2019

Pod Gołym Niebem - Mark Twain

Z przykrością stwierdziłem, że nie znam twórczości Marka Twaina. Znam jedynie "Przygody Tomka Sawyera" oraz "Przygody Hucka Finna", a i to jedynie ze szkoły. A przecież to amerykański klasyk, pisarz o ogromnym dorobku i wspaniałym piórze. Do tego tworzący w bardzo interesujących dla mnie czasach. Czym prędzej postanowiłem naprawić swój błąd. 

Sięgnąłem po jedno z wcześniejszych dzieł tego autora. Powieść nieco autobiograficzną, opowiadającą o zachodzie stanów w czasach osadnictwa, gorączki złota i napadów na banki. Świetna sprawa!

Okazało się, że nie sposób śledzić fabuły - jest tak poprzetykana dykteryjkami, dygresjami i pobocznymi wątkami, że wśród nich zabrakło już miejsca dla właściwej historii. I nie szkodzi! Książka składa się wyłącznie z zabawnych opowiastek! Nawet jeśli nie dążą one w żadnym kierunku, nie tworzą jednej historii, a są jedynie luźno związane ze sobą, czyta się to doskonale. Każda opowieść jest zabawna. We wszystkich uczestniczą nietuzinkowi bohaterowie. Wszystkie, co do jednej są wyssane z palca, choć zapewne mają jakieś znamiona prawdy. Cały ich zbiór jest jednak bardzo spójny, ponieważ historyjki mają ten sam charakter i spisane zostały jedną ręką. To osoba autora i sposób narracji czyni z nich kompletne dzieło. 

I ja to dzieło polecam wszystkim tym, którzy lubią się pośmiać i doceniają dobre pióro!

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Kosmiczny poradnik życia na Ziemi - Chris Hadfield

Kojarzycie tego sympatycznego wąsatego pana, który wrzucał na Youtube filmy, kręcone na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej? Tego, co grał na gitarze w nieważkości, pokazywał jak wygląda płakanie, mycie zębów i jedzenie bez grawitacji? Otóż ten gość, to Chris Hadfield - jeden z najbardziej doświadczonych astronautów w historii. A teraz podzielił się swoją użyteczną wiedzą o tym, w jaki sposób na co dzień działać tak świadomie, jak robią to astronauci.

Wiadomo, że astronauta to nie jest kosmiczny kowboj, rzucony na żywioł i walczący ponadludzkimi mocami z przeciwnościami losu. Tak jest tylko w filmach. Astronauta, to obecnie naukowiec, urzędnik, technik, ale przede wszystkim człowiek, który umie radzić sobie w każdej sytuacji. Od speców od sztuki przetrwania różni się tym, że środowisko, w którym musi sobie poradzić jest jeszcze bardziej nieprzyjazne, a zasoby ograniczają się wyłącznie do tego, co ma ze sobą - tu nie da się zebrać drewna na ognisko by się ogrzać, zdobyć wody czy pożywienia. Nie ma nawet grawitacji!

A jednak szkolenie astronautów odbywa się na ziemi i poza umiejętnościami ściśle technicznymi, w dużej mierze opiera się na umiejętności improwizowania, oraz odpowiedniego nastawienia. Nastawienia, które pozwala przetrwać nie tyle trudy samej podróży w kosmos, ale przede wszystkim lata przygotowań, kursów i testów na ziemi. I to w sytuacji, gdy to, że kiedykolwiek zaprocentują podróżą w kosmos nie jest wcale pewne. Trudno jest bowiem skupić się na celu, gdy jego osiągnięcie nie zależy tylko od Ciebie, a szansa cały czas oscyluje obok zera. Z tej książki dowiesz się, jak wyrobić w sobie tę determinację i osiągać sukcesy tylko dzięki niej. 

