Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2026

Łzy w deszczu - Rosa Montero

Miło niespodziewanie trafić na tak dobrą książkę. Patrzyła na mnie z półki przy łóżku co wieczór, bo tam właśnie ułożyłem stosik "może niedługo przeczytam". Szczerze - bałem się nawiązania (oczywistego dzięki tytułowi) i porównywania. Bałem się kiczy, wyrosłego na kanwie wielkiego dzieła. Okazało się, że nawiązanie jest, zostało potwierdzone, a nawet podkreślone przez autorkę, natomiast do książki przeniknął jedynie klimat. Cała historia jest nowa i oryginalna, a w dodatku bardzo solidnie napisana.

Właściwie powieść ta "chwyciła" mnie od pierwszych stron. Jest napisana w sposób przystępny a kolejne, charakterystyczne dla gatunku, udziwnienia wprowadzane są w takim tempie, że czytelnik ma się szansę z nimi oswoić. To sprawia, że książka może być czytana przez każdego, a nie jedynie przez wielbicieli gatunku. Dla pozostałych jest to po prostu interesujący kryminał, osadzony w nietypowej scenografii.

Czytelni i dobrze opisani są bohaterowie, ich intencje poznajemy w trakcie lektury powieści i są spójne i wiarygodne. Sama fabuła jest bardzo dobra, pełna zwrotów akcji, fałszywych podejrzeń i zmyłek, a jednak poszczególne odpowiedzi na elementy zagadki mamy w zasięgu ręki. Jak wspomniałem na początku - nastrój doskonale pasuje do opowieści Blade-Runero-podobnej, a autorka kilkakrotnie puszcza nawet oko do czytelnika w sposób zupełnie niezawoalowany. Mnie się to bardzo podobało, że zamiast odżegnywać się od prekursora gatunku przyznaje się do oczywistej inspiracji, a jednocześnie podkreśla nakreślone różnice.

Książkę oceniam wysoko, bo jej lektura sprawiła mi masę frajdy.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 9 (Podkreślanie inspiracji i różnic wyszło świetnie.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Odprężyłem się przy lekturze.)
  • Akcja: 8 (Bardzo interesująca.)
  • Bohaterowie: 9 (Świetnie opisani i wiarygodni.)
  • Zakończenie: 8 (Idealnie pasujące do akcji powieści.)
  • Ocena Łączna: 42/50

czwartek, 15 stycznia 2026

Rzeka Tajemnic - Dennis Lehane

Od czasu do czasu lubię przeczytać sobie jakiś mroczny kryminał (z założenia są mroczne, bo przeważnie chodzi o zbrodnię, nierzadko morderstwo, a ja nie lubię się bać, a z książką jakoś łatwiej niż z filmem). Lubię klimat rozwiązywania zagadek, ale jeszcze bardziej lubię obserwować w jaki sposób zagadka prezentowana jest czytelnikowi. Czy od początku wiadomo kto zabił? Czy odkrywamy fakty razem z detektywem? A może jesteśmy oszukiwani w stylu "po przeczytaniu listu detektyw był już prawie pewien", tylko że treści listu autor w książce nie zaznaczył. Ja chyba najbardziej lubię podążanie za detektywem (i innymi bohaterami usiłującymi dowiedzieć się co zaszło lub ukryć dowody) i powolne ujawnianie tajemnicy. Mistrzem tego właśnie stylu jest Dennis Lehane, pisarz, którego większość książek z przyjemnością już przeczytałem.

W "Rzece Tajemnic" także nie zawodzi. Są tu opisane podwaliny relacji pomiędzy bohaterami, wraz z drzazgą, która się między nie wdarła. Nie ma tutaj zbytniej brawury i dosadności, która mogłaby niepotrzebnie zniesmaczyć czytelnika, a mimo to poznajemy wszystkie fakty (i domysły). Jest sensownie poprowadzona narracja, a nawet dostajemy część wiedzy niedostępnej detektywom (ale nie kluczowe elementy historii), byśmy mieli nieco więcej do rozgryzania.

Do tego dochodzą bohaterowie - coś, w czym autor jest naprawdę dobry. Są z krwi i kości, a nie papierowi. Mają wady i zalety, przywary i mocne strony. Zachowują sie po ludzku, nie zawsze idealnie i perfekcyjnie. To duża różnica między po klasycznych, sztampowych detektywach - nieomylnych Holmsach, Poirotach a nawet Columbo. Tutaj są to po prostu zdolni i ciężko pracujący faceci (w tym przypadku), którzy wyniki osiągają po dziesiątkach przesłuchań i długim dochodzeniu (a nie po jednych odwiedzinach miejsca zbrodni) oraz paru ślepych zaułkach. Do tego odrobina przeczucia i mamy postać! Uwaga o ludzkich odruchach wśród napisanych bohaterów odnosi się z resztą także do pozostałych postaci - trudno im cos zarzucić.

Niestety książkę trudno jest czytać w hałasie, będąc odrywanym i rozpraszanym. Niektóre powieści da się tak przyswajać, tej nie. Tutaj potrzeba paru godzin spokoju i skupienia. Ale warto, bo to pozycja, może nie wybitna, ale z pewnością godna polecenia.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Solidna pozycja.)
  • Lekkość Pióra: 6 (Przeszkadzał mi brak skupienia.)
  • Akcja: 7 (Interesująca i angażująca uwagę.)
  • Bohaterowie: 9 (Bardzo mocna strona tej powieści.)
  • Zakończenie: 8 (Bardzo późno zacząłem się spodziewać i nadal myślę, że motyw był inny.)
  • Ocena Łączna: 37/50

czwartek, 10 lipca 2025

Z zimną krwią - Robert Foryś

Kryminalny thriller, którego akcja rozgrywa się pod koniec Królestwa Polskiego, kiedy to Stanisław August Poniatowski zasiadał na tronie. To właśnie okres historyczny stanowi o wartości tej powieści - jest unikalny, bo unikalny nastrój charakterystyczny jest tylko dla naszego kraju. Dodając interesującego głównego bohatera (i jego pomocnika) oraz styl autora otrzymujemy coś bardzo pięknie podanego, nawet jeśli sama opowieść nie porywa. A przynajmniej nie porwała mnie - nie chciałem się dowiedzieć "kto i dlaczego", chociaż "kto" udało mi się odgadnąć pomimo dość sprawnego mylenia tropów. Niepowtarzalny klimat i sposób narracji bardzo mi się jednak spodobał.

W książkach bardzo często główni bohaterowie są herosami. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu są BOHATERAMI nie bez powodu. Nie bez powodu powstają o nich książki. To, że zostali zmyśleni nie ma tutaj nic do rzeczy. Hieronim Woyski Forysia nie jest herosem, a jednak wiele scen z jego udziałem świadczy o tym, że jest "nieco lepszy" od innych - w strzelaniu, w walce na szable, w dedukcji i przebiegłości. To złożona postać (choć nie przesadnie) i przez to interesująca. Pomaga także to, że nie jest wszechmocny i wcale nie mamy poczucia, że wyjdzie bez szwanku z każdej awantury. To tyczy się także jego wiernego sługi i przyjaciela.

Klimat od początku przypominał nieco "Imię Róży" i jeszcze coś, czego do samego końca nie udało mi się uchwycić. Te wszystkie spacery po Warszawie... (wiem - "Lalka", ale to nie to). Tajemniczy, nieco mroczny, zamglony, wypełniony smrodem ekskrementów i zgnilizny, zagłuszanym przez perfumy dam. Ma coś w sobie, a oddany jest naprawdę dobrze. 

Dodam jeszcze, że książka znalazła się w moim posiadaniu przypadkiem, podczas wybierania dziesiątek "książek za złotówkę" na wyprzedaży i nie żałuję.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Fajnie oddany klimat unikatowego okresu historycznego.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Dobrze się czyta.)
  • Akcja: 6 (Nie to mnie w tej książce urzekło.)
  • Bohaterowie: 7 (Główne postacie bezwzględnie na plus.)
  • Zakończenie: 6 (W porządku.)
  • Ocena Łączna: 34/50

poniedziałek, 5 maja 2025

Topiel - Jakub Ćwiek

"Topiel" kupiłem razem ze "Szwindlem", o której to powieści pisałem rok temu. Wtedy zostawiłem ją na półce, teraz, szukając czegoś lżejszego, rodzimego, sięgnąłem właśnie po tę książką. Czytałem zaskoczony, bo ja, będąc niewiele starszy niż bohaterowie tej opowieści byłem w Głuchołazach (co prawda zimą). To także była końcówka lat 90-tych. Rozumiem ten klimat, rozumiem te czasy, rozumiem ten wiek w tamtych czasach. Może to dlatego nie odebrałem "Topieli" jako thrillera (dopiero na okładce wyczytałem, że jest to "thriller obyczajowy", "przerażająca opowieść", "porównywana do "Stranger Things" i Stephena Kinga". Dla mnie to po prostu powieść obyczajowa z elementami kryminalno-sensacyjnymi. Bardzo dobra powieść.

Pierwsze, co zauważyłem to klimat - wakacje i dzieciaki, które mają przygody, trochę nielegalne, trochę niebezpieczne - dokładnie takie, jaki się wtedy miało. Wchodzenie przez dziury w płocie na tereny zakładów czy zatrzymanych budów to były codzienne zabawy, chociaż robiliśmy z tego wielkie wyprawy. Uciekanie przed stróżami i dozorcami - to także znam z autopsji. Męskie eskapady w deszczu i błocie, całe dnie spędzane na dworze, kiedy rodzice nie za bardzo wiedzieli co też akurat dzisiaj robią ich pociechy - dla dzisiejszych dzieciaków podwożonych dwieście metrów do szkoły i wysadzanych pod samym wejściem brzmi to nieprawdopodobnie, ale tak było! Te opisy urzekły mnie od razu!

Później do fabuły wkracza powódź i staje się tłem wydarzeń, czymś co buduje krajobraz, a może i przyczyną niektórych wydarzeń (chociaż z pewnością nie wszystkich i nie tych najważniejszych. To w dalszym ciągu budowanie nastroju - sprawiło, że książka (i jej klimat) zyskała kolejną warstwę. Ja byłem już kupiony - rwałem do przodu poprzez strony, nie przejmując się tym, że to miała być jedna z dwóch książek, które czytałem jednocześnie - została tę jedną, drugą skończę później. Lektura była zbyt przyjemna. I jestem pewien, że dla każdego, kto urodził się w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych taka właśnie będzie.

Jeśli zaś chodzi o elementy kryminalne, sensacyjne czy mroczne, to stanowią jedynie dopełnienie. I bez nich historia jest bardzo dobra, ale nadają jej głębszego znaczenia i stanowią efektowne zakończenie. Nie jest jednak tak, że są przerażające - nie bardziej niż powódź sama w sobie. Jeśli więc ktoś (trochę tak jak ja) nie lubi się bać, to i tak nie powinien unikać tej powieści. Ma ona do zaoferowania o wiele więcej niż jedynie strach.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Subiektywnie bardzo przyjemne opisy.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Świetnie się czyta, trudno się oderwać.)
  • Akcja: 8 (Interesująca, bardzo znajome klimaty.)
  • Bohaterowie: 7 (Czasami nieco mi się mylili i rozróżniałem jedynie dzięki podtytułom.)
  • Zakończenie: 7 (Odpowiednie zwieńczenie, z przytupem.)
  • Ocena Łączna: 39/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

sobota, 1 marca 2025

Mediapolis - Tomasz Kopecki

Mediapolis zapowiadało się dobrze - cyberpunkowe tło, zachęcająca okładka (po której NIGDY nie powinno oceniać się książki) i polski autor. Co może pójść źle? Otóż książka ta stanowi według mnie nieudany mariaż groteski z cyberpunkiem. Wyraźnie wzorowana na wariacji na temat Wielkiego Brata z "Roku 1984" opowieść napisana jest nieco za prosto, jakby w pośpiechu - sprawia przez to wrażenie bardzo niedopracowanej. Najgorsza jest jednak farsa, której nie broni nawet całkiem interesujące zakończenie, które w zamyśle miało ją tłumaczyć.

Czy powieść ta ma zalety? Owszem - nie jest to ciężka pozycja, więc łatwo się ją czyta. Łatwo też wrócić do lektury po tym, jak coś nas rozproszy - fabuła nie jest zbyt złożona, zwykłe "po nitce do kłębka". Plusem są także sceny akcji, które są dobrze opisane. Nie podobała mi się jedynie zbędna brutalność, ale taką konwencję przyjął autor - szokować, szczególnie biorąc pod uwagę cel istnienia całej tej społeczności.

Jako opowieść - nie jest zła. Pomysł jest w porządku. Zawiodło jedynie wykonanie, a szkoda, bo potencjał był. Wciąż jednak uważam, że po tę powieść można sięgnąć w poczekalni u lekarza czy podobnym miejscu, gdzie całkowite skupienie jest niemożliwe.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 4 (Niedopracowany.)
  • Lekkość Pióra: 6 (Nie trudno się czyta.)
  • Akcja: 5 (Dość prosta.)
  • Bohaterowie: 6 (Całkiem OK, dwaj panowie na "B" chwilami się mylili.)
  • Zakończenie: 6 (Najlepszy fragment.)
  • Ocena Łączna: 27/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Lockdown - Robert Ziębiński

Nie często sięgam po książki z gatunku sensacja / kryminał, ale jak widać zdarzyło się. Sięgnąłem po "Lockdown" nieco przypadkowo, ale bardzo cieszę się, że to zrobiłem. Zanim jednak zacznę polecać tę powieść, chciałbym odnieść się do tego, co rzuca się w oczy jako pierwsze...
Okładka jest, w moim odczuciu, okropna. Nie dość, że nieczytelna graficznie, to poznaczona tymi wszystkimi fakturami - odblaskowa, szorstka... a cała reszta aksamitna, czyli po kilku przeczytaniach zwyczajnie klejąca. Jest za to świetnym przykładem na to, że książki nie należy oceniać po okładce.

Wspomniałem, że jest to sensacja, a sensacja musi mieć dla mnie ustalone tempo i rytm. I tutaj jak najbardziej się to znalazło. Nie dość, że akcja przenosi się regularnie pomiędzy stronami, a każda scena opisująca głównych bohaterów jest bardzo obrazowa i zwięzła, to jeszcze autorowi udało się zawrzeć nieodwracające od fabuły wtrącenia, opisujące tło wydarzeń. Bardzo podoba mi się ten sposób narracji.

Sama fabuła jest interesująca, chociaż ilość etapów, jakie zaliczają główni bohaterowie jest zbyt duża - można by tę drogę skrócić o jeden czy dwa przystanki bez szkody dla akcji. Autor wyjaśnia jednak w posłowiu, że zależało mu na pokazaniu szczególnych miejsc w Warszawie (zarówno realnych jak i artystycznej ich wizji) i stąd wynika mnogość opisywanych lokacji, a co za tym idzie, przystanków na drodze głównych bohaterów. Niech i tak będzie.

Sam opis "ciemnej strony Warszawy" też bardzo mi się podoba. Mieszkam tu od urodzenia, niby wiem o niektórych miejscach, ale miło sobie o nich ponownie uświadomić. Podoba mi się także podejście do przyczyny Lockdownu - szczerze mówiąc, ta wizja bardzo do mnie przemawia, a sposób w jaki została opisana jest jednocześnie komiczny i przerażający. Na pewno miałem frajdę czytając wszystkie dotyczące pandemii fragmenty.

Udane połączenie tła wydarzeń z faktyczną fabułą książki (o czym autor sam przypomina) jest czymś, co doceniłem. W końcu tło wydarzeń nie jest jedynie, nomen omen, tłem, ale staje się istotną częścią fabuły, przyczyną ciągu zdarzeń. 

Na koniec wspomnę o tym, że książkę czytało mi się bardzo łatwo i szybko. Zastanawiałem się nawet, czy to kwestia dużego druku i szerokiej interlinii oraz krótkich rozdziałów, czy wartkiej akcji i zawartego w opisach rytmu, który bardzo pomaga. Jakby nie było, uważam, że to pozycja godna polecenia.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Utrzymana w rytmie.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Bardzo dobrze się czytało.)
  • Akcja: 7 (Interesująca, trzyma w napięciu.)
  • Bohaterowie: 7 ("Bandziory" podobne do siebie, ale rozróżnialne.)
  • Zakończenie: 7 (Dobre, ale przewidywalne.)
  • Ocena Łączna: 36/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

poniedziałek, 16 września 2024

Studnie Przodków - Joanna Chmielewska

Byłem poza domem, musiałem czekać i nie miałem przy sobie książki. Sięgnąłem po książkę z półki w miejscu, w którym byłem i postarałem się, by było to coś, co będę mógł dokończyć w domu. W ten sposób wróciłem do Chmielewskiej, której książki zawsze wprawiały mnie w domry nastrój. Taka rozrywka na niezłym poziomie. "Studnie Przodków" świetnie wpisują się w ten opis - jest do umiarkowanie dowcipna, obrazowa historia pełna interesujących, zabawnych sytuacji i podszyta tajemnicą, jak na kryminał przystało.

Zawsze, kiedy czytam książki tej autorki cieszę się tym, że akcja osadzona jest w PRL. Niepowtarzalny klimat tamtych czasów, wieczne niedobory, kartki, trudności z komunikacją, brak dostępu do informacji - to wszystko stanowi doskonałe tło dla zbrodni. Do tego udział nieustraszonej Milicji Obywatelskie - czyż może być lepiej?

Problem z napisaniem czegoś na temat książek Joanny Chmielewskiej polega na tym, że jest to typowe "przekonywanie przekonanych. Większość osób, które przeczytają ten tekst są sympatykami twórczości autorki i nie trzeba im jej zachwalać. Reszta prawdopodobnie nie zainteresuje się moją opinią i nie przekona ich to, co przyciąga mnie do tych książek. Jeśli jednak są tu jacyś sympatycy kryminałów, którzy jeszcze nie poznali przestępczości rodem z PRL, to gorąco zachęcam, bo są to książki lekkie i przyjemne w odbiorze, a przy tym zabawne i pełne barwnych postaci, miejsc i lokalnego kolorytu.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Przywykłem.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Lekka, łatwa i przyjemna.)
  • Akcja: 7 (Wciągająca i zabawna.)
  • Bohaterowie: 7 (Dopasowani.)
  • Zakończenie: 7 (Trzyma poziom.)
  • Ocena Łączna: 35/50

wtorek, 26 marca 2024

Szwindel - Jakub Ćwiek

Kryminalna historia o oszustach wpadła w moje ręce nieco przypadkowo - dołożyłem ją do koszyka, by uzyskać darmową przesyłkę, kiedy zamawiałem prezent urodzinowy. Książka leżała na wierzchu, więc sięgnąłem po nią. Tematyką, zupełnie przypadkowo, wpasowała się w książkę, którą nadal mam dobrze w pamięci - "Fałszerza" Magdy Omilianowicz. Z tym, że była zupełnie inna...

