poniedziałek, 28 sierpnia 2023

Długa Ziemia - Stephen Baxter, Terry Pratchett

Niemal całe wakacje minęły, a tutaj nie pojawił się wpis. Czy to dlatego, że porzuciłem czytanie? Nie, daleko mi do tego. Powód jest bardziej trywialny - zła literatura.

Sięgnąłem po kilka książek, które okazały się... słabe. I nie mówię tutaj, że nie były w moim stylu, tylko że zwyczajnie były kiepskie. Jako takie nie zasługują nawet na wzmiankę na blogu (dość czasu zmarnowałem na przebrnięcie przez choćby fragment). Zniechęcony sięgnąłem po czasopisma, by nadrobić zaległości (nie - moje zaległości w tej dziedzinie są nie do nadrobienia). To zajęło mi kilka dni, po czym powróciłem do powieści.

Sięgnąłem wtedy po "Długa Ziemię". Czytając pierwszy tom, bezskutecznie czekałem na jakąś głębszą myśl, albo na fragment, w którym coś by się działo. Bardzo długi początek i jeszcze dłuższe rozwinięcie dało króciutkie zakończenie, w zasadzie słabo wynikające z reszty powieści. Cóż, trudno - sięgnąłem po drugi tom i paręset stron dalej zrozumiałem, że nie chcę. Nie jestem już ciekawy co będzie dalej. Świat wykreowany był interesujący jedynie przez chwilę. Być może twórcy mieli frajdę opisując świat, zaludniając go i kierując bohaterów, by go zwiedzali, jednak dla mnie jako czytelnika nie było to fascynujące. Pytań coraz więcej i nie zanosi się, by ktoś na nie odpowiadał (wnosząc po ilości odpowiedzi w pierwszym tomie). Akcji nadal nie ma, nie wiem do czego dążą bohaterowie, nie widzę żadnego konfliktu, w który byliby żywo zaangażowani, nie mogę się więc z nimi w żaden sposób utożsamiać, nie widzę żadnej relacji między mną a postaciami z kart książki. To sprawiło, że żal mi było czasu.

Chciałbym poznać opinię kogoś, komu podobała się ta powieść w całości i dowiedzieć się co w niej dostrzegł. Może czytam za dużo science fiction, może za mało, może coś ze mną nie tak, a może zwyczajnie czegoś nie dostrzegłem. Ale jeśli mam przeczytać półtora tysiąca stron, by na koniec otrzymać trywialne wyjaśnienie, które w dodatku nie odpowie na połowę z moich pytań, to podziękuję...

niedziela, 2 lipca 2023

W księżycową jasną noc - William Wharton

Przedstawienie wojny oczami zwykłego żołnierza, w dodatku, jak można się spodziewać, zagubionego, jak prawdopodobnie wielu młodych ludzi, walczących w wielu wojnach na wszystkich frontach. Mnóstwo emocji, jak to u Whartona, niebanalna historia i barwne postacie, które troszczą się o bliźnich (to także cechy prozy tego pisarza). A sama opowieść, mimo iż ma pewien pozytywny wydźwięk, wcale dobrze się nie kończy. Dla nikogo. Podobnie jak wojna, której owocem jest jedynie rosnąca liczna ofiar. I niewiele więcej.

Kiedy zacząłem czytać, poczułem te same emocje, które czułem podczas lektury Kirsta (m.in. Fabryka Oficerów). Chwilami przebijał humor rodem z "Paragrafu 22" Hellera - szczególnie przy opowieści o formowaniu pododdziału i sposobie doboru jego członków. Niektóre sceny żywo przypominały mi "Na zachodzie bez zmian" Remarque, tak świetnie zobrazowane przez Edwarda Bergera (4 Oscary, w tym za najlepszy film międzynarodowy). Ogólnie - bardzo ciekawy mish mash, który uzmysłowił mi, jak wiele literatury i filmu o tematyce wojennej (głównie II WŚ, ale nie wyłącznie) ostatnio wchłonąłem.

Czy polecam tę powieść? Jak najbardziej! Nie jest zbyt wymagającą lekturą, zważywszy na temat, o którym traktuje. Jest z pewnością wartościowa i daje do myślenia, a czytanie jej to prawdziwa przyjemność. Nich więc nie przerazi Was tematyka, bo nawet jeśli literatura wojenna to nie coś, czego szukacie, to znajdziecie tutaj dużo emocji, które nie kojarzą się z walką.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Wywoływanie emocji na zawołanie.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Dobrze się czyta.)
  • Akcja: 6 (Interesująca, ale nierówna (są momenty powtórzeń i dłużyzny, choć nieliczne.)
  • Bohaterowie: 7 (Nieco się zlewają - chwilami miałem odczucie, że to bohater zbiorowy.)
  • Zakończenie: 8 (Mocne.)
  • Ocena Łączna: 37/50

poniedziałek, 12 czerwca 2023

Morze Drzazg - Joe Abercrombie

Zachęcony uprzednio przeczytaną powieścią tego autora (moja recenzja tutaj), sięgnąłem po kolejny cykl. Mimo iż nie wydał mi się aż tak dobry jak "Pierwsze Prawo", to nie zawiodłem się. Kawał świetnego fantasy.

