czwartek, 1 stycznia 2026

Podsumowanie 2025 roku

Nadszedł Nowy Rok, a zarazem czas podsumowań. W przypadku "Recenzenta Amatora" to czas podsumowania ocen wystawionych w drugiej połowie roku, a zarazem podsumowania całego roku 2025.

O ile się nie mylę, na blog trafiło 18 wpisów książkowych. Miałem nadzieję, że będzie ich więcej, ale nie udało się. Wyrównałem zatem wynik pierwszej połowy roku i podobnie jak w tamtym okresie, oceny punktowe nie przedstawiają się szczególnie imponująco. Pociesza mnie jednak fakt, że patrząc wstecz, oceniam te książki lepiej niż wskazywałyby na to punkty. Lepiej tak niż miałoby być na odwrót.

Eksperyment z czytaniem kilku rzeczy na raz nie jest zły, ale bywa kłopotliwy. W praktyce jest tak, że mam jedną książkę "główną", druga to na przykład opowiadania lub felietony, między którymi mogę robić przerwy. Trzecią czytamy rodzinnie, na głos. Śledzenie dwóch historii na raz okazywało się frustrujące. Słyszałem o osobach, które "czytają kilka książek na raz, bo nigdy nie wiedzą po którą będą miały chęć sięgnąć przy następnym posiedzeniu". U mnie to tak nie działa - jeśli mam na książkę ochotę, to będę po nią sięgał, a jeśli nie mam, to pewnie ją odłożę i uznam, że nie będę do niej wracał. Zatem osobiście nie polecam tej metody, ale może tylko dlatego, że u mnie nie ma ona zastosowania (ale to blog mocno subiektywny, zatem moja opinia jest tutaj najważniejsza).

Czas na oceny punktowe. Prawie połowa opisanych tu książek się ich nie doczekała, więc mamy do czynienia jedynie z dziewięcioma, które możemy porównywać.


Najwięcej punktów zdobyła książka "20:32" Marcina Mortki, która z resztą zrobiła na mnie duże, pozytywne wrażenie, a ponadto bardzo mi pomogła w trudniejszym okresie (jest to także jedna z książek, do autora której odezwałem się po lekturze, by podziękować). Uzyskała ocenę równą "Niewidzialnemu Życiu Addie LaRue", ale w mojej świadomości to "20.32" zasługuje na tytuł Najlepszej Książki roku 2025 bloga Recenzent Amator.

W kategorii Kunszt Literacki, 9 punktów otrzymała znakomita powieść "Na Zachodzie bez zmian", wyrównując wynik "Niewidzialnego Życia Addie LaRue" oraz "Fioletu" z pierwszego półrocza.

Jeśli chodzi o Lekkość, to "20:32" otrzymała pełne 10 punktów. W pierwszej połowie roku takim rezultatem może poszczycić się "Fiolet".

Akcja, tradycyjnie, z ósemkami. W pierwszym półroczu były aż cztery, tym razem trzy: "Na Zachodzie bez zmian", "Inwazja Jaszczurów" oraz "Bot".

Kategoria Bohaterowie doczekała się dziesiątki (jedynej w tym roku) za sprawą "20:32".

Aż cztery ósemki w kategorii Zakończenie nie przebiły jednak dziewiątki z zeszłego półrocza (dla "Niewidzialnego Życia Addie LaRue"). Tym razem ósemki dla "Na Zachodzie bez zmian", "Inwazja Jaszczurów", "Bot" oraz "Drobiazgi takie jak te".

Życzę Wam, moi drodzy czytelnicy, dużo dobrych lektur w 2026 roku!
Wasz Bler

wtorek, 30 grudnia 2025

Jewgienij Łukin - Robić za Psa

Przed Świętami przeczytałem powieść, która podobała mi się, jednocześnie nie przypadając mi do gustu. Fascynowała mnie mimo wzbudzania niechęci i odrobiny obrzydzenia. Była jednocześnie surowa i dopracowana, a także zarówno realistyczna jak i groteskowo przerysowana. Powieść o głębi, której nigdy bym się nie spodziewał po przeczytaniu pierwszych rozdziałów. O zakończeniu, którego można by się spodziewać, a jednocześnie o akcji budowanej w innym, wydawało by się, kierunku. W końcu powieść, o której myślałem, że powstała gdzieś w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia w Związku Radzieckim, a przecież tak nie jest. Powieść zagadka.

Sama fabuła, której nie chcę zdradzać w detalach dotyczy psa. Poznajemy go w pierwszym rozdziale i to jego oczami obserwujemy świat opisany na kartach. Niby nic takiego, ale nasz narrator okazuje się nie być psem. To tylko jego praca... Na tym etapie pomyślałem sobie "no nie... nie będę tego czytał" a jednocześnie "to bardzo interesujące, ciekawe jak to działa". I tak, skonfundowany, brnąłem przez kolejne strony opowieści aż przerzuciłem stronę ostatnią. I nadal nie wiem - jestem zachwycony, czy znudzony? Usatysfakcjonowany czy mam poczucie zmarnowanego czasu? Nie wiem, więc nie napiszę. Każdy powinien przekonać się sam.

poniedziałek, 15 grudnia 2025

Szczury Wrocławia, Dzielnica - Robert J. Szmidt

Trzy pierwsze tomy cyklu czytałem jakieś cztery lata temu i o swoich wrażeniach pisałem wtedy na blogu. Teraz przeczytałem przez tom kolejny - obszerny, kontynuujący historię przerwaną w tomie drugim. Skąd wiem, że jest to dobrze napisana książka? Stąd, że podczas lektury niemal bezustannie odczuwałem smutek i przygnębienie do tego stopnia, że kilkukrotnie przerywałem lekturę, by sięgnąć po coś innego. Nie było to przyjemne, ale powieść ta z pewnością wywołuje uczucia. Jest bardzo obrazowa, mimo że "trudne" sceny dotyczą za każdym razem innych bohaterów.

To w ogóle jest ciekawy aspekt narracji - nie mamy tutaj zmagań głównego bohatera (czy też bohaterów) z nieumarłymi. Nie mamy sytuacji, w której coś idzie źle, żeby potem cudem, w ostatniej chwili poszło dobrze. Tutaj, jeśli jakiś bohater zetknie się z żywym trupem, to ginie. Koniec i kropka. Jedno dotknięcie wystarczy. Realizm nakłada więc ograniczenie - nie ma w książce walk z nieumarłymi, w których jest zwrot akcji i bohater uchodzi z życiem. Właśnie dlatego do budowania posępnego nastroju nieustannego zagrożenia używane są mniej istotne dla fabuły postacie - bohaterowie drugo, a raczej trzecioplanowi.

To, co chciałbym zarzucić tej książce (a zawsze staram się wskazać złą stronę), to to, że jest nieco przydługa, a fragmenty nużące sprawiają, że wartka akcja zamiera. Jest trochę przegadana, plany operacyjne i snucie rozważań wygląda tak, jakby czas się zatrzymywał - zmiana tempa akcji jest nazbyt zauważalna. Rozumiem jednak, że nie da się spowolnić pochodu żywych trupów ani przyspieszyć scen, które potrzebują czasu, by przekazać czytelnikowi informacje, które sprawią, że będzie bardziej zaangażowany w poczynania postaci, bo zwyczajnie będzie wiedział do czego dążą. Rzecz w tym, że nie znając Wrocławia ani nie przywiązując uwagi do drugoplanowych postaci i tak nie bardzo wiedziałem na czym polega plan i kto kieruje którą jego częścią. Prawdopodobnie powinienem mieć przed oczami plan miasta, by sobie to uzmysławiać, ale uznałem, że wystarczająco dobrze bawię się i bez tego (a targanie ze sobą planu miasta do komunikacji miejskiej, poczekalni i na spacer nie byłoby wygodne).

Reasumując - jest to dobrze napisana powieść, której klimat oddziałuje na nastrój czytelnika. Nacisk położony na dokładność topograficzną i historyczną z pewnością zachwyci osoby, które Wrocław znają, a nie przeszkodzi tym, które nie maja o nim pojęcia. Przez dłużyzny da się przebrnąć, a zakończenie wynagradza ten "trud". Bo zakończenie, mimo że dość oczekiwane, jest bardzo przyjemna lekturą. Polecam.

środa, 3 grudnia 2025

Żeglarze i Jeźdźcy - Feliks W. Kres

Dobrze jest wrócić na stare śmieci. Bo tym właśnie była książka Feliksa Kresa dla mnie - powrotem do znanego uniwersum, znanego świata, znanych legend. To ciekawe, że myśląc o Polskim Fantasy każdy wymienia przereklamowanego Wiedźmina (czytałem, lubię, szczególnie opowiadania i 2 pierwsze tomy, ale bez przesady), jednocześnie pomijając takie arcydzieło, jakim jest księga całości. Przecież to dzieło kompletne, epickie i bardzo przyjazne czytelnikowi. Jakie było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałem się, że jednak nie wszystko już czytałem. Że w starym wydaniu nie było aż trzech części cyklu, wydanych dopiero pomiędzy rokiem 2022 a 2024. Teraz, w 3 lata po śmierci autora mam okazję do nich sięgnąć.

Książka przeniosła mnie do, jak już wspomniałem, znanego mi świata. Nie przeszkadzały lata, które minęły od lektury poprzedniej części cyklu, bo opowieści o Szererze to zbiór powiązanych ze sobą za pośrednictwem osób i miejsc opowiadań, które doskonale czyta się oddzielnie, a razem tworzą większy obraz. Tak było i tym razem i liczę, że następne tomy (kupiłem jeszcze dwa) dostarczą mi tej samej dawki przyjemności.

Każdego entuzjastę fantastyki, zachwyconego wielkimi cyklami światowego fantasy, który jeszcze nie poznał Księgi Całości zachęcam, by jak najszybciej nadrobił tę zaległość. Podziękujecie mi po lekturze.