Od razu napiszę, że historia jest w miarę prosta i być może pokazuje w pewien sposób kulisy pracy oszustów, niewinnie wyglądające sytuacje, których wynikiem jest wkręcenie ofiary. Za te fragmenty duży plus. Niestety fabuła książki rozpatrywana całościowo jest trochę bez sensu i wiele w niej elementów zupełnie dla tej historii niepotrzebnych. Przede wszystkim jednak nie podobała mi się kompozycja. Poszatkowanie tej opowieści, zakłócenie chronologii w dziwny i niezrozumiały dla mnie sposób a do tego fakt, że bohaterowie posługują się kilkoma imionami i prowadzą podwójne życia sprawia, że opowieść dobrze by się może oglądało jako film, ale nie jest to przyjemne w odbiorze dzieło literackie.

Czy się zawiodłem? Tak! Czy to źle? Cóż, niekoniecznie. Autora czytuję z przyjemnością i zarówno "Kłamca" jak i "Chłopcy" spotkali się z moim dużym uznaniem. A "Szwindel"? Może nie jest w moim stylu, a może nie jest w stylu autora. W żadnym razie nie zraził mnie do sięgania po twórczość Jakuba Ćwieka.

Cenę tej książki można sprawdzić:

wtorek, 4 kwietnia 2023

Cierpliwy Snajper - Arturo Perez-Reverte

Współczesna powieść detektywistyczna w klimacie graffiti. Interesująca, dobrze poprowadzona fabuła i niecodzienna otoczka, a także opisy interesujących, niedostępnych zwykłym śmiertelnikom lokacji i pewnego trybu życia i sposobu myślenia składają się na oryginalną lekturę.

Poszukiwania człowieka bez twarzy, który w środowisku grafficiarzy stał się legendą, zmuszają do podróży przez Europę. Spotkania z różnymi ludźmi związanymi z tą dziedziną - od ulicznych writerów poprzez artystów ozdabiających legalne i mniej legalne lokacje aż do artystów, którzy z malowania na ścianach zrobili sztukę i profesję. Tak książka pokazała mi świat, którego nie znałem.

Powieść tajemnicza, interesująca i... zaskakująco przewidywalna. Nie spodziewałem się tak oczywistego zakończenia. Odrzuciłem je, gdyż samo się narzucało. A jednak... Mimo to przyznaję, że spędziłem z tą książką dwa udane wieczory, zatem mogę polecić ją innym.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Solidnie napisane.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Łatwo do niej wracać.)
  • Akcja: 7 (Wciągająca.)
  • Bohaterowie: 7 (Nie mam im nic do zarzucenia, ale są... przeciętni.)
  • Zakończenie: 6 (Zbyt oczywiste.)
  • Ocena Łączna: 35/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

wtorek, 24 sierpnia 2021

Morderstwo w Orient Expressie - Agatha Christie

Klasyka kryminału. I pisząc o klasyce, mam na myśli klasykę klasyki. Jeśli ktoś zapyta o najsłynniejszą postać z powieści kryminalnej, większość wskaże Sherlocka Holmesa, ale jeśli zapytamy o tytuł powieści, co najmniej połowa odpowie, że najbardziej znaną powieścią kryminalną jest "Morderstwo w Orient Ekspresie". Dlatego właśnie po nią sięgnąłem.

Samą intrygę oczywiście znałem, bo trudno jej nie znać. Zakorzeniona w kanonie tak głęboko, że nawiązują do niej setki, jeśli nie tysiące pozycji książkowych, filmowych, utworów muzycznych, etc. Być może więc moja ocena opiera się na tym, że znając intrygę, skupiłem się jedynie na jej przedstawieniu czytelnikowi.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to listy i zestawienia. Bohaterowie przedstawieni są w postaci takiej listy i przesłuchiwani jeden po drugim. To sprawia, że warto by robić notatki, bo w inny sposób wszyscy zlewają się ze sobą, zarówno charakterami i opisami, jak i historiami dotyczącymi alibi. 

Po drugie, akcji jest w powieści niewiele, a presja czasu, chociaż jest, to dla czytelnika jest zupełnie znikoma. Całość składa się z rozmów (bo nawet zbierania śladów jest jak na lekarstwo). Sam detektyw łączy fakty w ciszy (czytelnik nie dowiaduje się o nich w czasie procesu myślowego), teorie nie powstają na naszych oczach, a samo rozwiązanie jest tak nieprawdopodobne, jak to możliwe. Co samo w sobie nie jest rzeczą złą, ale wywnioskowanie przebiegu wydarzeń na podstawie faktów przedstawionych w książce jest niemożliwe. Do tego niektóre "dowody" są tak naciągane i przypadkowe, że wyjaśnienie całej intrygi, które Poirot przedstawia (po swojemu) na końcu powieści zdaje się wywnioskowane jedynie dzięki autorowi powieści, nie zaś śladom, które do niego prowadzą.

Słowem - nie podobało mi się. I jest mi z tego powodu bardzo przykro. Oceny punktowej się ustrzegę, bo jak pisałem na początku - trudno oceniać historię, której zakończenie (i większość przebiegu) zna się od początku. Poza tym, to klasyka i to leciwa. A w przypadku takich powieści nie ma jak postawić się w pozycji czytelnika, który sięga po tę książkę zanim jeszcze powstało tysiąc wersji "luźno nawiązujących" do tej fabuły, najróżniejszych wariacji, przeróbek i pochodnych, które zmieniają oczekiwania co do powieści detektywistycznych.

poniedziałek, 15 marca 2021

Zły - Leopold Tyrmand

Jak mogłaby mnie nie wciągnąć powieść o świecie powojennych, warszawskich oprychów, napisana manierą jak z "Przekroju"? Wielkie fortuny, powstałe na gruzach odbudowywanej Warszawy, na bazarach, w podmiejskich willach, praskich podwórkach i śródmiejskich kamienicach. Jest tu życie ulicy, kosiory i cwaniaczki wszelkiej maści, szemrane interesy, nocne picie wódki i nieśmiertelne "kup pan cegłę". 

Na tym podkładzie rysuje się niebagatelna fabuła, najeżona bohaterami (w znakomitej większości negatywnymi), których losy splatają się w barwnym korowodzie wydarzeń. Jest tu tajemnica, romans, sensacja, a także poetyckie opisy Warszawy, jakiej nie znamy i już nie poznamy. Każdy, kto choć trochę interesuje się tym miastem, powinien sięgnąć po tę pozycję, gdyż jest to łatwy, bezbolesny sposób by poznać klimat odbudowywanej stolicy.

Jedyne, co niezupełnie do mnie przemówiło, to zakończenie, bo choć po minięciu połowy książki trudno mi było się od niej oderwać (a jest to obszerna pozycja), to zakończenie pozostawiło niedosyt.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 9 (Coś niespotykanego.)
  • Lekkość Pióra: 6 (Dobrze się czyta, ale nie przykuwa do fotela.)
  • Akcja: 7 (Interesująca.)
  • Bohaterowie: 9 (Prawdziwy korowód postaci.)
  • Zakończenie: 6 (Pozostawia niedosyt.)
  • Ocena Łączna: 37/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

niedziela, 20 grudnia 2020

Zabójcze Święta

Kolejna świąteczna (pro)pozycja.

A gdyby połączyć Świąteczny klimat z dreszczem tych nieco mniej pozytywnych emocji? Święta to idealny klimat pod kryminał, thriller, a nawet coś więcej. Sprawdźmy więc, jak do tematu podeszło 10 polskich twórców. Do dzieła.

Puszwajbla - Grzegorz Kapla

Napisane prostym językiem, erotyzujące opowiadanie podszyte mrocznym drugim wątkiem. Łatwe w odbiorze, nieskomplikowane, nieco sztampowate, ale utrzymane w klimacie. Szkoda, że zakończenie i moment zaskoczenia są do bólu przewidywalne.

Więzienie - Paulina Świst

Całkiem miłe, choć proste opowiadanie. Nie ma tu zaskoczenia, nie ma zwrotów akcji, choć samej akcji nie brakuje. Napisane przyjemnym językiem, nieprzekombinowane opowiadanko.

Krwawe Jasełka - Jacek Ostrowski

To opowiadanie nie podobało mi się bardzo. Bez sensu, bez przesłania, bez powodu. No i oczywiste, naiwne zakończenie. Słabe.

Pierwsza Gwiazdka - K.N.Haner

A to opowiadanie z kolei sprawiło mi sporo frajdy. I to pomimo tego, że nie jest w żadnym stopniu odkrywcze ani zaskakujące. Jest trochę czystego seksu z ładnie dobraną, nieskomplikowaną fabułą i zwrotami akcji w najbardziej oczywistych momentach. 

#SamotneŚwięta - Adrian Bednarek (w spisie treści Ardian)

To jak dotąd najbardziej dopracowane opowiadanie. Interesujące, z ciekawym zwrotem akcji i zaskakująco rozbudowaną, jak na krótką formę, fabułą. Szkoda tylko, że bardzo mocno "zainspirowane" serialem Dexter. Mimo to miałem frajdę czytając.

Podarunek - Małgorzata Rogala

Bardzo zgrabne opowiadanie. Odpowiednie proporcje, ciekawie napisane. Warto!

Dodatkowe Nakrycie - Artur Urbanowicz

Podoba mi się podejście do tematu łączące tradycje wigilijne z mroczną legendą. Na dodatek bardzo "polski" scenariusz. Świetny klimat i kompozycja.

Morderstwo na Bajkowym - Joanna Jodełka

Kryminał pełną gębą. Mnóstwo motywów, podejrzanych, złożona, choć prawdopodobna historia, dość wyraziści (jak na krótką formę) bohaterowie. A do tego zabawne zawiązanie akcji i świąteczny klimat. To jest to.

Upiorna Karolcia - Alek Rogoziński

Prosta historyjka, w której zdziwiło mnie zakończenie. A zdziwiło ze względu na niespójność. Nie lubię kryminałów, w których autor celowo wprowadza czytelnika w błąd, a następnie unika tematu nie opowiadając szczegółowo kolejności wydarzeń, przez co nie musi się tłumaczyć z tego, co napisał wcześniej. No i tytuł, koniec końców, ma się nijak do treści.

Ona - Magda Stachula

Opowiadanie w zasadzie o niczym. Historia na trzy zdania, rozciągnięta nieprzyzwoicie dla dodania dramatyzmu. Dużo "świata wewnętrznego". Nawet przyjemnie napisane, ale trochę o niczym.


Przeczytałem 10 opowiadań, jedne były lepsze, inne gorsze. Podoba mi się zebranie ich w jednym, tematycznym tomiku. A do tego, niektóre opowiadania naprawdę mi się podobały, a uważam się za wybrednego czytelnika. Czy polecam tę książkę? Tak - w święta, na jeden, góra dwa wieczory, dla osób, które lubią pikantne historyjki z dreszczykiem. Jeśli ktoś nie jest amatorem, spokojnie może sobie odpuścić.

Cenę tej książki można sprawdzić:

piątek, 18 grudnia 2020

Cyberpunk Odrodzenie - Andrzej Ziemiański

Cyberpunk to gatunek bliski mi nie ze względu na literaturę, ale ze względu na gry fabularne. Kiedy jednak zobaczyłem tę pozycję, po prostu musiałem ją przeczytać. Źródło inspiracji z jednej strony, rozrywka z drugiej.

