Miesiąc zacząłem od przeczytania "Miasta Innych". Jest to komiks, który zauroczył mnie bardziej historia powstania niż samą opowieścią (która jest dość banalna). Część rysunków jest bardzo prosta, część bardziej skomplikowana, ale ciekawostką jest to, że komiks powstał na kanwie ołówkowych szkicy, bez użycia tuszu. To sprawia, że komiks jest nieco inny w odbiorze. Z fabuły najbardziej podobał mi się sam początek...
Następnym komiksem, po który sięgnąłem były "Dni, których nie znamy" i jest to pozycja, którą uważam za wybitną. Jest niebanalna, wzruszająca, głęboka i wnikliwie przeanalizowana. Opowiada o młodym chłopaku, akrobacie, któremu przydaża się dziwny wypadek, po którym zaczyna żyć jedynie co drugi dzień... Utonąłem w tej opowieści i jeśli macie w najbliższym czasie przeczytać tylko jeden komiks, to uczciwie radzę, by był to właśnie ten!
Chwyciłem także za "Pulp", krótki komiks autorstwa Eda Brubakera i Seana Phillipsa. To interesująca opowieść łącząca dziki zachód, gangsterów starszego pokolenia i nazistowskie ugrupowanie sympatyzujące z Adolfem Hitlerem. Komiks, jak wspomniałem, jest krótki, więc do jego lektury wystarczy wolna godzinka, natomiast sama opowieść jest dość barwna i daje sporo frajdy. Dodatkowy plus za odmienny styl fragmentów wspomneń o dzikim zachodzie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz