Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2026

Komiksowy Miesiąc #20

W tym miesiącu przeczytałem od deski do deski tylko jeden komiks, ale za to jaki! "Aquarica" to bardzo ciekawa, a co najważniejsze niesamowicie narysowana opowieść - solidnie osadzona w czasie i realiach, nawiązująca do folkloru, tradycji i literatury, z wyrazistymi postaciami i interesującą zagadką z niebanalnym rozwiązaniem. Gorąco polecam! Tak gorąco, że postanowiłem wrzucić link do miejsca, gdzie ja kupiłem swój egzemplarz, w cenie o wiele niższej niż wszędzie indziej. Wystarczy kliknąć w ten link. Miłej lektury!

piątek, 1 maja 2026

Komiksowy Miesiąc #19

Kilka miesięcy bez komiksów, ale teraz planuje wrócić do tego medium, głównie za sprawą większej ilości dziennego światła, które w mojej ocenie bardzo poprawia wrażenia czerpane z lektury powieści graficznych.

Najpierw chwyciłem za "Pogromców Niemożliwego", raczej po to, by na powrót oswoić się z komiksem. Nie podobało mi się jakoś bardzo, ale miało w sobie cos bardzo retro. Niedomówienia, dość surowa kreska, uproszczona fabuła, ale za tym wszystkim stała prawdziwa inspiracja, z którą w jakiś sposób miło było się zetknąć. Doświadczenie ezoteryczne, stąd tyle "jakoś" w tym opisie.

Nastepnie sięgnąłem po "Granicę", z uwagi na tego samego twórcę. Tu było lepiej, chociaż nadal były to jedynie jakieś urywki. Szkoda, bo temat wydał mi się ciekawy. Nabrałem ochoty na cos większego (i dokończonego).

"Ion Mud" to już dzieło większego kalibru. Pomimo tego, że początkowo odniosłem wrażenie, że komiks zawiera dłużyzny, to są to dłużyzny oszczędne w wyrazie, a jednak dające poczucie monumentalności opisywanego środowiska. Do sukcesu dokłada się gruby papier, który daje poczucie obcowania z produktem premium. Historia także nie zawodzi. A mimo to, po zakończeniu lektury mam jakiś niedosyt (nie z powodu opowieści, a raczej z powodu zbyt dużych oczekiwań).


środa, 1 października 2025

Komiksowy Miesiąc #18

Okazuje się, że wakacje nie sprzyjają lekturze komiksów, zatem dopiero teraz mogę podsumować kolejny miesiąc z powieściami graficznymi. Niestety - nie było ich zbyt wiele.

Po pierwsze sięgnąłem po kolejny, dziesiąty już tom "Berserka". W tej chwili jest to dla mnie bezpieczna, niespieszna saga, po którą sięgam od czasu do czasu, bez wstrętu, z umiarkowanym zainteresowaniem i bez obawy o to, że zmarnuję czas. Ale bez fajerwerków.

Przeczytałem "Username: Evie" i coś, co zapowiadało się naprawdę nieźle, stało się nieco moralizatorskie, płaskie i oczywiste. Nawet jeśli pomysł ten kiedyś wydawać by się mógł intrygujący, teraz wydał mi się ograny. W dodatku zastosowane uproszczenie postaci zepsuło mi lekturę. Radość sprawiła mi jednak warstwa graficzna, która była naprawdę przyjemna dla oka.

Przeczytałem także całą serię pierwszą "Giganci" (6 tomów - wiem, że jest siódmy, ale stanowi podobno pierwszy tom kolejnej serii). Komiks jest infantylny niczym Kapitan Planeta, a miejscami staje się mroczny niczym Transformers. Całość jest jednak dla mnie świetną alternatywą dla uniwersów superbohaterskich, które panoszą się bardzo wśród komiksu i kinematografii. I tak - wiem, że Giganci są raczej dla młodszego czytelnika, ale kreska jest naprawdę przyjemna.

wtorek, 1 lipca 2025

Komiksowy Miesiąc #17

"Zemsta hrabiego Skarbka" to komiks bardzo ładnie narysowany (w końcu "Thorgala" rysował nie byle kto), ale także o interesującej, przemyślanej akcji, pełnej dość czytelnych nawiązań. W tym przypadku dobrze, że czytelnych, gdyż pod koniec są one wzmiankowane i cieszy celne ich odczytanie. Z przedmowy dowiadujemy się także o kulisach powstania tego dzieła, oraz otrzymujemy wyjaśnienie dlaczego sceny erotyczne nie zostały narysowane i widzimy jedynie ich szkice koncepcyjne. W moim odczuciu ten zabieg wzbogaca odbiór. To komiks dla dorosłych, obcujący zarówno z historią jak i wielką literaturą.

"Raport W" to komiks historyczny opierający się na raporcie Witolda Pileckiego z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie człowiek ten poszedł na ochotnika - by zinfiltrować to miejsce i napisać tytułowy raport. Nie jest to historia wesoła, ale podana w formie komiksowej unika brutalnych scen i ukazana jest oszczędnie (większość krajobrazów tonie we mgle a postaci są rozmyte). Nie ma "akcji" jako takiej, gdyż zawiera oszczędny opis tamtych wydarzeń. Warto zapoznać się z tą pozycją.

Próbowałem także przeczytać komiks pod tytułem "Głębia", ale pomimo interesującego pomysłu (ludzie przenoszą się w morskie głębiny, ponieważ puchnące słońce zbytnio rozgrzało ziemię), nie potrafiłem się wgryźć w opowieść. Przeskoki czasu i miejsca oraz sposób rysowania, który utrudnia identyfikacje bohaterów nie przypadły mi do gustu.

niedziela, 1 czerwca 2025

Komiksowy Miesiąc #16

W maju chwyciłem za klasykę, chociaż nie jest to klasyka moich czasów ani mojego położenia geograficznego. "Archie" (tom pierwszy, wydanie drugie) zachęcił mnie tytułem (po pierwsze - miałem w świadomości) oraz przedmową, która mówi bardzo wiele o tym, jak ważny jest to tytuł i czym (oraz dlaczego) różni się od oryginału. Oryginalny tytuł to seria zabawnych historyjek. Tutaj mamy do czynienia z jedną opowieścią dotyczącą znanych nam z oryginału postaci, ale rysowaną doroślej. Miło było zanurzyć się w młodzieżowe problemy, ale zabrakło tego humoru, zabrakło pointowania co "zeszyt". Otrzymaliśmy niestety tylko fragment jednej opowieści, zamiast kilku zamkniętych historyjek, składających się na nią.

Przeczytałem także komiks "Infidel". Horror. Nie jestem fanem horrorów, ale ten nie był zbyt straszny (chociaż może był - jak na komiks) i to chyba nie najlepiej. Dodatkowo jest "zaangażowany politycznie", poruszając kwestie rasizmu, których osobiście, szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem (być może zbyt mało się z nimi stykam). Koniec końców nie zrobił chyba na mnie takiego wrażenia, jak powinien.

czwartek, 1 maja 2025

Komiksowy Miesiąc #15

Kwiecień, podobnie jak ostatnie miesiące nie wygląda imponująco, a to za sprawą tego, że czytam "Berserka" (tomy 7, 8 i 9) i czuję się tak zobligowany do przeczytania ich, że nie mam czasu na żaden inny komiks. W ogóle ostatnio czasu na lekturę jakoś mniej i kiedy znajdzie się czas, częściej chwytam za książkę. Postaram się więc zrobić sobie przerwę od Japońszczyzny i sięgnąć po coś z innej półki.

A co do Berserka, to muszę przyznać, że obawiałem się dość bezsensownej rąbanki, a fabuła jest całkiem interesująca. Z pewnością jeszcze do niego wrócę.

wtorek, 1 kwietnia 2025

Komiksowy Miesiąc #14

Zrobiłem podejście do "Grand Prix" Marvano, ale odłożyłem tę historię. Fabuła jest porwana, składa się z kilku kadrów, które nie składają się w całość, a tylko sygnalizują kolejne etapy opowieści i trudno mi się skupić nad tą historią. W dodatku olbrzymia ilość przypisów, głównie tłumaczeń z niemieckiego i wyjaśnień nawiązań zniechęca do potraktowania tego komiksu jak komiks. A szkoda, bo kreska bardzo mi się podobała.

I to niestety już wszystkie moje komiksowe przygody z marca 2025.

sobota, 1 marca 2025

Komiksowy Miesiąc #13

Przeczytałem komiks "Bękart", nieco infantylnie rysowana, sensacyjna opowieść pełna zemsty i ze sporą dozą seksu. Interesująca historia z zaskakującym zakończeniem. W dodatku zarówno wspomniane zakończenie jak i początek są otwarte - zostajemy wrzuceni w sam środek wydarzeń i łączymy fakty (oraz czytamy "skrzydełka" okładki), by dowiedzieć się o co chodzi. Mimo, że ten styl grafiki nie jest moim ulubionym, spędziłem przy tej opowieści miłe popołudnie.

W bibliotece natrafiłem zaś na kolejny komiks z serii "Gnat" - "Rose". Akcja toczy się przed wydarzeniami trylogii i opowiada o wydarzeniach, które stoją u podstawy całej opowieści. Gnatów tu, rzecz jasna, nie ma, co sprawia, że klimat komiksu jest nieco inny - brak tej humorystycznej części. Ten styl przypadł mi do gustu, ale cała historia jest jednak banalna i dość krótka.

niedziela, 2 lutego 2025

Komiksowy Miesiąc #12

W nowym roku nie zaprzestałem lektury komiksów, chociaż w styczniu nie przeczytałem ich wiele. Rok zacząłem od "Buntu Krasnoludków". Ta lektura zajęła mi ledwie godzinkę, ale skutecznie przeniosła mnie w czasy dzieciństwa. Zarówno rysunek jak i fabuła wydały mi się bardzo znajome, chociaż nie pamiętam, bym kiedykolwiek wcześniej sięgnął po tę pozycję.

Będąc w lokalnej bibliotece w oko wpadł mi komiks o "Gnacie" ("Bone"). Co prawda okładka wydała mi się infantylna, ale na półce stały wszystkie tomy, więc uznałem, że dam im szansę. Okazało się, że pod mało zachęcającą powierzchownością, którą odebrałem jako pomieszanie stylów, kryje się pełnoprawna opowieść fantasy w 9 częściach (a 3 tomach). Początkowo wesołkowata historyjka z przerysowanymi bohaterami staje się coraz mroczniejsza, gdy zostajemy porywani w głąb wydarzeń. 

środa, 1 stycznia 2025

Komiksowy Miesiąc #11

W tym miesiącu także nie przeczytałem zbyt wielu komiksów. Udało mi się przeczytać kolejne 3 tomy "Berserka", które faktycznie są zupełnie inne niż części 1-3. Tym razem mamy do czynienia z początkiem spójnej opowieści, a nie jesteśmy wrzuceni w sam jej środek. Nadal czuję, że Komiks Japoński to nie moja bajka, ale teraz już cokolwiek o nim wiem (więc mogę się wypowiedzieć). Myślę, że "Berserka" będę mimo wszystko kontynuował, bo fabuła jest interesująca a i świat opowieści to coś, co lubię.

Tuż przed końcem roku, niemal rzutem na taśmę przeczytałem jeszcze "Arkę". Pięknie narysowaną opowieść science-fiction z solidną fabułą i wykreowanym niepowtarzalnym, intrygującym światem. Zaskoczyło mnie jedynie zakończenie, bo byłem pewien, że jest to zamknięta opowieść, natomiast wszystko wskazuje na to, że autor pozostawił sobie bramę do dalszego ciągu. Nie zepsuło mi to jednak frajdy z lektury, choć duża część tajemnicy nie została wyjaśniona.

poniedziałek, 2 grudnia 2024

Komiksowy Miesiąc #9 i #10

"Berserk" to olbrzymia saga. Ja mam już za sobą to, co w niej najgorsze, czyli pierwsze trzy tomy. Tak mi przynajmniej obiecano i nie mam powodu, by podważać to stwierdzenie. Kolejne trzy już mi pożyczono, czekają na dobry moment. Nie oceniam zatem cyklu, ale potwierdzam, że przedarcie się przez dotychczasowy jego fragment było dość zniechęcające. To właśnie powód, dla którego zwolniłem tempo.

"Janko Pistolet" to bardzo stary komiks od autorów "Asteriksa", którego nigdy wcześniej nie spotkałem na swojej drodze. Nie miałem pojęcia o jego istnieniu. Pewnie jako dzieciak miałbym jeszcze większą frajdę z czytania, ale i teraz rozbawił mnie i sprawił trochę radości. 

"...To rozśmiesza to porusza... czar komiksów Tadeusza" to piękny hołd dla rysownika, będący abstrakcyjnym kolażem jego komiksów, bardzo w stylu autora. Interesująca, kreatywna rzecz, warta polecenia. Także dla sentymentu.

I, jak wspominałem wcześnie, to już koniec. Więcej komiksów w tym okresie nie doświadczyłem. Postaram się to nadrobić w grudniu.

poniedziałek, 30 września 2024

Komiksowy Miesiąc #8

A więc wrzesień się skończył. Oto komiksy, które udało mi się przeczytać w minionym miesiącu.

"Incal" uważany jest za największe dzieło w historii tego medium, jakim jest komiks. To opowieść przedziwna, skomplikowana, trudna i dlatego stanowi pewien stopień wtajemniczenia. Ja przebrnąłem, chociaż chwilami nie było łatwo i w pewnym momencie złapałem się na tym, że podoba mi się ta obcość, przejawiająca się w fabule, rysunku i języku - na każdym kroku. Wiem, że ten komiks nie jest dla każdego, ale uważam, że każdy sympatyk komiksu jako takiego powinien podjąć próbę. To po prostu kawał historii. A tutaj możesz kupić ekskluzywne wydanie INCAL DELUXE EDITION.

"Japonia" to z kolei zbiór krótkich komiksów od różnych twórców, będących ich interpretacją hasła, jakim jest tytułowa Japonia. I napiszę szczerze - nie potrafię tego docenić i nie podobało mi się do tego stopnia, że wiele z tych historyjek ominąłem po zaledwie kilku kratkach. To coś wyłącznie dla wielbicieli komiksu jako formy samej w sobie.

"Jak ciotka Fru-Bęc uratowała świat od zagłady" to piękna, ciepła historia od państwa Baranowskich, przeznaczona dla najmłodszych. Nie znaczy to, że bawiłem się gorzej niż dawno temu, kiedy miałem naście lat i czytałem ten komiks po raz pierwszy. Rysunki są piękne, bajkowe. Postacie i teksty są zabawne. Opowieść bardzo interesująca, pouczająca a zarazem bezkrwawa. Polecam każdemu!

"To doprawdy kiepska sprawa, kiedy Bestia się pojawia" to druga część powyższej historii. Jest krótsza, prostsza i nie tak urokliwa, ale jeśli się powiedziało "a", można powiedzieć "b".

"Antresolka Profesorka Nerwosolka" od Tadeusza Baranowskiego to kolejne wspomnienie przeszłości. Abstrakcyjny, kolorowy, pięknie namalowany komiks jest po prostu wspaniały. Jest bardziej dla dorosłych niż pamiętam - część żartów ma drugie dno, a warstwa językowa jest niezwykle złożona. Jeśli nie znacie, koniecznie sięgnijcie po ten i inne komiksy autora.

"Kubuś Piekielny" to zbiór komiksów publikowanych w prasie, autorstwa Pani Szarloty Pawel (tej od Kleksa). To zabawna historyjka o mieszkańcach nowego osiedla z wielkiej płyty (sam mieszkam na takim osiedlu, więc odnajduję się w tej rzeczywistości). Tłem wydarzeń jest codzienność PRLu, co także przypomina mi dzieciństwo. Sentymentalna podróż. Jestem jednak pewien, że zebrana seria tych komiksów spodoba się każdemu - starszym, ponieważ przypomni im "dawne czasy" a młodszym dlatego, że to po prostu zabawne historyjki.

"Człowiek, który zabił Lucky Luke'a" to westernowa historyjka z cyklu opowieści o Lucky Luke'u, ale o wiele bardziej mroczna niż te, które pamiętam z kolorowych zeszytów. Może dlatego, że jest to specjalny tom od Matthieu Bonhomme, czyli coś, co nie do końca wpisuje się w podstawową serię. I bardzo dobrze, bo opowieść jest poważna i przeznaczona chyba raczej dla dorosłego czytelnika. Nie jest tak komiczna i abstrakcyjna. Także postacie nawiązują raczej do tych historycznych niż do przezabawnych braci Daltonów czy psa Bzika. Gorąco polecam!

"Reduktor Prędkości" to komiks marynistyczny o zupełnie innej formie. Szczerze mówiąc, to trudno było mi się przekonać do jego estetyki. Kreska jest po prostu dziwna i w jakiś sposób mnie odrzucała. Historia jest natomiast wciągająca, a nade wszystko zachwyciła mnie lokacja - trzewia wielkiego okrętu wojennego. Nie wiem, czy sięgnę po inne komiksy tego autora, ale cenię sobie to zupełnie nowe doświadczenie.

niedziela, 1 września 2024

Komiksowy Miesiąc #6 & 7

Z uwagi na to, że na przełomie lipca i sierpnia nie miałem jak napisać i opublikować komiksowego wpisu, postanowiłem połączyć dwa wakacyjne miesiące w jeden większy post. Oto i on!

Dokończyłem Monstera, co zajęło mi większość wakacji - komiksy pożyczone, a zatem nie podróżowały wraz ze mną, tylko bezpiecznie czekały na powrót. Historia okazuje się bardziej zawikłana niż się wydawało, bohaterowie mają niezwykłą głębię, poznajemy ich historię i charakter do tego stopnia, że jesteśmy w stanie przewidzieć zachowania. Końcówkę czyta się z zapartym tchem. Niestety ostatnie dwa tomy w jakiś sposób mnie zmęczyły. Odniosłem wrażenie, że wydłużenie niektórych scen w połączeniu z bardzo zawiłą akcją i odniesieniami do wielu opowieści rozmaitych postaci, o których czytałem miesiąc - dwa temu, to duży wysiłek dla pamięci. Mimo to pierwsze zetknięcie z poważną mangą uważam za bardzo udane.

W międzyczasie przeczytałem "Mój Nowojorski Maraton", który - przyznaję się bez bicia - kupiłem z uwagi na niską cenę podczas większych zakupów. A skoro już leżał na półce, to sięgnąłem po niego. Uważam, że jest to niezła historia podana w przystępny sposób, a do tego o bardzo pozytywnym wydźwięku. Po prostu zrobiła mi dobrze. Dodatkowym atutem niech będzie nie tylko to, że powstała na faktach, ale także to, że duża część została narysowana dzięki zarejestrowanemu na przenośną kamerkę nagraniu (poszczególne rysunki to kadry z filmu). Wraz ze scenami, w których postać autora mówi w dymku o tym, że zamierza narysować komiks i opowiedzieć tę historię stanowi to niesamowite urealnienie opowieści.

Przeczytałem także "Zmysły", ciekawą pozycję przeznaczoną dla młodszego czytelnika. Przedstawia ona podróż do wnętrza własnego ciała i umysłu. Bohater poznaje działanie pięciu podstawowych zmysłów (od strony naukowej, a w bardzo przystępny sposób) - komórek, mechareceptorów, kubków smakowych, etc. Można się tu wiele nauczyć! Autor komiksu, poza tym, że jest rysownikiem, z wykształcenia jest neurobiologiem. 

Szwagier (ten od Monstera) pożyczył mi także komiks "Stwórca", opowiadający o żądzy tworzenia, chęci zaistnienia, pozostawienia czegoś po sobie, poświęceniu i pasji. Niesamowite dzieło zrobiło na mnie ogromne wrażenie, a zakończenie powala. To bardzo mądry komiks mówiący o tym, co w życiu ważne i o tym, że w obliczu konkretnej sytuacji to, co uważamy za najważniejsze schodzi często na drugi plan. Mnie ta opowieść skłoniła do przemyśleń i utwierdziła w przekonaniu o słuszności niektórych wyborów, co do których miewałem wcześniej wątpliwości.

Wpis zakończę krótkim komiksem retro, pod tytułem "Kosmiczny Detektyw". Humorystyczna opowieść spod znaku kosmicznego science fiction, zobrazowana z ogromnym rozmachem. Technologia, kosmici, tajne służby, konflikt, spisek i tajemnicza zagadka do rozwiązania. Przyjemna, krótka pozycja, przenosząca w czasy dzieciństwa.

poniedziałek, 1 lipca 2024

Komiksowy Miesiąc #5

W tym roku wakacje nie sprzyjają czytaniu, ale kilka komiksów udało mi się "zaliczyć.

