Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Faktografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Faktografia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lipca 2026

Ja, Fronczewski - Piotr Fronczewski w rozmowie z Marcinem Mastalerzem

Ta książka to prawdziwe złoto. W moim odczuciu jedna z najważniejszych postaci w aktorskim świecie, a z całą pewnością w naszym kraju, opowiada o swoim życiu, doświadczeniach, kolegach, rolach oraz wyznawanych zasadach. Wspaniała lektura, dużo mądrych, elokwentych wypowiedzi, pełna kultura.

Piotr Fronczewski znany jest chyba każdemu. Jako aktor, piosenkarz, kabareciarz, lektor. Czytając książkę byłem pod wrażeniem ogromu ról, które przypadły mu w udziale, ale już rozdziały opisujące dzieciństwo i rodziców aktora były fascynujące. Miałem przyjemność bywać na Warszawskiej Akademii Teatralnej i czytanie o tych murach i najlepszym roczniku aktorów, które wydały było bliskim mi przeżyciem.

Polecam każdemu - bez względu na to, czy interesuje się teatrem, czy lubi biografie - to po prostu świetna książka. Skończyłem pięć minut temu i jestem pod ogromnym wrażeniem, ale nie chcę nikomu psuć przyjemności zagłębiania się w ten magiczny świat poprzez zbędne opisy - zachęcam do zakupu, nawet używanej książki. A na prezent, najlepiej nowy egzemplarz.

piątek, 10 lipca 2026

W drodze - Jack Kerouac

Powieść ważna, wymieniana w niezliczonych rankingach i zaliczana do kanonu, a zatem musiałem po nią sięgnąć. Podchodziłem do niej dwukrotnie, za drugim razem docierając do połowy i chociaż niektóre momenty są nienajgorsze, to całość wydała mi się ciężkostrawna. Nie dokończyłem i raczej już nie dokończę, dlatego wrzucam tutaj moje wrażenia, chcąc tym samym zamknąć temat tej pozycji. Nie omieszkam, oczywiście, przytoczyć tutaj tych kilku zarzutów, które nasunęły mi się po drodze.

Po pierwsze innowacyjny styl narracji, który jest raczej potokiem myśli i wspomnień, aniżeli przemyślaną kompozycją może podobać się w małych dawkach, jednak przy większej porcji staje się bardzo męczący. Potrzeba wielkiego skupienia, by złapać sens wypowiedzi autora i nadążać za słowotokiem oraz nie pogubić się w korowodzie postaci i wydarzeń.

Po drugie wtórne - samo w sobie. Czytając o kolejnej podróży odnosiłem wrażenie, że jest taka sama jak poprzednie. Kolejne auto, kolejni (a czasem ci sami) ludzie, te same przemyślenia... Gdyby nie zakładka myślałbym, że czytam po raz kolejny ten sam rozdział.

Po trzecie - brak celowości. Bohaterowie nie dążą do żadnego celu, a autor nie zmierza do żadnego wniosku. Jest to raczej zapis wydarzeń, które dzieją się i... tyle. Czytelnik staje się widzem, ale nie opowieści, a raczej kalejdoskopu, kolejnych scen i obrazów. To mój największy zarzut - nie czuję, by postacie miały jakieś motywacje lub dążyły do czegokolwiek.

Najprawdopodobniej wiele osób uzna, że nie zrozumiałem tej powieści i z pewnością będą miały rację. Rzecz w tym, że po przebrnięciu przez te sto kilkadziesiąt stron nie zależy mi na tym, by ją zrozumieć. Powieść, która jest dobra, robi się (dla mnie) dobra dużo wcześniej, a tej i tak zbyt długo dawałem szansę.

wtorek, 17 lutego 2026

Zawsze Prowansja - Peter Mayle

Dzisiaj szybka notka o książce, którą czytałem w międzyczasie, a której nie dokończyłem i pewnie już nie dokończę. To druga część prowansalskich opowieści tego autora, a sięgnąłem po nią, ponieważ pierwszą dobrze mi się czytało. Dlaczego tym razem było gorzej? Cóż, myślę, że tym razem opowieści nie stanowią całości, nie ma żadnej myśli przewodniej, łącznika. Są to tylko zabawne, miejscami, historyjki, przedstawiające życie na francuskiej wsi i zmiany tam zachodzące (głównie związane z turystyką). Rzecz w tym, że powodem do śmiechu jest w dużej mierze jedna i ta sama cecha, pokazywana w kilku odsłonach, w różnych sytuacjach. Nawet czytając tę książkę z przerwami, cały czas miałem wrażenie, że już gdzieś widziałem tę scenkę. Znużyło mnie to błądzenie w kółko i odłożyłem książkę na półkę.

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

Motoświat - Jeremy Clarkson

Cenię sobie dowcipną błyskotliwość Jeremyego Clarksona, więc sięgnąłem po tę książkę czując pewne podekscytowanie. Faktycznie, przed trzy pierwsze opowieści dobrze się bawiłem. Niestety, czytałem dalej i przyznam szczerze - dalej jest bardzo podobnie. Zarówno styl jak i żartobliwe porównania przejadły mi się już w tamtym momencie, gdyż jest to chyba książka, którą najlepiej czytać na raty, rozkładając w czasie lekturę kolejnych reportaży - może gdybym czytał jeden miesięcznie i po roku skończył książkę, moje odczucia byłyby inne, a tak - jak się przeczytało jeden, to tak jakby przeczytało się wszystkie. Nie pomaga nawet to, że każdy opisuje inny kraj, a motoryzacyjnie inny świat - pisane na jedno kopyto zdecydowanie nie zadowalają.

poniedziałek, 20 listopada 2023

Fałszerz - Magda Omilianowicz

Książka o ciekawej tematyce, napisana w części jako opowieść fabularyzowana (na podstawie wywiadu i listów), a w części przedstawiona jako wywiad prowadzony w więzieniu. Opowiada o życiu :największego polskiego oszusta", fałszerza światowej klasy, artysty-samouka Zdzisława Nęcki. Osobowość bardzo interesująca - zdolny artysta, którego chęć sprawdzenia się doprowadziła do tego, że nauczył się podrabiać dolary amerykańskie tak dobrze, że interesował się nim Secret Service. Przebywając w więzieniu wygrywał ogólnopolskie konkursy plastyczne, potrafił podrobić wszystko - kartki na mięso, pieczątki, złoto czy magnetofony.

Jeśli chodzi o literacką stronę przedsięwzięcia, to napiszę, że... dobrze, że temat mnie interesował. Wydarzenia przedstawione są w sposób ni to chronologiczny, ni to zagadnieniowy. Część fabularyzowana jest dość oschła - nie powoduje żadnych emocji (poza rozdziałem o okaleczeniach, ale mnie po prostu ciężko się o tym czyta). To nie jest zła pozycja, ale nie ma w niej nic wybitnego.

Jest to książka dla osób, które interesują się ciekawymi postaciami z najnowszej historii Polski, opowieściami więziennymi lub technikami fałszowania (choć detali tutaj nie ma), słowem - jeśli interesuje Cię tematyka, to znajdziesz tu coś dla siebie. Jeśli zaś szukasz pasjonującej opowieści lub wysokiej klasy literatury, to tego tutaj nie znajdziesz.

Cenę tej książki można sprawdzić:

poniedziałek, 16 maja 2022

Jeden dzień Iwana Denisowicza - Aleksander Sołżenicyn

Nowela, na którą trafiłem przeglądając biblioteczkę ojca. Zawsze miałem chęć przeczytać coś w tym klimacie, ale brakowało mi czasu, albo chęci poświęcenia go. Tym razem tylko nieco ponad sto stron. Skusiłem się i nie żałuję.

Przede wszystkim podoba mi się kompozycja powieści. Opisuje jeden dzień w łagrze, od pobudki, do zaśnięcia głównego bohatera. W trakcie dowiadujemy się wielu rzeczy o życiu codziennym w tego typu więzieniu, pracy, klimacie, losach skazańców, ich diecie, chorobach... Bardzo interesujące, zwięzłe i świetnie napisane opowieści.

Tak na prawdę, jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś i tym, jak wyglądał zwykły dzień w łagrach, zamiast wertować książki historyczne, może sięgnąć po tę - wiadomości są sfabularyzowane i pochodzą z pierwszej ręki, jako że autor część życia spędził właśnie w takim obozie. Dzięki temu opowieść jest tak wiarygodna i wciągająca. Muszę jednak przyznać, że gdybym nie wiedział, że oparto ją na faktach, miałbym trudności z uwierzeniem.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Kawał dobrego opowiadania.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Trudno się oderwać.)
  • Akcja: 8 (Wciągająca.)
  • Bohaterowie: 8 (Nie mylą się, choć przecież podobni.)
  • Zakończenie: 7 (Nic nadzwyczajnego.)
  • Ocena Łączna: 39/50

czwartek, 14 stycznia 2021

Akwarium - Wiktor Suworow

Autobiograficzna powieść o najbardziej tajnej z tajnych agentur świata? To brzmi nieprawdopodobnie. A jednak! Wiktor Suworow za opisanie struktury, sposobów działania i werbunku radzieckiego wywiadu GRU wydał na siebie wyrok śmierci. Jak można nie przeczytać książki, która powstała przy tak wielkim poświęceniu? Jak można zignorować fakty, podane z pierwszej ręki w sposób fabularny i przystępny? Nie można! Właśnie dlatego o tej książce nie ma co pisać - ją trzeba przeczytać.

Na mnie zrobiła kolosalne wrażenie i uważam, że każdy kto choć trochę interesuje się światem współczesnym (a przynajmniej powojennym) powinien po nią sięgnąć.

Cenę tej książki można sprawdzić:

czwartek, 12 grudnia 2019

Piechotą do źródeł Orinoko - Wojciech Cejrowski

Na książki tego pana zawsze czekam z niecierpliwością i zawsze zapominam, że mają jedną, ale poważną wadę. Zbyt szybko się kończą. Jedno, dwa posiedzenia z książką i koniec. A chciałoby się więcej.

Autora nikomu przedstawiać nie trzeba. Jego wyprawy to coś wspaniałego. O tym marzą mali chłopcy, a gdy dorastają nadal z wypiekami na plaży czytają o wyprawach do dzikich plemion. Ta książka daje dokładnie to, czego oczekiwałem - przygodę, zuchwałość, pewność siebie, umiejętność radzenia sobie połączoną z "hakowaniem" ludzi - sprawianiem by postępowali, jeśli nie tak jak chce autor, to przynajmniej w sposób przewidywalny.

W książce dostajemy głównie opis przygotowania się do wyprawy, a nie samo życie wśród dzikich. Tym sposobem jest to coś nowego, coś co odróżnia tę, od innych książek autora. Nawet najciekawszym tematem można by się bowiem znudzić, gdyby wałkować go zbyt wiele razy. A tutaj - filozofia podróżowania, planowanie, dostosowanie do możliwości, funduszy i potrzeb, proces najmowania przewodnika i zakupy, a dopiero później podróż. Ta ostatnia, gdy ją odpowiednio zaplanować powinna już być elementem, który toczy się sam. Rzecz w tym, że my podróż zaczynamy ruszając z domu, autor natomiast wypływając na Orinoko, czyli tam, gdzie większość naszych podróży nigdy nawet nie dociera. Właśnie dlatego tak dobrze czyta się te opowieści.

Od siebie dodam, że lubię sposób przedstawiania świata przez Pana Cejrowskiego. Lubię to, że On już to wszystko wie i dzieli się z czytelnikiem posiadaną wiedzą, zamiast opisywać to, co go dziwi i wraz z czytelnikiem przyglądać się temu po raz pierwszy. Czytając taką książkę, chcę być oprowadzany. Chcę, by mi te wspaniałości prezentowano (stąd doceniam błyszczący papier, twardą oprawę i setki zdjęć). Chcę, by autor był elokwentny. I jest. Doceniam nawet nie do końca udane, nieśmieszne żarty. One także tworzą klimat opowieści, przybliżając nam osobę autora. A że nie zawsze jest śmieszny? Nie jest przecież komikiem. Gdyby jednak tych żartów nie było, gdyby zabrakło poczucia humoru i specyficznej narracji, czułbym, że czegoś brakuje. 

Czy jest to według mnie najlepsza książka Wojciecha Cejrowskiego? Nie, nie jest. Ale jest to bardzo dobra książka, którą warto przeczytać. A wraz z innymi tworzy pewną spójną całość.

Cenę tej książki można sprawdzić:

poniedziałek, 21 października 2019

08/15 - Hans Hellmut Kirst

Trylogię Kirsta czytałem w starym wydaniu (Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej), kiedy jeszcze istniały jedynie trzy spójne tomy. Od razu zaznaczam, że póki co nie mam w planach czytania pozostałych, nowszych tomów. Przeczytałem, gdyż autora bardzo sobie cenię, a książka została mi polecona. I od razu dodam, że nie zawiodłem się.

Głównym tematem powieści jest, jak to u Kirsta, żal z powodu tego, jak Niemcy (a dokładnie Hitlerowcy) bezpowrotnie zniszczyły same siebie i opinię o kraju i ludziach. Książka pokazuje jednak ciekawe zjawisko - nawet gdy utworzyła się grupa tych, którzy swą bierność przeciwstawiali upokarzającym, barbarzyńskim rozkazom i lawirowali tak, by wyrządzić jak najmniej szkód, zawsze znajdowali się tacy, którzy dla chwały, medali i osobistych korzyści zakłócali ten rytm, wysyłając podwładnych na pewną i bezsensowną śmierć. Jednocześnie ci sami ludzie, którzy powstrzymywali się od wydawania rozkazów ataku i przyklaskiwali spokojowi na froncie, ci przeciwnicy zabijania, przez cały czas pozostawali bierni. Wyrzucali sobie tę postawę po fakcie - tłumacząc się lub jedynie korząc. Faktem pozostaje jednak to, że nie zrobili nic, by czynnie bronić swoich przekonań. Bo właśnie tak wyszkoleni byli Niemcy - słuchać władzy, nie przeciwstawiać się, być wzorowymi żołnierzami.

Jeśli chodzi o samą powieść, to do kwestii technicznych nie ma się o co czepiać. Dialogi są żywe i miejscami brawurowe (szczególnie w przypadku niektórych bohaterów). Słownictwo jest składne (przynajmniej dla niewprawnego w terminologii wojskowej czytelnika) a opisy interesujące. Najlepszym jednak aspektem powieści są jej bohaterowie. Prawdziwy przekrój osobowości, od tępych karierowiczów, poprzez tchórzy, ludzi ze zdradzonymi nadziejami, idealistów, aż do inteligentów, ludzi honorowych, prawych i uczciwych. Pełen zakres postaw mogących występować w takiej opowieści!

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Mnie wydał się solidny.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Nieźle się czyta.)
  • Akcja: 7 (Dobrze poprowadzona.)
  • Bohaterowie: 9 (Świetnie opisani, przemyślani.)
  • Zakończenie: 6 (Jednak mam niedosyt.)
  • Ocena Łączna: 37/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

środa, 11 września 2019

Pod Gołym Niebem - Mark Twain

Z przykrością stwierdziłem, że nie znam twórczości Marka Twaina. Znam jedynie "Przygody Tomka Sawyera" oraz "Przygody Hucka Finna", a i to jedynie ze szkoły. A przecież to amerykański klasyk, pisarz o ogromnym dorobku i wspaniałym piórze. Do tego tworzący w bardzo interesujących dla mnie czasach. Czym prędzej postanowiłem naprawić swój błąd. 

Sięgnąłem po jedno z wcześniejszych dzieł tego autora. Powieść nieco autobiograficzną, opowiadającą o zachodzie stanów w czasach osadnictwa, gorączki złota i napadów na banki. Świetna sprawa!