To, co wydało mi się ciekawe już na samym początku, to tytuły poszczególnych części. "Pół Króla", "Pół Świata" i "Pół Wojny" - od razu widać, że stanowią cykl. A jednak tytuły te nie są bez znaczenia i korespondują doskonale z akcją powieści (a przecież niełatwo uzasadnić tak brzmiące nazwy, może poza tym środkowym. Uważam, że jest to zabieg zasługujący na uwagę.

Kolejną ciekawostką jest to, że chociaż akcja powieści stanowi ciąg wydarzeń od pierwszego tomu do ostatniego, to każdy tom skupia się na innym bohaterze. Tym, który akurat jest w centrum wydarzeń. Co ciekawe, za każdym razem jest to bohater, który włącza się do głównej opowieści i uczestniczy w akcji wraz z bohaterami poprzednich części. To także warty dostrzeżenia drobiazg, który składa się na niezwykłość tego cyklu.

Same wydarzenia nie są (chyba) tak epickie, jak w "Pierwszym Prawie" i chociaż nie mają charakteru lokalnego, to sprawiają takie wrażenie. Akcja opowiada o wielkich wyprawach i epickich bitwach, ale ukazuje je z punktu widzenia konkretnego bohatera, przez co stają się mniejsze i skromniejsze. Dopiero gdy odkładamy książkę i patrzymy wstecz na przeczytane słowa dochodzi do nas ogrom świata i wydarzeń opisanych na kartach powieści.

Bawiłem się doskonale. Podczas lektury byłem odprężony i cieszyłem się każdym przeczytanym fragmentem, zatem mogę polecić tę książkę każdemu miłośnikowi dobrej fantastyki, osadzonej we względnie bliskim nam świecie.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Dobrana kompozycja i świetna konsekwencja.)
  • Lekkość Pióra: 7 (Zdarzały się cięższe momenty.)
  • Akcja: 7 (Interesująca.)
  • Bohaterowie: 8 (Solidni. Nie wszystkich poznajemy tak samo dobrze.)
  • Zakończenie: 7 (Idzie w parze z Akcją.)
  • Ocena Łączna: 37/50

Cenę tej książki można sprawdzić tutaj:

sobota, 15 kwietnia 2023

American Psycho - Bret Easton Ellis

Książka, wokół której było tak wiele kontrowersji, zasługuje na to, by chociaż odrobinę się do niej zbliżyć. Od razu napiszę, że nie udało mi się przeczytać jej całej, gdyż jestem... zbyt delikatny. Ale dotarłem niemal do połowy (to wtedy zaczynają się opisy - jak autor uprzedza, bardzo detaliczne - scen drastycznych).

To, co uderza podczas lektury tej powieści, nawiasem mówiąc jednej z Wielkich Amerykańskich Powieści (Great American Novel), to drobiazgowość opisów. Książka składa się niemal wyłącznie z detali, obserwowanych przez głównego bohatera - marek ubrań i akcesoriów, sprzętu RTV i AGD i wszystkiego, co znajduje się w zasięgu wzroku maniakalnego mordercy, dewianta i psychopaty. 

Autor poprzez opisy zachowań jednego człowieka obrazuje zachowania charakterystyczne dla pewnej warstwy społecznej, pewnego stylu bycia. Społeczeństwo konsumpcyjne, dążące do folgowania własnym zachciankom, które w dodatku stać na to, by kupić sobie wszystko o czym zamarzą, szuka nowych podniet i wrażeń. Stąd alkohol i inne używki, z twardymi narkotykami włącznie są jedynie etapem przejściowym, a ich atrakcyjność prędko blaknie. Tam na szczycie ciągle pragnie się nowych podniet, a w końcu ucieka do takich, których pieniądze nie potrafią kupić. Wizja przerażająco spójna i logiczna.

Podobały mi się opisy, póki dotyczyły wszystkich drogich, markowych przedmiotów. Kiedy jednak autor z taką samą dokładnością opisał scenę wydłubywania oka uznałem, że wiem już dość. Dosadność opisu, który jednocześnie pozbawiony jest emocji - bohater widzi to tak samo, jak widział maestrię wykonania wizytówki swojego kolegi lub kunsztowność swego portfela ze skóry gazeli sprawiła, że odłożyłem książkę. Cieszę się jednak za możliwość zetknięcia się z powieścią tak inną i skandaliczną. Uważam, że każdy, kto chce poznać różne strony literatury pięknej powinien po nią sięgnąć i odrobinę się w nią wgryźć.

Cenę tej książki można sprawdzić: