Znalazłem przypadkiem kolejną książkę Łukjanienki i po prostu musiałem ją przeczytać. Niestety, oczekiwania miałem bardzo wysokie. Nie pomógł też fakt, że ostatnio trudno mi znaleźć w głowie spokojne miejsce na czytanie i potrzebuję czegoś, co naprawdę mnie wciągnie. W przypadku tej powieści dotarłem do końca, ale były chwile, kiedy czytałem bez przyjemności. A skoro to mamy już z głowy...
Początek był naprawdę dobry. Łukjanienko umie pisać, wciągać czytelnika w akcję i sprawiać, że książka jest łatwa i przyjemna. Byłem więc zadowolony i pierwsze sto stron śmignęło nie wiem kiedy. Później jednak zaczęły się schody, książka straciłą swój rytm, miejscami odnosiłem wrażenie, że czytam ciągle to samo, te same wydarzenia, podobne rozmowy, kręcenie się w kółko. Były momenty, kiedy akcja rwała do przodu, ale jestem pewien, że przynajmniej kilku rozdziałów mogłoby nie być. Odniosłem wrażenie, że były tam tylko dlatego, by dać wgląd co robią w tym czasie bohaterowie, którzy nie są obecnie w głównym nurcie akcji. Nawet nie po to, by pokazać ich charakter.
Pomysł na powieść, myśl przewodnia, zgranie ze światem realnym był na piątkę z plusem. Niestety wykonanie w tym przypadku to jedynie mocna trója. Z plusem za zakończenie. Wielka szkoda, bo widziałem potencjał, a do fabuły dotarły jedynie jego odbicia, odbłyski. Nie bawiłem się tak dobrze, jak bym chciał i cieszyłem się, gdy dotarłem w końcu do ostatniej strony.
Oceny (legenda tutaj):
- Kunszt: 5 (Nic specjalnego.)
- Lekkość Pióra: 5 (Oczekiwałem o wiele więcej.)
- Akcja: 5 (Pomysł dobry, wykonanie mniej.)
- Bohaterowie: 7 (Przemyśleni i charakterystyczni.)
- Zakończenie: 6 (Nieco mocniejszy punkt fabuły.)
- Ocena Łączna: 28/50
PS: Aż dziwi mnie, że książka tego autora otrzymałą tak niską ocenę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz