Twardy, mroczny kryminał, który zaczyna się jak zwykła historia, a w miarę lektury pokazuje zgniłe, oślizgłe tajemnice. Nastrój zmienia się z rozdziału na rozdział i pod koniec książka zdaje się być już o zupełnie innej historii. Myślę, że podobnie jak czytelnik, zaskoczony tym faktem jest także główny bohater, który z własnej woli wikła się w historię coraz bardziej i głębiej. Dodatkowym atutem jest osadzenie powieści w czasach romantycznych kryminałów Raymonda Chandlera.
To, co naprawdę do mnie przemówiło to brak podziału na dobro i zło. Główny bohater dochodzi co prawda do prawdy, ale wcale nie dlatego, że jest niezłomnym ztróżem sprawiedliwości. Jest łajdakiem, kobieciarzem, lekkoduchem i kłamcą nierzadko łamiącym prawo, a jego metody działania pozostawiają wiele do życzenia. Inni bohaterowie też nie są czarno-biali, co także doceniłem. Teraz jak o tym myślę, to wydaje mi się, że więcej w nich jednak czerni niż bieli.
Książkę skończyłem dopiero co i nadal jestem pod wrażeniem tego, jak głęboka była i jakim mrokiem i złem emanowała. To było tak wyraziste i rzeczywiste (tak wyobrażam sobie tamte czasy), że aż ciarki przechodzą. Dlatego poza przypisaniem do kategorii "kryminał" dodaję także parametr "thriller" i polecam miłośnikom także tego gatunku.
Oceny (legenda tutaj):
- Kunszt: 7 (Immersywny typ narracji.)
- Lekkość Pióra: 7 (Chwilami słowa płynęły, a chwilami miewałem przestoje.)
- Akcja: 7 (Bardzo rozbudowana.)
- Bohaterowie: 8 (Złożeni.)
- Zakończenie: 7 (Jest wynikową akcji, ale nie jest tak zaskakujące, jak powinno.)
- Ocena Łączna: 36/50