Jeśli chodzi o łatwość czytania, to jest to zdecydowanie jedna z łatwiejszych cyberpunkowych powieści, jakie zdarzyło mi się trzymać w ręce. Nie potrzeba tutaj ani specjalnej wiedzy, ani nawet niesamowitego zainteresowania tematem - tę książkę z łatwością przeczyta każdy, kto chociaż liznął literaturę fantastyczną. Czy to plus? Cóż, dla tych nieznających tematu z pewnością. Ja szukałem czegoś odrobinę bardziej specjalistycznego i brakowało mi typowo cyberpunkowej scenerii i ostrzejszych opisów. Wersja jest ugrzeczniona. Ale może to właśnie dzięki temu tak łatwo "wchodzi" i tak szybko się ją czyta.

Jeśli chodzi o akcję, to bardzo podobało mi się jej zawiązanie. Nieco mniej podobało mi się rozwinięcie (a więc główna część powieści). Miejscami była nijaka, zbyt bezpieczna, ugrzeczniona właśnie. Nie było czuć napięcia i to chyba najpoważniejszy zarzut. A szkoda, bo potencjał był. 

Same opisy scenerii też pozostawiają niedosyt. Wiem jak trudno opisać cyberpunkowy krajobraz, więc skłonny jestem nieco odpuścić, ale spodziewałem się więcej. O wiele więcej. A do tego ten niewiarygodny zbieg okoliczności, który wzbudził we mnie pusty śmiech. Tu autor poszedł na łatwiznę.

Bohaterowie są nawet dość ciekawie wymyśleni, ale potraktowani po łebkach. Z ich "fajności" nic nie wynika. Są jacy są i z powodzeniem można by ich zastąpić dowolnymi innymi. Może z wyjątkiem głównej postaci detektywa - ten ma w sobie coś (dosłownie) co sprawia, że jest interesujący. 

Zakończenie natomiast jest w dużej części przewidywalne, zatem jeśli autor liczył, że zaskoczy czytelnika, to zupełnie mu się nie udało. Problem tkwi chyba w tym, że powieść napisana jest wedle podręcznikowych zasad, a te współczesny czytelnik, który z literaturą styka się na co dzień zna w takim stopniu, że aby go zaskoczyć należy złamać kilka zasad. Tutaj jednak grzecznie odhaczamy punkty obowiązkowe i nie schodzimy z utartego szlaku. W rezultacie dostajemy powieść miłą i lekkostrawną, ale prześlizgującą się po powierzchni gatunku.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 6 (Za mało cyberpunkowy.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Łatwe, a może nawet zbyt łatwe.)
  • Akcja: 7 (Nie najgorsza.)
  • Bohaterowie: 6 (Niewykorzystane.)
  • Zakończenie: 5 (Według wzoru. Przewidywalne.)
  • Ocena Łączna: 32/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

niedziela, 26 kwietnia 2020

Firma - John Grisham

Największe dzieło Johna Grishama, na podstawie którego powstał świetny (podobno - nie widziałem, bo najpierw chciałem przeczytać książkę) film w gwiazdorskiej obsadzie. Fabuły nie będę zdradzał, chociaż wszyscy pewnie ją znają, bo nawet ja, nie oglądający filmu, wiedziałem o czym traktuje. 

Cóż mogę powiedzieć - książka jest świetna. Z jednej strony lekka, dobrze napisana i bardzo wciągająca, z drugiej mroczna, zawikłana i podszyta dreszczykiem. To książka, którą aż chce się czytać i trudno się od niej oderwać.

Posiada bardzo wielu bohaterów, którzy z racji wykonywanego zajęcia, są do siebie bardzo podobni, a jednak bez trudu rozróżniamy ich od siebie i to bez sztucznych zabiegów ze strony autora - nie mają oni wyeksponowanych cech, które autorzy czasem wyolbrzymiają ponad miarę, by zasygnalizować czytelnikowi z kim mają do czynienia. Tutaj każdy ma swoją rolę i pomimo natłoku postaci, większość z nich bezbłędnie identyfikujemy. Inna sprawa, że przez te podobieństwa tracą nieco na indywidualności i wiele o nich nie wiemy. Ale to także pokazuje nam unifikację tytułowej firmy. W korporacji wszyscy są trybikami, choćby nie wiem jak ważnymi.

Także końcówka książki, gdy znamy już większość faktów a akcja nabiera tempa dobrze komponuje się z tym, co dostaliśmy na początku. Obawiałem się, widząc jak długo trwało rozkręcenie akcji, że będę miał poczucie braku rozwinięcia akcji. Że z powolnego początku od razu przejdziemy do wartkiego zakończenia, lub, że gdzieś w środku znajdę adnotację typu "kilka miesięcy później", a jednak (i nie wiem jak to się stało), wszystko było zadziwiająco spójne, a główny bohater z nowicjusza stał się w pewnej chwili pracownikiem z pewnym już stażem, zaangażowanym w pracę w firmie.

Słowem, książka bardzo mi się podobała i mogę ją polecić miłośnikom dobrej, trzymającej w napięciu literatury, sensacji, kryminału a także powieści obyczajowej, bo ten wątek też jest tutaj silnie zaznaczony.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Solidna robota.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Bardzo dobrze się czyta.)
  • Akcja: 8 (Wciągająca.)
  • Bohaterowie: 7 (Niewiele cech indywidualnych, a i tak się nie mylą.)
  • Zakończenie: 8 (Zbalansowane.)
  • Ocena Łączna: 38/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

wtorek, 31 grudnia 2019

Głęboki Sen - Raymond Chandler

Kolejna powieść klasyka kryminału, tym razem jego pierwsza (za Wikipedią). I, cóż... nie podobała mi się.

Nie zamierzam się ukrywać za długimi opisami. Książka wydała mi się pełna przypadkowych wydarzeń, zbiegów okoliczności i szczęścia. Historia sprawia wrażenie, jakby toczyła się obok głównych bohaterów i choć rozwiązanie zagadki jest dość ciekawe, to sama zagadka nie jest (a co za tym idzie, do zakończenia nie dochodzimy z zapartym tchem, a jedynie z oszczędnym "aha").

W kwestii postaci też nie jest najlepiej. Nie jestem nieuważnym czytelnikiem, ale wiele postaci wydało mi się do siebie podobnych. Policjantów myliłem nagminnie. Część postaci, solidnie opisanych, pojawiło się w powieści raz i okazało się zupełnie zbędnymi. 

Zaletą jest lekkie pióro, bo choć historia mnie nie porwała, opisy nie zachwyciły, a akcja, choć wartka, nie przypadła do gustu, to książkę czyta się łatwo i szybko. I może tego właśnie potrzeba w okresie poświątecznym? Szybkiej, łatwej lektury po obżarstwie? 

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 6 (Dość przeciętny język.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Lekkie.)
  • Akcja: 5 (Dużo przypadkowości, za dużo, jak na kryminał.)
  • Bohaterowie: 6 (Opisy mnie nie zachwyciły.)
  • Zakończenie: 6 (Dopiero teraz widać prawdziwą historię.)
  • Ocena Łączna: 30/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

niedziela, 22 grudnia 2019

Tajemnica Jeziora - Raymond Chandler

Chociaż poprzednia czytana przeze mnie książka okazała się niewypałem, apetyt na kryminał pozostał. Sięgnąłem więc po sprawdzoną klasykę. Raymond Chandler bez wątpienia należy do tej kategorii pisarzy, których uważa się za klasyków gatunku. Dodatkowo napis na okładce upewniał mnie, że mam w ręku "dobry kryminał".

Od razu napiszę, że nie zawiodłem się. Podobały mi się ostro wykreślone postacie, barwne opisy, cyniczny i twardy główny bohater i autor, który nieustannie puszcza do czytelnika oko. Wszystko to połączone w spójną całość dało mi kilka godzin przyjemności obcowania z ciekawą i wciągającą historią.

W kwestii fabuły, zwróciłem na to, że pomimo mnogości bohaterów i wydarzeń, wszystko się ze sobą łączy. Jedna czy dwie rzeczy łączą się jednak nieco zbyt dokładnie. Takie zbiegi okoliczności oczywiście się zdarzają, ale tu akurat nie były niezbędne dla fabuły, a stanowiły nieprzyjemny zgrzyt. Czym jest jednak jeden zgrzyt w powieści, którą czyta się tak dobrze? Według mnie czymś, co mogę autorowi wybaczyć.

Jest kilka rzeczy, których w kryminałach nie lubię. Jedną z takich rzeczy jest zatajenie niektórych informacji przed czytelnikiem - gdy detektyw poznaje nowe fakty uśmiecha się znacząco, ale pary nie puszcza. To sprawia, że ma nade mną przewagę i na kolejnych stronach rozwiązuje kolejne elementy łamigłówki, do których nawet nie byłem dopuszczony. Tutaj jednak, kiedy zdarza się taka sytuacja, fragmenty, które pozyskuje bohater przedstawiane są czytelnikowi w momencie, kiedy jeszcze nie stanowią rozwiązania zagadki, co według mnie jest o wiele ciekawsze.

Inną rzeczą, której nie lubię jest historia zbyt zagmatwana, co sprawia, że koniec końców wydaje się naciągana i sztuczna. Tutaj, mimo wielu elementów zagadki i osób zamieszanych w nią, nie miałem poczucia sztuczności, zatem pod tym kątem jestem zadowolony.

Trzecią kwestią, na którą zwracam uwagę jest to, by autor dając czytelnikowi możliwość rozwiązywania zagadki, jednocześnie nie sprawił, że zbyt wcześnie zorientujemy się co jest grane i będziemy dziwić się, dlaczego detektyw jeszcze nie chwycił tego oczywistego tropu. Niestety, w książce pada jedno zdanie, które naprowadziło mnie na rozwiązanie zagadki zbyt wcześnie. Dodatkowo, aż nazbyt czytelne jest to, że na dalszych etapach śledztwa, zdanie to zostaje właściwie zapomniane. Wiedziałem więc, że mam w ręku klucz do zakończenia. Tak też było. Mogę się tylko zastanawiać, czy zdanie to zauważyłem będąc wyczulonym na takie drobiazgi, czy też każdy czytający tę powieść zwraca na nie uwagę i jest krok przed detektywem.

Tym niemniej książka bardzo mi się podobała, uważam ją za rozrywkową, a czas przy niej spędzony nie był czasem straconym.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Odpowiednie poczucie humoru, ładne zdania.)
  • Lekkość Pióra: 9 (Dobrze się czyta.)
  • Akcja: 8 (Solidna.)
  • Bohaterowie: 8 (Bardzo dobrze opisani.)
  • Zakończenie: 7 (Spodziewane.)
  • Ocena Łączna: 40/50

wtorek, 17 grudnia 2019

Kwantowy Złodziej - Hannu Rajaniemi

Powieść należy do gatunku "hard sf", co nie kojarzy mi się za dobrze. Zwalczając uprzedzenia, zdecydowałem się jednak zabrać do ładnie wydanej książki o zachęcającym tytule. Niestety...

Mam wrażenie, że autor nie miał zbyt wiele pomysłu na treść i stosując ozdobniki, neologizmy, oraz świat, który jest dla czytelnika zupełnie obcy (a autor nie stara się mu go w żaden sposób przybliżyć), starał się to zamaskować. Problem przyjmuje takie rozmiary, że nie jestem sobie nawet w przybliżeniu wyobrazić tego, o czym czytam. Nie wiem, czym jest połowa z wymienionych w powieści nazw przedmiotów i zjawisk. Czuję się zagubiony i to w ten najgorszy z możliwych sposobów. I chociaż jest tam kilka ciekawych wątków (czy może raczej scen), to zdecydowanie więcej jest udziwnień.

Wiem, że niektórzy powiedzą, że gatunek "hard sf" jest dla wybranych - znawców i miłośników gatunku, ale dla mnie jest to po prostu przerost formy nad treścią, a tego w literaturze pięknej nie lubię. Forma ma wzbogacać treść, ale ta druga musi istnieć! Kiedy proporcje są odwrócone, czuję się robiony w wała. Dużo ładnych słów i okrągłych zdań, ale o niczym. Ale ja nie jestem znawcą, ani nawet sympatykiem gatunku. Nie jestem zatem wybranym i odłożyłem powieść w połowie.

Cenę tej książki można sprawdzić:

środa, 6 listopada 2019

R.I.P. - Mariusz Czubaj

Druga, po "Martwym Popołudniu" część przygód detektywa Marcina Hłaski - specjalisty od odnajdowania zaginionych. Tym razem sprawa nieco mniej polityczna, i odrobinę przedawniona, za to zdecydowanie bardziej osobista.

Czytając miałem wrażenie, że jest o wiele więcej nawiązań do popkultury, które w poprzedniej książce były jedynie zarysowane. tym razem wiele jest cytatów i odniesień wprost. Wiele jest także "polskości" - sytuacji i osób charakterystycznych dla mazurskiego krajobrazu (i nie tylko). Ten aspekt sprawił, że książkę czytało mi się bardzo dobrze, pomimo kilku minusów.

Autor reklamuję tę książkę jako typowy western - walkę dobra ze złem. Rzecz w tym, że tutaj ani dobro nie jest szczególnie dobre, ani zło bezwzględnie złe. Nie tego się spodziewałem.

No właśnie - przejdźmy do minusów. Przede wszystkim historia nie bardzo się klei. Niby wszystko zostaje na koniec jakoś powiązane, ale po pierwsze wyjaśnienie jest mocno naciągane, a po drugie nieścisłości i zbiegów okoliczności jest zbyt wiele jak na powieść, było nie było, kryminalną. Dodatkowo, po zamknięciu książki czytelnik zostaje z niczym, ponieważ zbyt wiele spraw pozostało nierozwiązanych. Może to świadczyć o lenistwie autora (w co nie bardzo chce mi się wierzyć), albo o przygotowaniu gruntu pod kolejną powieść, czego bardzo nie lubię, bo jako czytelnik nie lubię być traktowany w ten sposób. Mimo wszystko spodziewałem się samodzielnej powieści, a nie odcinka serialu. 


Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Mnóstwo umiejętnie wplecionych nawiązań.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Dość łatwo się czyta.)
  • Akcja: 6 (Nie najgorsza, względnie wciągająca.)
  • Bohaterowie: 8 (Mocna strona.)
  • Zakończenie: 4 (Nie wszystko się wyjaśniło, a powinno.)
  • Ocena Łączna: 32/50

Cenę tej książki można sprawdzić:

sobota, 2 listopada 2019

Martwe Popołudnie - Mariusz Czubaj.

Książka, którą "przytuliłem" po wypatrzeniu w koszu z tanimi książkami w markecie okazała się być pierwszym tomem cyklu "Marcin Hłasko" - całkiem interesującego kryminału o akcji osadzonej we współczesnej Polsce. Wiele scen rozgrywa się w doskonale mi znanej Warszawie, co jest bardzo przyjemnym zjawiskiem. Miejsca, które znam, pamiętam, do których chadzam, lub w nich bywałem. Do tego świat rodzimej polityki i główny bohater, który mógłby być idolem każdego dorastającego chłopca - twardy były glina z zasadami, specjalista w swoim fachu, nieustępliwy realista, chwilami cyniczny - postać którą trzeba polubić. Może nieco za bardzo trzeba.

Powieść "Martwe Popołudnie" to kryminał i tak należy go traktować. To książka, która ma dostarczyć nieskomplikowanej, przyjemnej rozrywki. Kiedy czyta się ją z takim nastawieniem, można rzeczywiście się odprężyć i cieszyć chwilą, a lektura mija szybko i przyjemnie. Nie należy jednak spodziewać się niczego więcej, ponieważ książka napisana jest według dość oczywistego schematu. 

Język użyty w powieści nie jest trudny ani bardzo złożony. Postaci są raczej nakreślone kilkoma machnięciami pióra, opisy także nie należą do przesadzonych - ot książka, którą dobrze się czyta i odkłada na półkę bez specjalnych przemyśleń. Rozrywka lekka, łatwa i przyjemna. Miejscami jednak zbyt prosta.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 6 (Lekko powyżej przeciętnej.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Lekko, łatwo i przyjemnie.)
  • Akcja: 7 (Przemyślana, choć schematyczna.)
  • Bohaterowie: 6 (Nic złożonego.)
  • Zakończenie: 6 (Spodziewane.)
  • Ocena Łączna: 33/50

piątek, 19 lipca 2019

Agent 6 - Tom Rob Smith

Naturalną koleją rzeczy sięgnąłem po trzeci tom przygód Lwa Demidowa. Pomimo tego, iż poprzedni nie był najlepszy, dałem cyklowi szansę. Czy było warto? Cóż, trzeci tom lepszy był od drugiego, ale przy pierwszym nadal wypada blado.

Przede wszystkim nie jest tak spójny. Tutaj akcja nie tylko rozstrzelona jest na lata, ale także rozstrzelona i obfitująca w wydarzenia, bez których z pewnością mogłaby się obejść. Myślę, że bez straty dla fabuły dałoby się wyciąć jakieś dwadzieścia procent opowieści. Ale, być może takie spowolnienie akcji miało na celu zbicie czytelnika z tropu? Uśpienie czujności? Cóż - uśpienie to z pewnością dobre słowo...

Także w kwestii bohaterów istnieją tacy, których ze stron powieści można by się było bez szkody pozbyć. Chwilami miałem wrażenie, że niektóre sekwencje były tam tylko po to, żeby "nabić" stron. W takim wypadku, miło by było wpleść jakiś dodatkowy wątek, który uzasadniłby ich istnienie. W tej postaci czułem się odrobinę nabijany w butelkę.

Na plus należy zaliczyć opisy miejsc i bohaterów - te są bardzo szczegółowe i nadają powieści konkretny kształt. Bohaterowie mają przeszłość i motywacje, które pchają ich do działania. Kierują się jakimś kodeksem moralnym i potrafią uzasadnić swoje czyny. Te rzeczy sprawiają, że powieść ta broni się, mając wszelkie cechy prawdopodobieństwa.

Na koniec dodam, że zmęczyłem się tym cyklem. I to nawet nie dlatego, że był zły. Może właśnie dlatego, że nie był. Zmęczył mnie klimat ciągłego strachu, przesłuchiwań, śledztw i inwigilacji. Z przyjemnością odpocznę przy czymś innym.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 7 (Jak zawsze.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Lepiej niż poprzedni tom.)
  • Akcja: 7 (Interesująca.)
  • Bohaterowie: 8 (Solidni.)
  • Zakończenie: 8 (Trzymające się kupy.)
  • Ocena Łączna: 38/50