Okazało się, że nie sposób śledzić fabuły - jest tak poprzetykana dykteryjkami, dygresjami i pobocznymi wątkami, że wśród nich zabrakło już miejsca dla właściwej historii. I nie szkodzi! Książka składa się wyłącznie z zabawnych opowiastek! Nawet jeśli nie dążą one w żadnym kierunku, nie tworzą jednej historii, a są jedynie luźno związane ze sobą, czyta się to doskonale. Każda opowieść jest zabawna. We wszystkich uczestniczą nietuzinkowi bohaterowie. Wszystkie, co do jednej są wyssane z palca, choć zapewne mają jakieś znamiona prawdy. Cały ich zbiór jest jednak bardzo spójny, ponieważ historyjki mają ten sam charakter i spisane zostały jedną ręką. To osoba autora i sposób narracji czyni z nich kompletne dzieło. 

I ja to dzieło polecam wszystkim tym, którzy lubią się pośmiać i doceniają dobre pióro!

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Kosmiczny poradnik życia na Ziemi - Chris Hadfield

Kojarzycie tego sympatycznego wąsatego pana, który wrzucał na Youtube filmy, kręcone na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej? Tego, co grał na gitarze w nieważkości, pokazywał jak wygląda płakanie, mycie zębów i jedzenie bez grawitacji? Otóż ten gość, to Chris Hadfield - jeden z najbardziej doświadczonych astronautów w historii. A teraz podzielił się swoją użyteczną wiedzą o tym, w jaki sposób na co dzień działać tak świadomie, jak robią to astronauci.

Wiadomo, że astronauta to nie jest kosmiczny kowboj, rzucony na żywioł i walczący ponadludzkimi mocami z przeciwnościami losu. Tak jest tylko w filmach. Astronauta, to obecnie naukowiec, urzędnik, technik, ale przede wszystkim człowiek, który umie radzić sobie w każdej sytuacji. Od speców od sztuki przetrwania różni się tym, że środowisko, w którym musi sobie poradzić jest jeszcze bardziej nieprzyjazne, a zasoby ograniczają się wyłącznie do tego, co ma ze sobą - tu nie da się zebrać drewna na ognisko by się ogrzać, zdobyć wody czy pożywienia. Nie ma nawet grawitacji!

A jednak szkolenie astronautów odbywa się na ziemi i poza umiejętnościami ściśle technicznymi, w dużej mierze opiera się na umiejętności improwizowania, oraz odpowiedniego nastawienia. Nastawienia, które pozwala przetrwać nie tyle trudy samej podróży w kosmos, ale przede wszystkim lata przygotowań, kursów i testów na ziemi. I to w sytuacji, gdy to, że kiedykolwiek zaprocentują podróżą w kosmos nie jest wcale pewne. Trudno jest bowiem skupić się na celu, gdy jego osiągnięcie nie zależy tylko od Ciebie, a szansa cały czas oscyluje obok zera. Z tej książki dowiesz się, jak wyrobić w sobie tę determinację i osiągać sukcesy tylko dzięki niej. 

"Kosmiczny poradnik życia na Ziemi" to książka o tym, w jaki sposób przygotować się na każdą ewentualność, jak wykrzesać sobie siłę do nieustannego podnoszenia kwalifikacji, być częścią zespołu, czerpać przyjemność z życia - zarówno prywatnego jak i zawodowego i być lepszym człowiekiem dla siebie i najbliższych, a także dalszych znajomych i ludzi w ogóle. Jak nie stracić z oczu celu i w jaki sposób go osiągnąć. A wszystkich tych porad udziela człowiek, który udowodnił swoją wartość wielokrotnie, na wielu polach, zarówno na naszej planecie, jak i poza nią.

Jako "bonus" książka oferuje sporo opisów sytuacji, które wydarzyły się naprawdę, a o których nikt nie wie. Fakty z historii kosmosu. Opisy procedur agencji rządowych. Kulisy Amerykańskiej Agencji Kosmicznej. Niuanse życia na ISS (Międzynarodowej Stacji Kosmicznej). Odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytania - czy astronauci się lubią, ile miejsca jest w statku kosmicznym i kto naprawia toaletę w kosmosie. A wszystko to podane lekko, z humorem, a jednocześnie rzeczowo i konkretnie.

niedziela, 23 grudnia 2018

Nic nie zdarza się przypadkiem - Tiziano Terzani

Książka, którą czytałem pomału, po kawałeczku, pomiędzy innymi lekturami i której do końca nie przeczytałem. Przebrnąłem przez połowę, przeczytałem prawie 400 z siedmiuset kilkunastu stron i myślę, że wyrobiłem sobie o tej pozycji wystarczające zdanie. A brzmi ono - ciekawa, ale dużo za długa.

Autor jest dziennikarzem i podróżnikiem, który poznał wiele kultur i jest bardzo otwarty na świat, zarówno ten fizyczny jak i duchowy. Książka opowiada o jego poczynaniach w obliczu choroby nowotworowej - o próbach poradzenia sobie, leczenia, zdrowienia, przetrwania i zwalczenia raka. Opisuje najróżniejsze kuracje, diety, medytacje, ćwiczenia, szpitale, ośrodki kultu, kluby i szamanów. Wszystko to w przystępny i wiarygodny (bo prawdziwy) sposób i szczególnie gdy miało się doświadczenia z tą chorobą, pozwalający na utożsamianie się z autorem i obserwację świata jego oczyma. Faktycznie, robi on wszystko co się da w celu wyzdrowienia, chwytając się tak medycyny tradycyjnej, zachodniej jak i technik wschodnich a nawet obrządków świata mistycznego. 

A jednak cała książka ma jedną, wielką wadę. Jest nią powtarzalność. Autor opisuje kolejne kuracje, ale jest ich tak wiele i są tak podobne do siebie (pozytywne myślenie, wyrzucenie z ciała zła, grupy wsparcia, rozmowa, siła umysłu itd.), że w kolejnych rozdziałach zmieniają się jedynie imiona i nazwy miejscowości. Wymowa pozostaje jednak taka sama - autor wątpi i albo się okazuje, że słusznie bo ma do czynienia z szarlatanem, albo wynosi z tego jakąś naukę, która jednak niewiele ma wspólnego ze zdrowieniem. I właśnie ta wtórność spowodowała, że przerwałem lekturę, którą czytało się co prawda dobrze, ale za to kolejne jej rozdziały nie wnosiły nic nowego. 

A zatem jeśli ktoś lubi takie opowieści, to ta napisana jest naprawdę dobrze i mogę ją polecić. Przeczytać tego jednym tchem się chyba nie da, a wracając do niej pomiędzy kolejnymi częściami ciągle miałem wrażenie, że czytam to samo. Prawdziwą wolność poczułem, kiedy dałem sobie pozwolenie na odpuszczenie dalszego czytania i zajęcie się czymś innym.

niedziela, 30 września 2018

Fabryka Oficerów - Hans Hellmut Kirst

Aż sam się sobie dziwie, że tak późno sięgnąłem po tę książkę. Stała na półce w domu rodziców od kiedy pamiętam. Sam posiadam dwa egzemplarze - jeden dwutomowy i jeden w postaci cegły widocznej na zdjęciu. A jednak długo coś mnie powstrzymywało. Może to, że nie przepadam za książkami o tematyce wojennej, w szczególności gdy chodzi o drugą wojnę światową. Może to, że książka ta napisana jest przez Niemca. Najprawdopodobniej połączenie obu powyższych faktów.

Hans Hellmut Kirst przed Drugą Wojną Światową był zwolennikiem polityki Adolfa Hitlera. W czasie wojny odwrócił się od niej zupełnie, rozumiejąc jak odczłowieczające i niszczące (także, a może nawet głównie dla narodu niemieckiego) są to wydarzenia. Druga Wojna Światowa całkowicie i na dobre zniszczyła opinię o wojsku i oficerach niemieckich, etos żołnierza, bohaterstwo - to wszystko bezpowrotnie przepadło. Zarówno w oczach świata jak i w oczach prawdziwych żołnierzy upodlono naród i zdeptano jego historię, tworząc nową, przez której pryzmat patrzymy teraz na Niemcy.

Kirst ukazuje co prawda postawę przeciwną reżimowi, a nawet usiłującą z nim walczyć. Ta jednak skazana jest na klęskę. Bezsilna może tylko mieć nadzieję, że ktoś wyniesie lekcję i nauczy się czegokolwiek na potwornych błędach. Być może chociaż to nie jest skazane na niepowodzenie.

Ciekawe w całej powieści jest to, iż jest to jedna z niewielu prób ukazania tamtej rzeczywistości przez Niemca, który w dodatku oparł fabułę powieści na prawdziwych wydarzeniach, w których osobiście uczestniczył. Kirst był bowiem wykładowcą akademii wojskowej , kształcącej oficerów w latach 1943 - 45 i osobiście zetknął się z prezentowanym przez siebie przekrojem charakterów ludzi, którzy szkolili się na oficerów. W tym czasie szkolenie wyglądało zupełnie inaczej, niż w prawdziwej szkole oficerskiej. Pod koniec wojny niemiecka armia potrzebowała oficerów frontowych, którzy bez zastanowienia wykonają (i wydadzą) każdy rozkaz. Bez zastanowienia, bez sumienia, bez skrupułów. Szkolenie było zatem nie nauką światłych, niezależnych jednostek, ale partyjnym praniem mózgów i trudno było przypuszczać, by po takim przeszkoleniu ludzi tych można było nazwać oficerami. Chodziło jedynie o nadanie im stopnia oficera, by w statystykach wszystko się zgadzało i by mięso armatnie nie dostrzegło braków kadrowych.

A jednak w powieści Kirsta pojawiają się jednostki, które odrzucają karierę, przypinane medale i ryzykują, by przekazać swoim podopiecznym chociaż ułamek wartości oficerskich, by nauczyć ich myśleć samodzielnie, pobudzić sumienie i sprawić, by mogli decydować choćby tylko o własnym losie. Ta niepopularna postawa jest jednak tępiona na każdym kroku, aż do oskarżenia o zdradę stanu włącznie. Winni i niewinni mieszają się, w zależności od tego, kto wydaje wyroki. A wszystko to sprawia, że książkę czyta się jednym tchem i każdemu, kto chciałby dowiedzieć się czegoś o postawach Niemców, nazistów i prawdziwych żołnierzy, polecam zapoznać się z tym niepowtarzalnym dziełem, fabularyzowaną relacją z pierwszej ręki, pełną wstawek biograficznych i nietuzinkowych postaci.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Dbałość o szczegóły i głęboka analiza postaci i wydarzeń.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Ciężko się oderwać, świetnie się czyta.)
  • Akcja: 7 (Przemyślana.)
  • Bohaterowie: 9 (Doskonała analiza postaw i zachowań.)
  • Zakończenie: 7 (Odpowiednie.)
  • Ocena Łączna: 40/50

