środa, 18 lutego 2026

Kosmos to nie jest miejsce dla poważnych ludzi - Łukasz Motulewicz

Zbiorek powiązanych ze sobą opowiadań, które mają chyba stanowić wezwanie do zastanowienia się nad naszą codziennością, współczesną rzeczywistością. Robią to nieco nieudolnie, niczego też nie wyjaśniają, są dość infantylne i lakoniczne. Mam wrażenie, że osoba, która to napisała jest młoda i literacko niedoświadczona (a jeśli to celowy zabieg, to udany), a napisała to dla podobnych sobie osób młodych i niedoświadczonych, u których poruszone zagadnienia mają szansę być jeszcze czymś odkrywczym, a krótka forma spotka się z ciepłym przyjęciem. Dla mnie, w dwóch słowach - takie sobie. Nawet humor jest taki sobie...

Głównym zarzutem jest nijakość, brak wzbudzenia jakichkolwiek emocji. Nie czułem ekscytacji sięgając po tę książkę po tym, jak odłożyłem ją na później, a to zły znak. Nie interesowało mnie "co będzie dalej". I słusznie, bo dalej nie było niczego innego. To trochę tak, jakby autor miał napisać wypracowanie na zadany temat - napisał i cześć. Poza recenzentem nikt tego już czytać nie musi, bo i po co.

wtorek, 17 lutego 2026

Zawsze Prowansja - Peter Mayle

Dzisiaj szybka notka o książce, którą czytałem w międzyczasie, a której nie dokończyłem i pewnie już nie dokończę. To druga część prowansalskich opowieści tego autora, a sięgnąłem po nią, ponieważ pierwszą dobrze mi się czytało. Dlaczego tym razem było gorzej? Cóż, myślę, że tym razem opowieści nie stanowią całości, nie ma żadnej myśli przewodniej, łącznika. Są to tylko zabawne, miejscami, historyjki, przedstawiające życie na francuskiej wsi i zmiany tam zachodzące (głównie związane z turystyką). Rzecz w tym, że powodem do śmiechu jest w dużej mierze jedna i ta sama cecha, pokazywana w kilku odsłonach, w różnych sytuacjach. Nawet czytając tę książkę z przerwami, cały czas miałem wrażenie, że już gdzieś widziałem tę scenkę. Znużyło mnie to błądzenie w kółko i odłożyłem książkę na półkę.

niedziela, 15 lutego 2026

Cykl o Vesperze (1-4) - Magdalena Kozak (spoiler)

Tak, wiem, że jest już tom piąty, ale nie posiadam go i nie jestem jakoś bardzo napalony, by go zdobyć. Chwilowo wystarczą mi te cztery, które przeczytałem (chociaż oznacza to brak oceny punktowej podsumowującej ten wpis). Po kilku nieudanych, przerwanych lekturach, które rozpoczęły ten rok, w końcu moge dokonać jakiegoś wpisu, z czego bardzo się cieszę. Bo "Nocarz" (w ten sposób myślałem o tym cyklu, choć to nazwa pierwszego tomu), był całkiem przyjemną opowieścią (która, jak większość, ma swoje wzloty i upadki).

Pierwszy tom spełnia swoje zadanie, wciągając czytelnika w odmienny, fantastyczny świat, nadbudowując rzeczywistość warstwą mitów i nadając im swoisty dla autorki charakter. Nie wszystkie cechy "wampirze" są tutaj zachowane (jak na przykład nieodbijanie się w lustrze), ale myślę, że mimo to wampiryzm potraktowany jest tutaj spójnie z ogólnym kanonem. Podobała mi się rekrutacja i dowiadywanie się wraz z bohaterem "czym to się je".

Drugi tom tak bardzo mi się już nie podobał. Jest nieco przegadany i wydaje się być jedynie łącznikiem-wprowadzeniem do tomu trzeciego. Dzieję się tu co prawda dużo, ale równie obficie zasiana jest dezinformacja, przez co wiele fragmentów fabuły wydaje się bez sensu. Sporo tu tajemnic, a także, w moim odczuciu, braku konsekwencji, który widoczny będzie w dalszych, bardziej spójnych fabularnie tomach. Mam odczucie, jakby autorka nie do końca wiedziała w którą stronę chce pójść z niektórymi postaciami, a później zmieniła zdanie. Ten tom to jednak tylko łącznik.