"Kosmiczny poradnik życia na Ziemi" to książka o tym, w jaki sposób przygotować się na każdą ewentualność, jak wykrzesać sobie siłę do nieustannego podnoszenia kwalifikacji, być częścią zespołu, czerpać przyjemność z życia - zarówno prywatnego jak i zawodowego i być lepszym człowiekiem dla siebie i najbliższych, a także dalszych znajomych i ludzi w ogóle. Jak nie stracić z oczu celu i w jaki sposób go osiągnąć. A wszystkich tych porad udziela człowiek, który udowodnił swoją wartość wielokrotnie, na wielu polach, zarówno na naszej planecie, jak i poza nią.

Jako "bonus" książka oferuje sporo opisów sytuacji, które wydarzyły się naprawdę, a o których nikt nie wie. Fakty z historii kosmosu. Opisy procedur agencji rządowych. Kulisy Amerykańskiej Agencji Kosmicznej. Niuanse życia na ISS (Międzynarodowej Stacji Kosmicznej). Odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytania - czy astronauci się lubią, ile miejsca jest w statku kosmicznym i kto naprawia toaletę w kosmosie. A wszystko to podane lekko, z humorem, a jednocześnie rzeczowo i konkretnie.

niedziela, 23 grudnia 2018

Nic nie zdarza się przypadkiem - Tiziano Terzani

Książka, którą czytałem pomału, po kawałeczku, pomiędzy innymi lekturami i której do końca nie przeczytałem. Przebrnąłem przez połowę, przeczytałem prawie 400 z siedmiuset kilkunastu stron i myślę, że wyrobiłem sobie o tej pozycji wystarczające zdanie. A brzmi ono - ciekawa, ale dużo za długa.

Autor jest dziennikarzem i podróżnikiem, który poznał wiele kultur i jest bardzo otwarty na świat, zarówno ten fizyczny jak i duchowy. Książka opowiada o jego poczynaniach w obliczu choroby nowotworowej - o próbach poradzenia sobie, leczenia, zdrowienia, przetrwania i zwalczenia raka. Opisuje najróżniejsze kuracje, diety, medytacje, ćwiczenia, szpitale, ośrodki kultu, kluby i szamanów. Wszystko to w przystępny i wiarygodny (bo prawdziwy) sposób i szczególnie gdy miało się doświadczenia z tą chorobą, pozwalający na utożsamianie się z autorem i obserwację świata jego oczyma. Faktycznie, robi on wszystko co się da w celu wyzdrowienia, chwytając się tak medycyny tradycyjnej, zachodniej jak i technik wschodnich a nawet obrządków świata mistycznego. 

A jednak cała książka ma jedną, wielką wadę. Jest nią powtarzalność. Autor opisuje kolejne kuracje, ale jest ich tak wiele i są tak podobne do siebie (pozytywne myślenie, wyrzucenie z ciała zła, grupy wsparcia, rozmowa, siła umysłu itd.), że w kolejnych rozdziałach zmieniają się jedynie imiona i nazwy miejscowości. Wymowa pozostaje jednak taka sama - autor wątpi i albo się okazuje, że słusznie bo ma do czynienia z szarlatanem, albo wynosi z tego jakąś naukę, która jednak niewiele ma wspólnego ze zdrowieniem. I właśnie ta wtórność spowodowała, że przerwałem lekturę, którą czytało się co prawda dobrze, ale za to kolejne jej rozdziały nie wnosiły nic nowego. 

A zatem jeśli ktoś lubi takie opowieści, to ta napisana jest naprawdę dobrze i mogę ją polecić. Przeczytać tego jednym tchem się chyba nie da, a wracając do niej pomiędzy kolejnymi częściami ciągle miałem wrażenie, że czytam to samo. Prawdziwą wolność poczułem, kiedy dałem sobie pozwolenie na odpuszczenie dalszego czytania i zajęcie się czymś innym.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Zimowa Opowieść - Mark Helprin

Pierwsze, co pomyślałem o tej książce, to "nie mam o niej bladego pojęcia". Drugie "spora objętość. Trzecie to to, że oba te fakty przemawiają na jej korzyść - właśnie na coś takiego miałem chęć - zupełnie nieznaną mi książkę, nieznanego autora, dość obszerną, by przez dłuższy czas cieszyć się jej treścią. Cóż, okazało się, że cieszę się nią nieco zbyt długo.

Zacznijmy od pozytywów. Część pierwsza jest obłędna! Gdyby ocena dotyczyła tylko jej, pojawiłyby się tutaj same superlatywy, ponieważ wszystko mi się w niej podobało. Była kompletna, magiczna i unikalna. Prawdziwa uczta dla ducha. Niesamowite doświadczenie. Jeśli ktoś chce to przeżyć, zachęcam do przeczytania jedynie pierwszej części tej powieści (215 stron). 

Niestety, im dalej, tym gorzej. Druga część była w porządku. Trzecia znośna. Czwarta zaś zupełnie niestrawna. Pogarszała się zarówno fabuła jak i język (sprawdziłem, czwarta część ma innego tłumacza - być może to składa się na powód). Pod koniec męczyłem się niemiłosiernie i dosłownie co pięć stron przerywałem lekturę, by sięgnąć po cokolwiek innego - opowiadania, czasopisma, publicystyka, dokańczanie jakichś wcześniej zaczętych powieści - byle tylko jak najbardziej odwlec moment powrotu do "Zimowej opowieści".

Szkoda mi tej powieści, która tak dobrze się zaczęła, a która była zbyt długa, by trzymać w napięciu. Kolejne sceny nie wynikały jedna z drugiej, przez co miałem wrażenie że oglądam serię obrazów, które mimo że bywały interesujące, to nie stanowiły jednego cyklu, jak być powinno. Właśnie przez to zupełnie nie byłem ciekawy jak to wszystko się skończy.

Na uznanie zasługuje jednak jakość wydania. Twarda oprawa, przystępny druk i objętość, która wizualnie nie przytłacza czynią z tego całkiem zgrabną książkę.

Wiem, sam mówiłem, że nie warto męczyć się z książkami, które się nie podobają. Że nie warto "doczytywać" tego, co uważacie za gniot. Tu jednak miałem do czynienia z majstersztykiem części pierwszej i wciąż nie mogłem uwierzyć, że tak bardzo popsuło się dalej. Niestety, nie do odratowania. I ocena punktowa bardzo to odzwierciedla.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 6 (Pierwsza część to mocna 9, albo nawet dycha.)
  • Lekkość Pióra: 3 (Wychodząc poza część pierwszą coraz więcej męczarni.)
  • Akcja: 5 (Pierwsza część wysoko notowana, reszta poniżej przeciętnej.)
  • Bohaterowie: 6 (Nie są źli.)
  • Zakończenie: 3 (Nie byłem już zainteresowany.)
  • Ocena Łączna: 23/50

czwartek, 1 listopada 2018

Wyspa Skarbów - Robert Louis Stevenson

Tak - wiem, że ta książka przeznaczona jest dla młodszego czytelnika. Skąd więc znalazła się na moim blogu? Otóż jest tu dlatego, że to klasyka, a stało się tak, że chociaż znam fabułę, to nigdy wcześniej nie czytałem powieści. Ot - niedopatrzenie, jakich pewnie wiele jeszcze przede mną. Nadrabiam zatem, bo klasykę znać się powinno, a im więcej się czyta, tym więcej po drodze pojawia się nawiązań. 

Co do samej książki, to przyznać muszę, że chociaż napisana prostym językiem i zawierająca dużo fabularnych uproszczeń, jest całkiem przyjemna w odbiorze. Wartka, brawurowa akcja, zgrabnie opisane postacie i nieco naiwności w narracji czynią tę powieść łatwą, lekką i przyjemną. Każdy chłopiec będzie zachwycony, bo jak nie lubić opowieści o pirackich skarbach?

piątek, 10 sierpnia 2018

Reputacja - Andrzej Pilipiuk

"Reputacja" to zbiór opowiadań, z których większość połączonych jest osobą głównego bohatera. Ponadto, łączy je styl, który wychwala pamiątki kultury i techniki, zabytkowe przedmioty i nostalgię za minionym. To czyni ten tomik bardzo spójnym i gdyby nie pierwsze opowiadanie, zapewne przyznałbym mu ocenę punktową.

Nie zamierzam też "rozliczać" autora z poszczególnych opowiadań, ponieważ są one bardzo podobne jakościowo, a nie chciałbym pisać o treści, by nie uchylać rąbka tajemnicy i nie czuć czytelnikom niespodzianki.

Zagadki przeszłości, to temat, który zawsze znajdzie wielbicieli. Sztuką jest jednak napisać o nich z taką miłością, jak zrobił to autor - aż chciałoby się wybrać do szewca, który nasmołowaną dratwą naprawi zelówki starych butów, lub do zegarmistrza, by posłuchać cykania nakręcanych zegarków - obecnie wypartych przez elektronikę. To przyjemne zanurzenie się w świat miejsc, które coraz rzadziej można spotkać na swojej drodze. To chwila wytchnienia w dzisiejszym, cyfrowym świecie.

Opowiadania dały mi właśnie taki oddech, pozwoliły zwolnić rytm, sprzeciwiając się pulsowi współczesnego miasta, pełnego pośpiechu i powierzchowności. Idealna lektura wakacyjna, ale myślę, że nawet czytana w pędzącym metrze odniesie właściwy skutek.

Cenę tej książki można sprawdzić:

środa, 30 maja 2018

Marsjanin - Andy Weir

Książka wpadła mi w ręce przypadkiem, słyszałem, że jest lekkostrawna, a tego właśnie potrzebowałem po kilku zupełnie nieudanych pozycjach (niedoczytanych, więc i nierecenzowanych). Oczywiście widziałem wcześniej film, więc uznałem, że uporam się z nią raz dwa i tym samym zmienię klimat. Tak też się stało, więc już po tym można sądzić, że czyta się łatwo i szybko.

Muszę przyznać, że film całkiem nieźle oddaje charakter książki i jej głównego bohatera, ale w książce (a jakże) podano więcej detali. Trzyma też ona bardziej w napięciu - jest więcej przeciwności i zwrotów akcji. Film oceniłem bardzo wysoko, więc i książka powinna dostać wyższą ocenę. A jednak - inne oczekiwania mam w kwestii filmów, a inne w kwestii prozy, zatem ocena nie będzie korelowała wprost z oceną obrazu kinowego.

Przede wszystkim, książka ma podstawy naukowe (dla laika bardzo wiarygodne), ale przedstawione w sposób dostępny dla każdego, lub niemal każdego. To duża sztuka dotrzeć z taką tematyką do czytelnika, niezaznajomionego w temacie. Tutaj udało się perfekcyjnie. Obok nauki jest tu też dużo humoru (nawet więcej niż w filmie, gdzie zdecydowano się na pewne skróty). Sama akcja także jest bardzo wciągająca.

Zastanawia mnie kwestia bohaterów. Czytając widziałem twarze aktorów, którzy odgrywali te role i trudno mi powiedzieć, czy bohaterowie książkowi są dobrze opisani, czy też sugerowanie się filmem zrobiło swoje. Niestety - tutaj ocena może zawieść.

W każdym razie książka sprawiła mi dużo frajdy i mogę ją polecić jako świetną rozrywkę dla każdego, nie tylko dla "znawców tematu". A zakończenie może odrobinę zaskoczyć nawet tych, którzy widzieli film. Więc warto.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Umiejętnie wpleciony język techniczny.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Trudno się oderwać.)
  • Akcja: 8 (Być może gdybym nie widział filmu byłoby jeszcze lepiej.)
  • Bohaterowie: 7 (Ciężko ocenić.)
  • Zakończenie: 8 (Spodziewane, ale przyjemne.)
  • Ocena Łączna: 40/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

czwartek, 7 września 2017

Samotność Anioła Zagłady; Adam - Robert J. Szmidt

Zasmakował mi ten autor. Podoba mi się lekki styl i ciekawy sposób opowiadania historii. Dlatego powoli zdobywam książki jego autorstwa i pochłaniam.

Tym razem "Samotność Anioła Zagłady", a właściwie pierwszy jej tom ("Adam", a więc będzie i jakaś Ewa). Książka o zagładzie ziemi. Temat, na który napisano już wszystko - także i tę wersję już znam, a jednak pojawiają się drobne różnice. I właśnie dla tych różnic, między innymi, warto sięgnąć po tę pozycję.

Główny bohater opisany jest nieźle, a podczas jego wędrówki poznajemy go coraz lepiej i lepiej. Okazuje się być... po prostu facetem, który lubi męskie rozrywki i przyjemności. I to jest miłe - od razu chce się sięgnąć po drinka i odpalić cygaro.

To, co najlepsze w książce to niewiarygodnie lekki styl. Czytamy sobie historyjkę, która niespecjalnie trzyma w napięciu (choć są momenty), która właściwie zmierza w wiadomym kierunku i która jest powieścią drogi, bez specjalnego znaczenia dla fabuły (i zakończenia) jest to, jak ta droga przebiega. Za to czyta się to na luzie, bez zmęczenia, bez kombinowania i stresu. Ot - doskonała lektura wakacyjna, do poduszki, do autobusu. Nie skłania do przemyśleń, nie zmusza do myślenia - czysta rozrywka.

Zakończenie jest otwarto - zamknięte. Cała intryga kończy się w sposób, który łatwo podejrzewać (dziwię się, że bohater nie wpadł na to rozwiązanie już po drodze - miał potrzebne dane). Ale nie o to chyba chodziło autorowi, by zaskakiwać czytelnika. Chodziło raczej o to, by bawić, cieszyć, dostarczać rozrywki. A to udało się znakomicie!

 Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 6 (Chyba niewymagający, ale czuć znajomość detali.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Bardzo lekkie.)
  • Akcja: 6 (Przemyślana, ale wiele scen "zbędnych".)
  • Bohaterowie: 6 (Jeden bohater opisany nieźle.)
  • Zakończenie: 7 (Spodziewane, ale interesujące.)
  • Ocena Łączna: 34/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

niedziela, 14 maja 2017

Wyspy Plugawe - Marcin Mortka

Kontynuacja Mórz Wszetecznych. Bałem się, że autor wyczerpał temat i jest to tylko "nabijanie kabzy" na lotnym pomyśle, ale po niepewnym przebrnięciu przez kilka pierwszych stron okazało się, że to całkiem udana kontynuacja. Da się czytać bez bólu, a nawet z przyjemnością i choć humor nieco już się przejadł, to momentami wciąż potrafi zaskoczyć. Przyjemna, lekka lektura.

Główną zaletą jest chyba to, że łatwo i szybko się ją czyta. Akcja mnie nie porwała, ale dialogi są bardzo zgrabne, a i uśmiech na twarzy pojawia się często podczas czytania. Do swych zdolności w posługiwaniu się słowem autor przyzwyczaja nas za każdym razem, więc nie ma po co dodatkowo ich opisywać.

Nie przepadam za pisaniem osobnej recenzji kontynuacji książki, którą dopiero co recenzowałem (stąd często takowe nie posiadają osobnych recenzji lub przynajmniej punktacji), dlatego nie będę się silił na napisanie czegoś więcej (czyli lanie wody), bo wypowiedziałem się przy poprzednim tomie. Oceny punktowej zatem nie będzie, bo po co się powtarzać - miałaby punktację zbliżoną (choć pewnie nieco niższą) do poprzedniego tomu.

Pozostaje czekać na kolejny tom...

Cenę tej książki można sprawdzić:

środa, 10 maja 2017

Morza Wszeteczne - Marcin Mortka

Książki o piratach, których autorem jest Marcin Mortka, to zawsze przyjemna lektura. Autor zna się na rzeczy (o ile ja - laik w tej materii potrafię to ocenić), jak z rękawa sypie żeglarską nomenklaturą, a wykreowane przez niego postaci piratów to prawdziwe indywidua. Tym razem nacisk położony na ten aspekt jest tym bardziej widoczny, gdyż "Morza Wszeteczne" to książka o bardzo niezwykłych piratach.

Od samego początku zauważyć da się bardzo humorystyczny sposób narracji. Już pierwsze zdanie powieści, które brzmi "O tym, że piątki przynoszą pecha, kapitan Roland zwany Wywijasem wiedział od dawna." zwiastuje awanturniczą manierę. A dalej jest tylko lepiej. Ci, którzy szukają literatury podróżniczej, literatury opartej na faktach lub choćby rzeczywistości zawiodą się, ale miłośnicy wesołej, lekkiej fantastyki będą zachwyceni.

Sama fabuła, choć niezła, nie jest dla mnie głównym atutem tej powieści - ot coś musi się w książce dziać, by stanowić tło dla doskonałych tekstów, wypowiadanych przez postacie, żartów sytuacyjnych oraz opisów samych postaci, które są zupełnie wyjątkowe - autor zdecydowanie dał tu upust swojej kreatywności. Dużym plusem jest także to, że postacie nie mieszają się w jednym tyglu i czytelnik łatwo odróżnia je od siebie. To zaleta w przypadku powieści, w których postaci jest tak wiele.

Z przyjemnością przeczytałem tę lekką, mocno oderwaną od rzeczywistości i przepełnioną żartami powieść i z przyjemnością sięgnę po kolejny tom.

 Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Rzeczowo i z humorem.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Bardzo dobrze się czyta.)
  • Akcja: 5 (Nie jest najważniejsza.)
  • Bohaterowie: 7 (Różnorodni i charakterystyczni (ci główni).)
  • Zakończenie: 6 (Pasujące do akcji, ale z zaskakującym momentem.)
  • Ocena Łączna: 34/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

środa, 19 kwietnia 2017

Listy Lorda Bathursta - Marcin Mortka

Książka opowiada o silnym, niezależnym kapitanie, który podstępem i szantażem zmuszany jest do wykonywanie poleceń, przekazywanych za pomocą listów. Niestety, czytelnik, podobnie jak główny bohater, nie jest wtajemniczony w intrygę, więc trudno mu się skupić na akcji. Nie wiedząc, czy podąża ona w dobrym kierunku, czy wszystko idzie zgodnie z planem i czy kapitan realizuje swoje własne cele, czujemy się zagubieni, a akcja nie wciąga (czy zatopienie tego statku jest w interesie lorda, kapitana, czy w ogóle jest to robienie wbrew komuś jeszcze innemu). Z tego powodu nie mamy emocjonalnego związku z tym, co dzieje się w książce, gdyż nie wiemy jakiemu rozwiązaniu powinniśmy kibicować. To zmienia się dopiero w końcówce, która jest bardzo wciągająca, głównie dlatego, że w końcu mamy jasność sytuacji.

To, co przyciąga uwagę, to fachowe nazewnictwo. Żeglarska terminologia buduje tę powieść i sprawia, że cieszymy się lekturą. Budzi także poczucie, że taką powieść w taki sposób może napisać tylko ktoś, kto zna się na rzeczy, a zaufanie do autora to ważny element każdej lektury.

W kwestii postaci - chociaż postać kapitana Doggsa jest opisana bardzo dokładnie, pozostali bohaterowie opisani są dużo gorzej i mają za mało cech charakterystycznych. Co prawda w końcu dowiadujemy się o nich coraz więcej (i przestają się nam mylić), ale na początku zlewają się w jednolitą masę.

Wszystko to jednak nie przeszkadza cieszyć się powieścią, od której trudno się oderwać. Lekkie pióro to cecha, która sprawia najwięcej przyjemności i sprawia, że trudno książkę odłożyć na półkę. Nawet pomiędzy rozdziałami. Więc chyba jednak warto...

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Przyzwoity, dużo fachowej nomenklatury.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej.)
  • Akcja: 5 (Nie wiadomo dokąd zmierza.)
  • Bohaterowie: 5 (Dość przeciętni.)
  • Zakończenie: 8 (W końcu wiadomo o co chodzi.)
  • Ocena Łączna: 33/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

czwartek, 6 października 2016

Grona Gniewu - John Steinbeck

Steinbeck
Pisanie własnej opinii o książce tak dobrej, jaką są "Grona Gniewu" jest onieśmielające. Dość powiedzieć, że powieść ta została nagrodzona Nagrodą Pulitzera w roku 1940, a autor otrzymał Literacką Nagrodę Nobla za "realistyczny i poetycki dar, połączony z subtelnym humorem i ostrym widzeniem spraw społecznych", który to opis idealnie pasuje do tej powieści. "Grona Gniewu" znalazły się w czołówce listy 100 książek XX wieku, którą ogłosił dziennik "Le Monde". Książka doczekała się także przeniesienia na ekran. Dokonał tego John Ford, a w jednej z głównych ról obsadzony został Henry Fonda.

Taki opis, wespół z dość sporą objętością tekstu niejednego mógłby zniechęcić do lektury, ale ja nie mogłem się doczekać, aż do niej zasiądę. I po raz kolejny (zdarzyło mi się to już nie tak dawno, o czym wiedzą ci, którzy śledzą bloga) pomimo wysokich oczekiwań, nie zawiodłem się. 

Historia fabularna przerywana jest opisami sytuacji innych osób, spisanymi w sposób świadczący o niezwykłym zmyśle obserwacji, popartym zdolnościami reportażysty. Całość daje pogląd na czasy, w których toczy się akcja, zarówno subiektywny (oczami bohaterów), jak i nieco bardziej obiektywny poprzez przedstawienie, jak sytuację widzą inne strony. Mechanizmy społeczne opisane na kartach powieści w połączeniu z obserwacjami na temat ekonomii stanowią niesamowite źródło wiedzy o okresie, który nigdzie indziej nie został opisany tak dobrze.

Na uwagę zasługuje także sama fabuła. Lekkie pióro autora kreśli obrazek wiejski, ale nie sielankowy. Pełny uczuć i emocji, a jednocześnie bogaty w fakty. Całość prowadzi do tego, że treść, traktująca o bardzo trudnych sprawach, przyswajana jest zupełnie "bezboleśnie", a od książki trudno się oderwać.

Niesamowity jest także rozwój postaci, a raczej całej grupy głównych bohaterów, a nie każdego z nich z osobna. Pomimo, że "jadą na jednym wózku", każdy z nich jest inny i ma inną metodę na poradzenie sobie z sytuacją. Okazuje się także, że każdy aspekt książki jest istotny dla całości powieści, a ostatnia scena doskonale obrazuje "do czego to doszło".

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 10 (Wysoka kultura języka.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Bardzo łatwo się czyta.)
  • Akcja: 8 (Ważna i dobrze opisana.)
  • Bohaterowie: 8 (Świetnie oddany rozwój całej grupy postaci.)
  • Zakończenie: 10 (Doskonale dobrane.)
  • Ocena Łączna: 45/50