sobota, 17 października 2026

Ostatnia przysługa - Dennis Lehane

Po książkę tego autora sięgam, kiedy nie chcę podejmować ryzyka. Wiem, że to będzie dobra powieść i tego się spodziewam. W tym przypadku nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobra, aż tak mocna. Szczególnie, że kiedy przeczytałem początek uznałem, że tło wydarzeń zupełnie mnie nie interesuje. Interesowało mnie natomiast wszystko, co zarysowano na tym tle. Historia zrozpaczonej matki z biednej dzielnicy, która docieka co stało się z jej córką. Opowieść o mechanizmach rządzących takimi miejscami, o ludziach, którzy mają w nich władzę oraz o tym na co, kto i wobec kogo może sobie pozwolić jest fascynująca. 

Sposób opowiadania tej historii jest absolutnie i całkowicie wciągający. Wszystkie dialogi, opisy wydarzeń, miejsc i osób sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać. Ja miałem z tym ogromn problem - ilekroć siadałem na kwadrans, orientowałem się pół godziny później, że powinienem być już gdzie indziej. Ta powieść, mimo mrocznej fabuły i ciężkiego tematu, w ogóle nie męczy.

Książka jest umiarkowanie brutalna. Oznacza to mniej więcej tyle, że dla mnie, który za brutalnością nie przepadam, była akurat na tyle mocna, by mógłbym to odczuć i znieść, ale nie na tyle, bym odłożył z obrzydzeniem. A opisywane w powieści okrucieństwo jest niezbędne, by w pełni zrozumieć i docenić tę historię. Koniec końców nawet tło, o którym wspomniałem na początku, pozwoliło mi zrozumieć agresję, której pełna jest ta opowieść.

To świetny przykład fabuły, której intensywność narasta. Wzrasta także tempo, niepokój, agresja - wszystko to pokazane zarówno w warstwie opowieści jak i sposobie narracji. Jeśli ktoś lubi czytać kryminały z nutką sensacji, w której główny bohater nie jest mistrzem sztuk walki i nie szkolił się na maszynę do zabijania, to powinien sięgnąć po "Ostatnią Przysługę". Zdradzę, że tytuł oryginału lepiej oddaje intencję autora.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Nie moge się czepiać.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Tylko jeden słabszy moment, który pozwolił mi na odłożenie jej bez bólu.)
  • Akcja: 8 (Wciągająca.)
  • Bohaterowie: 7 (Nieco mylili mi się chłopcy "z ferajny".)
  • Zakończenie: 9 (Mocne, świetne dialogi.)
  • Ocena Łączna: 41/50

piątek, 2 października 2026

Komiksowy Miesiąc #23

Tym razem mam bardzo mieszane uczucia. Przeczytałem komiks, który z początku mi się podobał, ale później fabuła zboczyła z toru, zaczęło robić się coraz bardziej dziwnie i zacząłem tracić wątek. Nie widziałem związków przyczynowo - skutkowych kolejnych fragmentów. Historia jako - tako połączyła mi się na koniec, ale uczucie niedosytu pozostało, szczególnie, że jest to bardzo chwalona pozycja od wydawnictwa, które cenię. Wydaje mi się, że "Czarny Horyzont", bo to o nim mowa, nie jest w moim klimacie i nie jest tym, czego się spodziewałem, ale przede wszystkim nie zrozumiałem go. Podobał mi się za to wizualnie - od makro do mikroskali, wszystkie rysunki były imponujące. Może ktoś inny docenił tę powieść graficzną i posili się o jakąś o niej wzmianke w komentarzu.

poniedziałek, 28 września 2026

Migawka - Brandon Sanderson

Krótka powieść, a może dłuższe opowiadanie? Dzięki temu, że wydane jako osobna książka łatwo jest po nie sięgnąć i ma bardzo niski próg wejścia. Tak niski, że chociaż przeczytałem je w dwa bardzo krótkie wieczory, to zapomniałem tu o tym napisać. Piszę więc dopiero teraz. Szczęśliwie nadal mam w pamięci tę interesującą opowieść, która podobała mi się dlatego, że chociaż klimatem nawiązywała do typowych kryminałów, gdzie policyjni detektywi rozwiązują sprawy, to oparta była na zupełnie nowym dla tego gatunku pomyśle. Pomyśle, który bardzo do mnie przemawia.

Uwielbiam fantastykę opartą na schemacie "co by było gdyby". Do naszego, normalnego i znanego nam świata, zostaje wprowadzona jedna tylko zmiana i możemy zaobserwować co z tego wynika. Świat jest więc nasz, znajomy, a zmiana dotyczy jednej tylko rzeczy. Gdyby było ich więcej, książka nie byłaby już tym samym. Moglibyśmy uznać, że autor naciąga świat (tworzy zmiany) tak, by wygodnie było mu pisać taką właśnie fabułę. Poza tym, wtedy zapewne i problem byłby daleki od nam znanych, a tak mamy tutaj do czynienia z opowieścią znaną nam, jeśli nie z autopsji (mam nadzieję), to przynajmniej z dziesiątek seriali telewizyjnych. To ta drobna zmiana wprowadza element, dzięki któremu opowieść zyskuje unikatowość.

Zauważam tu oczywiście to, o czym mówi krytyka - nawiązania do Incepcji, czy wpływ powieści Philipa K. Dicka (co akurat uważam za atut, a nie wadę), ale w moich oczach nie sprawia to, że powieść odczuwa się jako wtórną. Wręcz przeciwnie - czytając miałem autentyczne poczucie czegoś nowego, a jednocześnie bardzo naturalnego i interesującego. Łącząc to ze zwięzłością przedstawionej historii oraz faktem, że w książce nie ma własciwie zbędnych fragmentów i żadnego "lania wody", uważam ,ze jest to powieść, po którą każdy może sięgnąć. To po prostu kawałek dobrej literatury.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Jak porządny kryminał, bez wdawania się w techniczne detale.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Chciałem wiedzieć co dalej, łatwe w odbiorze.)
  • Akcja: 8 (Wciągająca.)
  • Bohaterowie: 6 (Prawidłowi.)
  • Zakończenie: 9 (Zaskakujące, świetny zwrot akcji.)
  • Ocena Łączna: 39/50

czwartek, 24 września 2026

Tajna sprawa - James Ellroy

Twardy, mroczny kryminał, który zaczyna się jak zwykła historia, a w miarę lektury pokazuje zgniłe, oślizgłe tajemnice. Nastrój zmienia się z rozdziału na rozdział i pod koniec książka zdaje się być już o zupełnie innej historii. Myślę, że podobnie jak czytelnik, zaskoczony tym faktem jest także główny bohater, który z własnej woli wikła się w historię coraz bardziej i głębiej. Dodatkowym atutem jest osadzenie powieści w czasach romantycznych kryminałów Raymonda Chandlera.

To, co naprawdę do mnie przemówiło to brak podziału na dobro i zło. Główny bohater dochodzi co prawda do prawdy, ale wcale nie dlatego, że jest niezłomnym ztróżem sprawiedliwości. Jest łajdakiem, kobieciarzem, lekkoduchem i kłamcą nierzadko łamiącym prawo, a jego metody działania pozostawiają wiele do życzenia. Inni bohaterowie też nie są czarno-biali, co także doceniłem. Teraz jak o tym myślę, to wydaje mi się, że więcej w nich jednak czerni niż bieli.

Książkę skończyłem dopiero co i nadal jestem pod wrażeniem tego, jak głęboka była i jakim mrokiem i złem emanowała. To było tak wyraziste i rzeczywiste (tak wyobrażam sobie tamte czasy), że aż ciarki przechodzą. Dlatego poza przypisaniem do kategorii "kryminał" dodaję także parametr "thriller" i polecam miłośnikom także tego gatunku.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Immersywny typ narracji.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Chwilami słowa płynęły, a chwilami miewałem przestoje.)
  • Akcja: 7 (Bardzo rozbudowana.)
  • Bohaterowie: 8 (Złożeni.)
  • Zakończenie: 7 (Jest wynikową akcji, ale nie jest tak zaskakujące, jak powinno.)
  • Ocena Łączna: 36/50