Trzeci tom bardzo mi sie podobał. Jest tu w końcu jakaś celowość, a przemyślenia bohatera są już bardziej poukładane i nie stanowią chaosu. W końcu otrzymujemy także Vespera, który cokolwiek potrafi (na poziomie, który osiągnął). Akcja także jest spójna i wydarzenia wynikają jedno z drugiego. O wiele łatwiej się to czyta, kiedy wiadomo do czego dążą poszczególne postacie i co chce osiągnąć główny bohater. Także zakończenie jest bardzo ładnym podsumowaniem i chyba można by było na tym zakończyć ten cykl...

A jednak powstał tom czwarty, który nie jest zły, ale jest nieco dziwny. Składam to jednak na karb tego, że czytelnik nie jest w stanie zrozumieć intencji Pana Wampirów, który może mieć plan do którego my, zwykli śmiertelnicy-czytelnicy nie dorastamy. Niestety... nie dowiadujemy się tego z czwartego tomu. O dziwo jednak czyta się go łatwo i przyjemnie, a wydarzenia stanowią w dużej mierze konsekwencję fabuły znanej z tomu trzeciego. Bez wahania przyznam więc, że warto poświęcić na tę pozycję parę wieczorów.

Piątego tomu nie czytałem, jak wspomniałem na początku. Nie wiem, czy chcę. Być może jeśli wpadnie w moje ręce, to okaże się, że warto (na to liczę), ale teraz chciałbym odpocząć od tego uniwersum. Nie uważam jednak, by czas spędzony przy lekturze cyklu był czasem straconym, bawiłem się dobrze i polecam.



czwartek, 15 stycznia 2026

Rzeka Tajemnic - Dennis Lehane

Od czasu do czasu lubię przeczytać sobie jakiś mroczny kryminał (z założenia są mroczne, bo przeważnie chodzi o zbrodnię, nierzadko morderstwo, a ja nie lubię się bać, a z książką jakoś łatwiej niż z filmem). Lubię klimat rozwiązywania zagadek, ale jeszcze bardziej lubię obserwować w jaki sposób zagadka prezentowana jest czytelnikowi. Czy od początku wiadomo kto zabił? Czy odkrywamy fakty razem z detektywem? A może jesteśmy oszukiwani w stylu "po przeczytaniu listu detektyw był już prawie pewien", tylko że treści listu autor w książce nie zaznaczył. Ja chyba najbardziej lubię podążanie za detektywem (i innymi bohaterami usiłującymi dowiedzieć się co zaszło lub ukryć dowody) i powolne ujawnianie tajemnicy. Mistrzem tego właśnie stylu jest Dennis Lehane, pisarz, którego większość książek z przyjemnością już przeczytałem.

W "Rzece Tajemnic" także nie zawodzi. Są tu opisane podwaliny relacji pomiędzy bohaterami, wraz z drzazgą, która się między nie wdarła. Nie ma tutaj zbytniej brawury i dosadności, która mogłaby niepotrzebnie zniesmaczyć czytelnika, a mimo to poznajemy wszystkie fakty (i domysły). Jest sensownie poprowadzona narracja, a nawet dostajemy część wiedzy niedostępnej detektywom (ale nie kluczowe elementy historii), byśmy mieli nieco więcej do rozgryzania.

Do tego dochodzą bohaterowie - coś, w czym autor jest naprawdę dobry. Są z krwi i kości, a nie papierowi. Mają wady i zalety, przywary i mocne strony. Zachowują sie po ludzku, nie zawsze idealnie i perfekcyjnie. To duża różnica między po klasycznych, sztampowych detektywach - nieomylnych Holmsach, Poirotach a nawet Columbo. Tutaj są to po prostu zdolni i ciężko pracujący faceci (w tym przypadku), którzy wyniki osiągają po dziesiątkach przesłuchań i długim dochodzeniu (a nie po jednych odwiedzinach miejsca zbrodni) oraz paru ślepych zaułkach. Do tego odrobina przeczucia i mamy postać! Uwaga o ludzkich odruchach wśród napisanych bohaterów odnosi się z resztą także do pozostałych postaci - trudno im cos zarzucić.

Niestety książkę trudno jest czytać w hałasie, będąc odrywanym i rozpraszanym. Niektóre powieści da się tak przyswajać, tej nie. Tutaj potrzeba paru godzin spokoju i skupienia. Ale warto, bo to pozycja, może nie wybitna, ale z pewnością godna polecenia.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Solidna pozycja.)
  • Lekkość Pióra: 6 (Przeszkadzał mi brak skupienia.)
  • Akcja: 7 (Interesująca i angażująca uwagę.)
  • Bohaterowie: 9 (Bardzo mocna strona tej powieści.)
  • Zakończenie: 8 (Bardzo późno zacząłem się spodziewać i nadal myślę, że motyw był inny.)
  • Ocena Łączna: 37/50