wtorek, 19 września 2023

Projekt Hail Mary - Andy Weir

W końcu książka, która całkowicie spełniła moje oczekiwania czytelnicze. Jest zabawna, inteligentna, interesująca i doskonale się ją czyta! W dodatku jest to science fiction - dość widowiskowe (Andy Weir to także autor "Marsjanina", który został brawurowo sfilmowany), ale i nie stroniące od refleksji, trudnych wyborów i całej masy technicznych detali.

Zacząć jednak muszę od początku (książki) - pierwsze rozdziały powieści wrzucają nas od razu w centrum opowieści. Od pierwszej strony wzbudzają ciekawość, która zaspokajana jest aż do ostatniej strony. Akcja powieści bowiem jest podzielona pomiędzy pewnego rodzaju retrospekcje, a akcję, która dzieje się na bieżąco. Tym razem jednak zabieg ten jest uzasadniony! Nie jest tylko wymysłem autora, ale istotną częścią fabuły. Na dodatek oba "czasy" powieści są jednakowo interesujące (a to nie zdarza się często - wszak autorzy najczęściej wykorzystują ten motyw, by pomiędzy ciekawą akcją przemycić trochę nudnych, ale niezbędnych do zbudowania fabuły faktów).

Zagłębiłem się w tę powieść tak bardzo, że nie mogłem uwierzyć jak wiele jej pochłaniałem za każdym posiedzeniem. To wręcz wspaniałe uczucie, kiedy książka sama się czyta. Trudno się od niej oderwać, natomiast bardzo łatwo do niej wrócić po przerwie. No i najważniejsze - ilość zwrotów akcji! Są tak perfekcyjnie rozłożone, że czytelnik rzucany jest z jednego w drugi kierunek dosłownie co kilka stron. A jednak są sensownie rozmieszczone i nie budzą poczucia "sztuczności".

Sama fabuła - opowieść o misji kosmicznej dla ratowania świata, trudnościach podboju kosmosu, badaniach naukowych i inżynierii, a także radzeniem sobie z przeciwnościami, ludzką ułomnością i kwestiami psychiki opisana jest w sposób brawurowy i wciągający. Ta książka zupełnie nie ma "słabszych momentów"! A do tego wspaniałe, wzruszające zakończenie, stanowiące doskonałe zamknięcie tej opowieści. Boję się, że moja subiektywna ocena będzie bardzo wysoka.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 9 (Bardzo przemyślane detale.)
  • Lekkość Pióra: 10 (Trudno się oderwać, łatwo powrócić.)
  • Akcja: 10 (Świetna i obfitująca w zwroty akcji.)
  • Bohaterowie: 8 (Nie są najważniejszym elementem, ale postacie drugoplanowe są przeciętne.)
  • Zakończenie: 9 (Nostalgiczne, wzruszające.)
  • Ocena Łączna: 46/50
Cenę tej książki można sprawdzić:

czwartek, 7 września 2023

Ostatni legion - Chris Bunch

Militarny cykl z gatunku Space Opera napisany przez byłego wojskowego, dzięki czemu aż ocieka armijnymi protokołami i terminologią. Gratka dla miłośników tego stylu, bo w połączeniu z fabułą (losy jednostki wojskowej na rubieżach zamieszkanej przez ludzi galaktyki) tworzy to bardzo apetyczną całość. 

Doskonałym zabiegiem jest rozpoczęcie opowieści od momentu zaciągnięcia się do sił zbrojnych dwóch głównych bohaterów, których losy śledzić będziemy na kartach wszystkich czterech tomów. To oni poznawać będą kolejne osoby, których losy opisywać będzie ten cykl. W ten sposób czytelnik śledzi jedynie poczynania dwóch postaci, a cała reszta bardzo bogatej fabuły rozgrywa się po prostu naokoło nich.

Sama fabuła także jest ciekawie pomyślana i uczciwie rozbita na 4 tomy. Nie przepadam za sytuacją, w której akcja po prostu urywa się i pierwszy tom kończy się w połowie historii, bez zamknięcia jakiegoś wątku. Tutaj tak nie jest - każdy tom to konkretna historia - owszem, połączona z innymi tomami, ale główny wątek każdego z tomów jest jasno określony i zaczyna się oraz kończy na kartach jednej części. Można więc śmiało przeczytać pierwszy tom, lub dwa pierwsze tomy, a nawet tomy od jeden do trzy i nadal otrzymać spójną opowieść z cząstkowym zakończeniem.

Mimo, że trudno Ostatni Legion nazwać literaturą wybitną, to lektura sprawia dużo frajdy i jest wciągająca. Doskonale nadaje się jako przerywnik pomiędzy poważniejszymi pozycjami, książka wakacyjna czy po prostu lektura dla czystej radości obcowania z książką.

 Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Jeśli chodzi o fachowe użycie militarnego języka.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Łatwe w odbiorze, czyta się szybko.)
  • Akcja: 7 (Interesująca i dobrze podzielona między kolejne części.)
  • Bohaterowie: 5 (Większość zupełnie przeciętna.)
  • Zakończenie: 5 (Trochę zbyt nijakie i bez pomysłu.)
  • Ocena Łączna: 33/50

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

Długa Ziemia - Stephen Baxter, Terry Pratchett

Niemal całe wakacje minęły, a tutaj nie pojawił się wpis. Czy to dlatego, że porzuciłem czytanie? Nie, daleko mi do tego. Powód jest bardziej trywialny - zła literatura.

Sięgnąłem po kilka książek, które okazały się... słabe. I nie mówię tutaj, że nie były w moim stylu, tylko że zwyczajnie były kiepskie. Jako takie nie zasługują nawet na wzmiankę na blogu (dość czasu zmarnowałem na przebrnięcie przez choćby fragment). Zniechęcony sięgnąłem po czasopisma, by nadrobić zaległości (nie - moje zaległości w tej dziedzinie są nie do nadrobienia). To zajęło mi kilka dni, po czym powróciłem do powieści.

Sięgnąłem wtedy po "Długa Ziemię". Czytając pierwszy tom, bezskutecznie czekałem na jakąś głębszą myśl, albo na fragment, w którym coś by się działo. Bardzo długi początek i jeszcze dłuższe rozwinięcie dało króciutkie zakończenie, w zasadzie słabo wynikające z reszty powieści. Cóż, trudno - sięgnąłem po drugi tom i paręset stron dalej zrozumiałem, że nie chcę. Nie jestem już ciekawy co będzie dalej. Świat wykreowany był interesujący jedynie przez chwilę. Być może twórcy mieli frajdę opisując świat, zaludniając go i kierując bohaterów, by go zwiedzali, jednak dla mnie jako czytelnika nie było to fascynujące. Pytań coraz więcej i nie zanosi się, by ktoś na nie odpowiadał (wnosząc po ilości odpowiedzi w pierwszym tomie). Akcji nadal nie ma, nie wiem do czego dążą bohaterowie, nie widzę żadnego konfliktu, w który byliby żywo zaangażowani, nie mogę się więc z nimi w żaden sposób utożsamiać, nie widzę żadnej relacji między mną a postaciami z kart książki. To sprawiło, że żal mi było czasu.

Chciałbym poznać opinię kogoś, komu podobała się ta powieść w całości i dowiedzieć się co w niej dostrzegł. Może czytam za dużo science fiction, może za mało, może coś ze mną nie tak, a może zwyczajnie czegoś nie dostrzegłem. Ale jeśli mam przeczytać półtora tysiąca stron, by na koniec otrzymać trywialne wyjaśnienie, które w dodatku nie odpowie na połowę z moich pytań, to podziękuję...

niedziela, 2 lipca 2023

W księżycową jasną noc - William Wharton

Przedstawienie wojny oczami zwykłego żołnierza, w dodatku, jak można się spodziewać, zagubionego, jak prawdopodobnie wielu młodych ludzi, walczących w wielu wojnach na wszystkich frontach. Mnóstwo emocji, jak to u Whartona, niebanalna historia i barwne postacie, które troszczą się o bliźnich (to także cechy prozy tego pisarza). A sama opowieść, mimo iż ma pewien pozytywny wydźwięk, wcale dobrze się nie kończy. Dla nikogo. Podobnie jak wojna, której owocem jest jedynie rosnąca liczna ofiar. I niewiele więcej.

Kiedy zacząłem czytać, poczułem te same emocje, które czułem podczas lektury Kirsta (m.in. Fabryka Oficerów). Chwilami przebijał humor rodem z "Paragrafu 22" Hellera - szczególnie przy opowieści o formowaniu pododdziału i sposobie doboru jego członków. Niektóre sceny żywo przypominały mi "Na zachodzie bez zmian" Remarque, tak świetnie zobrazowane przez Edwarda Bergera (4 Oscary, w tym za najlepszy film międzynarodowy). Ogólnie - bardzo ciekawy mish mash, który uzmysłowił mi, jak wiele literatury i filmu o tematyce wojennej (głównie II WŚ, ale nie wyłącznie) ostatnio wchłonąłem.

Czy polecam tę powieść? Jak najbardziej! Nie jest zbyt wymagającą lekturą, zważywszy na temat, o którym traktuje. Jest z pewnością wartościowa i daje do myślenia, a czytanie jej to prawdziwa przyjemność. Nich więc nie przerazi Was tematyka, bo nawet jeśli literatura wojenna to nie coś, czego szukacie, to znajdziecie tutaj dużo emocji, które nie kojarzą się z walką.

Oceny (legenda tutaj):
  • Kunszt: 8 (Wywoływanie emocji na zawołanie.)
  • Lekkość Pióra: 8 (Dobrze się czyta.)
  • Akcja: 6 (Interesująca, ale nierówna (są momenty powtórzeń i dłużyzny, choć nieliczne.)
  • Bohaterowie: 7 (Nieco się zlewają - chwilami miałem odczucie, że to bohater zbiorowy.)
  • Zakończenie: 8 (Mocne.)
  • Ocena Łączna: 37/50