środa, 19 lipca 2017

Sztuka Infiltracji - Kevin D. Mitnick

A właściwie "Sztuka Infiltracji, czyli jak włamać się do sieci komputerowych" Biblia Hakerów, autorstwa Kevina D. Mitnicka i Williama L. Simona. Pozycja, którą nie będąc komputerowcem (informatykiem, programistą) dość trudno przyswoić, choć nie tak trudno przeczytać. Co prawda nie zrozumiałem prawie nic, jeśli chodzi o kwestie techniczne dokonywanych włamać (poza stroną socjotechniczną, która była fascynująca), ale same historie były ciekawe. Mimo to uważam, że poza dwoma ostatnimi rozdziałami, książka nadaje się do czytania jedynie przez fachowców i tych, którzy interesują się tematem. I im, mogę ją z czystym sumieniem polecić. Jeśli jesteście laikami w tej dziedzinie, z powodzeniem możecie sobie odpuścić (a dwa ostatnie rozdziały przeczytać w księgarni czy bibliotece - są krótkie).

środa, 12 kwietnia 2017

Złe Psy, Po Ciemnej Stronie Mocy / Niebezpieczne Kobiety - Patryk Vega

Półtora roku temu przeczytałem "Złe Psy, w Imię Zasad" Patryka Vegi. Książka ta zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie, została nawet książką roku 2015 niniejszego bloga. Nic więc dziwnego, że gdy nadarzyła się okazja, zakupiłem dwie kolejne książki autora, które tworzą w pewnym sensie cykl (można je nawet nabyć razem, jako Pakiet Policyjny). Spodziewałem się wiele i zapewne gdyby nie to, nie zawiódłbym się. A jednak...


"Złe Psy, Po Ciemnej Stronie Mocy" to w założeniu wyznania policjantów, którzy przeszli na tę złą, ciemną stronę. Tego oczekiwałem. Okazuje się jednak, że o tej ciemnej stronie dowiadujemy się stosunkowo niewiele, a jeśli już, to bardzo niekonkretnie o jakichś małych sprawkach, przeważnie z trzeciej ręki. Chciałoby się więcej, ale tego tam nie ma. Zastanawiam się zatem, czy tytuł nie miał za zadanie jedynie przyciągnąć czytelnika - równie dobrze mógłby brzmieć "Złe Psy 2" czy cokolwiek w tym rodzaju - ja bym przeczytał, a nie miałbym oczekiwań, że otrzymam coś więcej... lub coś zgoła innego. Bo w gruncie rzeczy, gdyby nie oczekiwania podsycone tytułem, książka bardzo by mi się podobała. Są ciekawe historie i chociaż nie ma już tego powiewu nowości, co "W Imię Zasad" (no i nie ma już wśród nas Sławka Opali), to jest to nadal całkiem interesująca pozycja. Warto przeczytać, ale nie warto nastawiać się na to "coś więcej".

"Niebezpieczne Kobiety" z kolei to książka nie tyle o Policji, czy nawet o kobietach w Policji, co o kobietach i godzeniu ich życia z pracą w Policji. Jest tu kilka historii o tym, jak kobiety radzą sobie z tym, wydawałoby się typowo męskim zajęciem, ale przede wszystkim są to opowieści o próbie zbudowania normalnego życia, związków, wychowywania dzieci i radzenia sobie z codziennością, w trakcie pracy jako policjant. Interesujące, bo pozwala docenić opowieści o Policji w zupełnie nowym świetle, ale też chyba w pewnej chwili następuje przesyt literaturą tego samego typu, traktującą o tym samym.

Reportaże warte są przeczytania, szczególnie, że całość czyta się niezwykle szybko i można każdą z tych książek "połknąć" za jednym posiedzeniem. Oceny punktowej brak ze względów oczywistych.

Cenę książki "Złe Psy, Po Ciemnej Stronie Mocy" można sprawdzić:
 Cenę książki "Niebezpieczne Kobiety" można sprawdzić:

sobota, 10 grudnia 2016

Zabić Drozda - Harper Lee

"Zabić Drozda" to najważniejsze dzieło amerykańskiej pisarki i publicystki Harper Lee. Powieść została uhonorowana nagrodą Pulitzera. Jest to kolejna, po "Gronach Gniewu" powieść nagrodzona w ten sposób, jaką czytałem w ostatnim czasie. Muszę przyznać, że widzę dlaczego została nagrodzona.

Przede wszystkim jest ona napisana w bardzo dobrym stylu (tutaj także ukłony dla tłumacza), co sprawia, że jej lektura daje poczucie obcowania z prawdziwą sztuką i świadczy o tym, że autorka posiadała prawdziwy dar. Lektura powieści daje dużo przyjemności, a przedstawione wydarzenia nadal wywołują żywe emocje.

Dwa główne wątki, przedstawione w powieści łączą dziecięce fantazje ze światem dorosłych, który przecież nie pozostaje bez wpływu także na ich potomstwo. Te dwa światy nieustannie się przenikają i niemożliwe jest przedstawienie jednego bez zahaczania o drugi. Autorka w sposób mistrzowski splotła je ze sobą.

Poruszenie spraw ważnych i przedstawienie dziecięcego sposobu ich widzenia sprawia, że i czytelnik angażuje się w przedstawioną problematykę. Zabieg ten odwraca uwagę czytelnika i sprawia, że temat staje się bardziej przystępny. Problemy zamkniętej społeczności mieszają się tutaj ze sprawami wagi ogólnoświatowej, takimi jak dyskryminacja, która jest najważniejszym elementem podstawowego wątku powieści. Dzieciaki wspaniale komentują te, niezrozumiałe jeszcze dla nich obserwacje, dzieląc świat nie na białych i czarnych, czy nawet na prześladujących i prześladowanych, ale na prześladujących oraz nieprześladujących - komu z nas taki podział przyszedłby do głowy jako pierwszy? A przecież jest najbardziej naturalny.

Warto także pamiętać, że powieść bazuje na autentycznych doświadczeniach autorki, a wątki autobiograficzne dodają tylko realizmu i sprawiają, że tym przyjemniej czyta się o opisanych wydarzeniach. Wszystko to sprawia, że jestem zauroczony tą pozycją i uważam, że każdy powinien ją przeczytać.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 9 (Prawdziwa Sztuka.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Trudno się oderwać.)
  • Akcja: 9 (Ważna i świetnie opisana.)
  • Bohaterowie: 8 (Solidnie osadzeni w akcji powieści, ale nie zawsze niezbędni.)
  • Zakończenie: 8 (Moje oczekiwania zostały tak wywindowane, że wciąż spodziewałem się więcej.)
  • Ocena Łączna: 42/50

czwartek, 6 października 2016

Grona Gniewu - John Steinbeck

Steinbeck
Pisanie własnej opinii o książce tak dobrej, jaką są "Grona Gniewu" jest onieśmielające. Dość powiedzieć, że powieść ta została nagrodzona Nagrodą Pulitzera w roku 1940, a autor otrzymał Literacką Nagrodę Nobla za "realistyczny i poetycki dar, połączony z subtelnym humorem i ostrym widzeniem spraw społecznych", który to opis idealnie pasuje do tej powieści. "Grona Gniewu" znalazły się w czołówce listy 100 książek XX wieku, którą ogłosił dziennik "Le Monde". Książka doczekała się także przeniesienia na ekran. Dokonał tego John Ford, a w jednej z głównych ról obsadzony został Henry Fonda.

Taki opis, wespół z dość sporą objętością tekstu niejednego mógłby zniechęcić do lektury, ale ja nie mogłem się doczekać, aż do niej zasiądę. I po raz kolejny (zdarzyło mi się to już nie tak dawno, o czym wiedzą ci, którzy śledzą bloga) pomimo wysokich oczekiwań, nie zawiodłem się. 

Historia fabularna przerywana jest opisami sytuacji innych osób, spisanymi w sposób świadczący o niezwykłym zmyśle obserwacji, popartym zdolnościami reportażysty. Całość daje pogląd na czasy, w których toczy się akcja, zarówno subiektywny (oczami bohaterów), jak i nieco bardziej obiektywny poprzez przedstawienie, jak sytuację widzą inne strony. Mechanizmy społeczne opisane na kartach powieści w połączeniu z obserwacjami na temat ekonomii stanowią niesamowite źródło wiedzy o okresie, który nigdzie indziej nie został opisany tak dobrze.

Na uwagę zasługuje także sama fabuła. Lekkie pióro autora kreśli obrazek wiejski, ale nie sielankowy. Pełny uczuć i emocji, a jednocześnie bogaty w fakty. Całość prowadzi do tego, że treść, traktująca o bardzo trudnych sprawach, przyswajana jest zupełnie "bezboleśnie", a od książki trudno się oderwać.

Niesamowity jest także rozwój postaci, a raczej całej grupy głównych bohaterów, a nie każdego z nich z osobna. Pomimo, że "jadą na jednym wózku", każdy z nich jest inny i ma inną metodę na poradzenie sobie z sytuacją. Okazuje się także, że każdy aspekt książki jest istotny dla całości powieści, a ostatnia scena doskonale obrazuje "do czego to doszło".

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 10 (Wysoka kultura języka.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Bardzo łatwo się czyta.)
  • Akcja: 8 (Ważna i dobrze opisana.)
  • Bohaterowie: 8 (Świetnie oddany rozwój całej grupy postaci.)
  • Zakończenie: 10 (Doskonale dobrane.)
  • Ocena Łączna: 45/50

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Jak Prowadzić - Ben Collins

"Jak prowadzić, niezrównany poradnik napisany przez byłego Stiga" to książka, jakiej jeszcze nie czytałem. Jest to poradnik, który wydaje się nieprzydatny, gdyż świat dzieli się na ludzi, którzy wiedzą jak prowadzić (a przynajmniej tak im się wydaje) i na tych, którym nie jest to potrzebne (ale może kiedyś będzie). Nie dajcie się jednak zwieść - książka zawiera szereg porad i wyjaśnień zdarzeń, które mogą wydarzyć się za kierownicą, które przydadzą się zarówno nowo upieczonym kierowcom jak i długoletnim wyjadaczom.

Stig to postać kultowa, która obrosła niejedną legendą. Znają go wszyscy sympatycy brytyjskiej wersji Top Gear, ale nawet ci, którzy nie są wiernymi telewidzami, mogą znać autora dzięki karierze rajdowej lub kaskaderskiej. Co by nie mówić - z pewnością zna się on na prowadzeniu samochodu. Warto więc skorzystać z jego doświadczeń, skoro tak chętnie się nimi dzieli.

Książka składa się zarówno z objaśnień wszelkich zjawisk i sytuacji na drodze, wraz z wyjaśnieniem dlaczego do nich dochodzi, jak ich unikać oraz jak radzić sobie z nimi, kiedy już zaistnieją. Zawiera także przydatne podczas prowadzenia wskazówki dla prowadzących różne typy pojazdów. Wszystko to zostało okraszone humorystycznymi dykteryjkami oraz wtrąceniami z życia i pracy autora.

Całą tę powyższą "słodycz" osłabia fakt, że redakcja pozostawia wiele do życzenia. Nie wiem, czy serca do pracy nie miał tłumacz, czy korekta nie poszła tak, jak powinna, ale literówki i błędy pojawiają się w najgorszych miejscach, przez co można poddać w wątpliwość wiele porad. Jeśli na jednej stronie napisano, ze "wyłączenie klimatyzacji może zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 510%", to zaczynam się zastanawiać gdzie jeszcze czają się te błędy. Czy jeśli napisano "2000 obrotów", nie oznacza przypadkiem "3000 obrotów", ale pojawiła się literówka. Błędów jest sporo i w takiej książce potrafią zmienić sens zdania. Poważny minus dla wydawnictwa!

czwartek, 25 lutego 2016

Zagubieni w Tokio - Marcin Bruczkowski

"Zagubieni w Tokio" to druga, po "Bezsenności w Tokio" książka tego autora, jaką dane mi było przeczytać. Tym razem jednak jest tylko luźno oparta na prawdziwych wydarzeniach, stanowiąc fabularną opowieść kryminalną, której akcja ma miejsce w realiach "Bezsenności", a nawet do niej lekko nawiązując.

Siłą tej powieści jest to, że po przeczytaniu poprzedniej książki, orientujemy się w Japońskości oczami autora, a zatem świetnie rozumiemy rozterki i spostrzeżenia bohaterów. Sama historia także jest ciekawa, ale trochę się rozmywa i schodzi na dalszy plan, gdy cieszymy się ponownym zanurzeniem w realia przedstawionego świata.

Ta książka jest jakby "comfort bookiem". Poprawia humor i pozwala poczuć się ciepło i przyjemnie. Nawet czytając w autobusie ulegamy wrażeniu, że czytamy we własnym fotelu, otuleni w ciepły pled. Nie wiem na czym to polega, ale wydaje mi się, że to dzięki zachęcaniu do kontaktów z autorem mamy poczucie jakiejś familiarności, bliskości z przedstawionymi postaciami. 

Od razu muszę się przyznać, że kilka minut po zakończeniu tej książki, siedziałem już z nosem w następnej powieści tego autora, a to chyba najlepiej świadczy o tym, że mi się podobała. Tym razem pokuszę się nawet o ocenę punktową, skoro w stosunku do prawdziwych wydarzeń i osób, autor pokusił się o tak wiele zmian, że książka w większości jest fabularyzowana.

Oceny (legenda tutaj):

  • Kunszt: 8 (W mojej opinii oddaje ducha opowieści i opisywanej scenerii.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Bardzo dobrze się czyta.)
  • Akcja: 8 (Ładnie skomponowana, wątki sprawnie powiązane.)
  • Bohaterowie: 8 (Sympatyczni i bliscy czytelnikowi.)
  • Zakończenie: 8 (Może nie bardzo zaskakujące, ale też nie oczywiste. Pasujące do klimatu opowieści.)
  • Ocena Łączna: 41/50

sobota, 20 lutego 2016

Freddie Mercury biografia legendy - Lesley-Ann Jones

Wspaniała biografia najbardziej charyzmatycznego muzyka w historii, autora i wykonawcę niezapomnianych utworów, prekursora awangardowego wizerunku scenicznego, tworzonego tak w życiu muzycznym jak i poza sceną. Podtytuł "biografia legendy" nie jest przesadzony, a pochodzi od słów samego Freddiego "Nie zamierzam być gwiazdą, zamierzam być legendą!", wypowiedzianych na długo przed wstąpieniem muzyka do najsłynniejszego zespołu rockowego wszechczasów.

Książka pełna jest faktów z życia Freddiego, także tych mniej znanych. Obfituje w wyznania ludzi, którzy znali go w najlepszym okresie i tych, którzy byli z nim do smutnego końca. Wiele historii dotyczy także "świty" - ludzi, którymi otaczała się legenda rocka - człowiek, który nigdy nie oszczędzał ani siebie ani zarobionych pieniędzy. Żył pełnią życia i potrafił oddać to w swoich piosenkach.

To, że Freddie Mercury był gwiazdą największego formatu nie ulega wątpliwości (sam twierdził, że zostanie kimś więcej niż gwiazdą i skutecznie dążył do osiągnięcia tego celu), tutaj jednak możemy poznać także drugą stronę muzyka i dowiedzieć się jaki był w kontaktach prywatnych, ile znaczyła dla niego przyjaźń i co go tak naprawdę nakręcało. Choć jestem fanem muzyki tworzonej przez zespół Queen i samego Freddiego, książka byłą dla mnie źródłem nieznanych mi wcześniej faktów.

Autorka nie ustrzegła się jednak także niedoskonałości. Do największych zaliczę to, że zdarzają się miejsca, gdzie bez litości wymienia rzędem nazwiska (i to wcale nie dobrze znane), daty i miejsca, dzięki czemu informacja jest, ale podana raczej w formie rocznika statystycznego niż nadającej się do czytania historii. Często też popada w styl, przez który fragmenty książki napisane są "na jedno kopyto", nie przykuwając uwagi. Z tego to powodu jest to pozycja raczej dla fanów. Szczęśliwie tych nie brakuje i to właśnie im chciałbym polecić tę pozycję.