Przeczytałem "Trasę promocyjną", wspaniały, kafkowski komiks, nieco absurdalny i wyobcowany. Musze przyznać, że miałem dużo przyjemności czytając tę tajemniczą historię i bardzo polecam ją każdemu, nie tylko amatorom komiksu. Opowiada o mało znanym pisarzu, który wyrusza w drogę, by promować swoją książkę na szeregu spotkań autorskich. Jednak coś idzie coraz bardziej nie po jego myśli.

Następnie pożaliłem się szwagrowi (który interesuje się japońskim komiksem), że nie mogę przekonać się do mangi i anime. Powiedziałem, że wiem, że tam siedzą interesujące rzeczy, ale nie mogę się przekonać do stylistyki i nastroju. W końcu wyznałem, że chciałbym poznać jakieś dobre anime / mangę, a on polecił mi (i w swej dobroci wypożyczył) Monstera. Obecnie czytam piąty tom i jestem urzeczony. Historia jest bardzo interesująca i pełna bohaterów, wprowadzanych nowymi tomami (i wraz z nimi znikających), ale wielowątkowa opowieść tkana jest niespiesznie, więc czytelnik ma dużo czasu na przyswojenie tego, co się dzieje. Tradycyjnie kreska jest zdyscyplinowana - nie ma tu "maziajów", które mają ukryć tło i inne mniej istotne dla fabuły elementy. Czysta przyjemność.

Jeśli zaś chodzi o książki nie komiksowe, prozą pisane, to od dłuższego czasu męczę się z czymś, czemu postanowiłem dać kolejną szansę i przekroczyłem tysięczną stronę, ale idzie mi jak po grudzie.

sobota, 1 czerwca 2024

Komiksowy Miesiąc #4

W tym miesiącu, jeśli chodzi o czytanie komiksów, było biednie. Skończyłem serię "Ekho Lustrzany Świat" (te 9 tomów, które wydano w Polsce). Co ciekawe, moje nastawienie do serii zmieniało się wraz z lekturą kolejnych tomów. Przy trzecim i czwartym uznałem, że całe dobro pochłonąłem przy dwóch pierwszych i kolejne historie są wtórne. Dopiero przy piątym na nowo rozpaliły się we mnie pozytywne emocje dotyczące serii. Nieco osłabły podczas czytania tomu szóstego, ale pozostałe trzy przekonały mnie, że jednak warto. 

Poczucie, że misternie tkana opowieść kończy się nagłym zwrotem akcji pozostało, bo ten właśnie sposób narracji pojawia się właściwie w każdej części - przestało mi to jednak przeszkadzać. Co ciekawe, dopiero przy którymś z kolei tomie zorientowałem się, że jest to komiks dla dorosłych ze względu na sporą ilość seksu, jaka się w nim pojawia. Pojawiała się już w pierwszych dwóch tomach, ale wtedy jakoś tego nie zauważyłem.

Niestety nie zdążyłem przeczytać żadnego innego komiksu przez cały maj. Cóż - mam nadzieję, że nadrobię w czerwcu.

środa, 1 maja 2024

Komiksowy Miesiąc #3

"Snow Blind" było idealnym rozpoczęciem miesiąca. Historia gęsta, pełna zwrotów akcji, moralnych wyborów, ale przede wszystkim spójna, wciągająca i świetnie narysowana. W dodatku udało mi się złapać pierwsze poważne promienie słońca w tym roku i przeczytać ten komiks w fotelu na balkonie, co kontrastowało ze śnieżną pogoda w książce, ale jednocześnie pozwalało poczuć podmuchy wiatru na skórze i kartach opowieści. Spędziłem z tym komiksem kilka miłych, relaksujących chwil, zatapiając się w fabule - polecam!

Nie rozumiem nadmiernie uzdolnionych ludzi przez ich oderwanie od rzeczywistości. "The Black Holes" jest właśnie o takich ludziach, w dodatku napisany przez osobę posiadającą tę cechę (i jest to pierwsza samodzielna powieść graficzna autora). Przez to zupełnie nie wiem co powiedzieć o treści. W kwestii formy - schludna, oszczędna kreska i ciemne zgaszone kolory potęgowały u mnie poczucie zagubienia.

Pozytywnie zaskoczył mnie "Wilk", o którym myślałem, że jest zupełnie nie w moim stylu. Ten komiks czytało mi się niczym tradycyjną powieść - nastrojową, wciągającą, trzymającą w napięciu opowieść o walce człowieka i zwierzęcia, o wzajemnej niechęci i szacunku. Nawet teraz, kiedy czytam swoje własne słowa na temat tej pozycji, gdybym bazował tylko na ich podstawie, nie zainteresowałbym się. A jednak. W dodatku komiks ten miał styl, który pamiętam z "poważnych" komiksów, które czytałem jako dzieciak. Nostalgia zrobiła swoje.

Zacząłem także serię "Ekho Lustrzany Świat". która bardzo przypadła mi do gustu (przez drugą połowę miesiąca nie miałem czasu na komiks, więc przeczytałem jedynie 2 tomy). Ta pozycja oczarowała mnie swoją złożonością. Nie dość, że wykreowany świat jest oryginalny, zawiera zupełnie fantastyczne lokacje i zamieszkały jest przez dziwne istoty, to jeszcze rządzi się własnymi, unikalnymi dla tej opowieści prawami. Są tutaj charyzmatyczni bohaterowie, którzy przeżywają dużo przygód. Sporo dzieje się także w tle, jest tajemnica i niebezpieczeństwo a każda historia wydaje się być wielowątkowa. Jedyny zarzut, jaki mogę mieć jest taki, że misternie tkana opowieść znajduje zbyt szybkie i nazbyt łatwe rozwiązanie.

poniedziałek, 1 kwietnia 2024

Komiksowy Miesiąc #2

Pierwszego marca przeczytałem "Noc w Zonie" - postapokaliptyczny komiks stalkerski na podstawie opowiadania "Mleczarnia" Michała Gołkowskiego. Co prawda sama opowieść wydała mi się nijaka (a dokładniej "o niczym"), ale za to ma świetny klimat i bardzo przyjemna dla oka czystą kreskę. Wizualnie duży plus. Jeśli chodzi o fabułę, myślę że lepiej czytałoby mi się opowiadanie (zamierzam).

Drugim komiksem, a właściwie całą komiksową serią był "Hombre" - komiks zdecydowanie dla dorosłego czytelnika, w dodatku przeznaczony raczej dla męskiego odbiorcy. Interesujący, ale bardzo powierzchowny. Bardzo podobał mi się styl rysunków i to uważam za największy atut tej serii. Jeśli chodzi o fabułę, to samo połączenie westernu z postapo wydaje się świetnym pomysłem, ale chyba nie do końca wykorzystanym.

"Zasada Trójek" to może być najdziwniejsze co do tej pory udało mi się przeczytać. Jest szalone, kolorowe, różnorodne, piękne i przerażające, a do tego jestem pewien, że nie wychwyciłem wszystkich warstw znaczeniowych tego komiksu. Polecam każdemu, kto chce się zmierzyć z czymś innym. Innym od... wszystkiego! Czy ambicja jest czymś dobrym, czy złym? Czy popycha nas do działania, czy przysłania inne życiowe cele? Pomaga czy przeszkadza? Czy istnieje w ogóle jednoznaczna odpowiedź na to pytanie, czy lepiej... odpuścić?

"Niepamięć Absolutna" prezentuje fascynującą, ale i przerażającą wizję dystopijnej przyszłości. To doskonały przykład opowieści pod znakiem "co by było gdyby" - jedna zmiana pociąga za sobą niesamowite skutki. Rozwiązanie problemu jest interesujące, ale tak na prawdę nie za bardzo poprawia sytuację. Pełna teorii spiskowych fabuła, wyrazista kreska, stonowana kolorystyka i świat cyberprzyszłości, którego nikt z nas nie chciałby doświadczyć - czego chcieć więcej?

Ostatniego dnia miesiąca, rzutem na taśmę przeczytałem "Komarów". Komiks, którym rządzi absurd, gdzie szara (dosłownie) rzeczywistość miesza się z koszmarem. Smutny, dziwny, straszny i miejscami bez sensu, z zakłóconą chronologią i pokręconą symboliką. Przyznaję - nie podobał mi się aż tak bardzo jak bym chciał, ale miał w sobie to "coś", co zdecydowanie odróżnia go od wszystkich innych. 

piątek, 1 marca 2024

Komiksowy Miesiąc #1

Co roku staram się zmienić coś w moich przyzwyczajeniach czytelniczych. Stawiam sobie wyzwania, poznaję nowe gatunki, obiecuję sobie czytać długie cykle - różnie. W tym roku stanęło na zapoznaniu się z nowym medium - komiksami. Z jednej strony nie jest to medium zupełnie mi nie znane - kiedyś zaczytywałem się w Kajko i Kokoszu, Kleksie czy Tytusie. Czytałem także "poważniejsze" komiksy takie jak Thorgal czy Pelissa. Znany jest mi także Kaznodzieja. Jednak od dawna nie mam wiele do czynienia z komiksami i postanowiłem to zmienić. Jest to ciekawy sposób opowiadania historii, przystępny, atrakcyjny wizualnie i uznałem, że warto się nieco zagłębić w ten świat. 

Zacząłem od "100 naboi", ale niechlujna, chaotyczna kreska nieco mnie odstraszyła. Po kilkudziesięciu stronach byłem zainteresowany historią, ale potwornie zmęczony urwanymi akcjami, przeskokami i brutalnym stylem. Nie skończyłem, ale też nie zamierzałem rezygnować z komiksów.

Zdecydowałem się na jakiś "one-shot" i mój wybór padł na album "Droga do zatracenia". Czarno biały, ale akcja toczy się w znanym mi wszechświecie. Opowieść o mafii, zabójcach i mścicielu. Świetny temat na komiks. Przeczytałem z zapartym tchem i chociaż nie ma tu wielu zwrotów akcji, to całość jest w dobrym stylu i przystępnej formie. Podobało mi się!

Znów sięgnąłem po cykl i tym razem trafiłem na "Armadę". Pierwszy tom bardzo mi się podobał - zarówno zawiązanie historii jak i przedstawiony świat oraz bohaterowie. Niestety, zawiodłem się na drugim tomie, który przedstawia historię naiwną i zupełnie nie ekscytującą. Zawiodłem się na tyle, że zostawiłem ten cykl - może jeszcze do niego wrócę.

Przesiadłem się na "Bouncera" - skusił mnie gatunek. Czy jest coś bardziej męskiego (albo chłopięcego) niż Dziki Zachód? Przecież to wymarzona sceneria do opowiadania historii, w tym tych komiksowych. Sprawdziło się! Pomimo tego, że lektura szła bardzo szybko i miałem wrażenie, że pochłaniam bardzo mało treści, po spojrzeniu wstecz odkrywałem, że poznałem bardzo rozległą opowieść. To chyba właśnie magia komiksu, gdzie część fabuły przedstawiają obrazki, a nie jedynie dymki. A skoro tak, to w pełni uzasadniona jest teza, że komiks jest odrębnym medium, z unikalnymi środkami przekazu.

"Cień Endera - Szkoła Bojowa" obrazuje znaną mi z powieści historię (dlatego nie ma znaczenia, że wszedłem ją na etapie "Cienia"). Opowieść jest całkiem nieźle zobrazowana (chociaż nieco inaczej wyobrażałem sobie postacie), ale zaskoczyło mnie, jak niewielki fragment opowieści zawarto w 5 tomach. Wydaje mi się, że jedynie wydanie zbiorcze ma sens w tym przypadku. Cóż - zobaczymy co z innymi częściami cyku.

Sięgnąłem też po "Bicz Boży", ale ani klimat ani historia zupełnie mnie nie wciągnęły i odłożyłem w połowie pierwszego tomu z poczuciem, że w kółko o tym samym, akcja nie posuwa się do przodu a spójność kuleje (jakieś zdania jakby wyrwane z kontekstu).

Miesiąc zakończyłem komiksem "PTSD syndrom stresu pourazowego", który okazał się być tym czymś "innym", tym, czego szukam w komiksie. To historia o skutkach wojny, która dzieje się na ulicach miast w naszym, realnym świecie po każdym zbrojnym konflikcie. Smutna prawda, przedstawiona w nieco porwanej fabule sprawiła, że przemyślałem ten bagatelizowany problem.